Aniołki Victoria’s Secret przez wielu są utożsamiane z ideałem kobiecości. Mają piękne, wysportowane ciała, zadbaną skórę i włosy, a do tego są niesamowicie fotogeniczne. Na wybiegu zawsze widzimy je w pełnym makijażu i fryzurach, nad którymi pracował sztab specjalistów, a jak to się ma do ich codziennego życia?

Jednym z najgorętszych instagramowych trendów są teraz zdjęcia w wydaniu #nomakeup. W sieci od czasu do czasu pojawiają się także selfie Aniołków, na których dziewczyny są kompletnie niepomalowane. Są to fotki z wakacji, kiedy ich pięknie opalona skóra nie potrzebuje już żadnych kosmetyków, aby lepiej wyglądać, z treningów, kiedy ewentualny makijaż i tak zostałby „zjedzony” przez pot – w końcu treningi modelek VS są naprawdę ciężkie lub od razu po przebudzeniu – tak jak jest to chociażby w przypadku Jasmine Tookes. Na Instagramie możemy też znaleźć zdjęcie niepomalowanej Behati Prinsloo, która trzyma na rękach swoje malutkie dziecko – wiadomo, że młode mamy nie zawsze mają czas, siłę i ochotę na jakikolwiek makijaż.

Victoria’s Secret 2018 – wszystko, co wiemy o tegorocznym pokazie!

Na wielu z tych zdjęć możemy zauważyć delikatne worki pod oczami, trądzik oraz inne niedoskonałości. Nie jest to nic innego, jak dowód na to, że Aniołki Victoria’s Secret to normalne kobiety – takie jak każda z nas, z problemami, z którymi boryka się wiele kobiet. Mimo to, wyglądają one pięknie, bo naturalność jest piękna.

Sprawdźcie naszą galerię, żeby zobaczyć wszystkie modelki VS bez makijażu. Znajdziecie tam m.in. Adrianę Limę, czy Elsę Hosk!