Najprawdopodobniej, jak większość ludzi, zanim nauczyłaś się pisać, potrafiłaś ryso- wać. Prawdopodobnie też ktoś kiedyś po- wiedział ci, żebyś przestała to robić. Może tata skrytykował twój rysunek psa, mówiąc, że wcale go nie przypomina. Albo nauczycielka skarciła cię za to, że zamiast słuchać tego, co mówi na lekcjach, bazgrzesz w zeszycie jakieś kropki, kreski czy kwadraty. „Nie wiadomo dlaczego, ale kiedy w szkole nauczono nas pisania, to stwierdzono, że rysowanie jest niepotrzebne, głupie i dziecinne. To wielka krzywda, ponieważ wzrok to nasz główny zmysł!” – mówi Klaudia Tolman, trenerka i popularyzatorka myślenia wizualnego w Polsce, która wymyśliła określenie „Ryślicielka” (od słów: rysowanie i myślenie). Dlaczego myślenie wizualne działa? „Rysowanie jest polisensoryczne, angażuje wiele zmysłów jednocześnie” – tłumaczy Klaudia Tolman. „Słuch – bo robiąc notatki wizualne, intensywnie słuchasz, żeby zdecydować, co jest najważniejsze. Dotyk – bo rysujesz przecież rękami, czujesz fakturę papieru, temperaturę długopisu czy wilgoć tuszu na skórze. Węch – możesz przecież używać pachnących mazaków. I, co oczywiste, wzrok. Rysowanie głębiej angażuje nas w proces przetwarzania informacji. Zadajesz sobie bowiem wtedy pytania: «Jak to narysować? Jak to zrobić tak, żeby zapamiętać? Co jest najważniejsze?». To coś innego niż automatyczne zrobienie notatki ze słuchu, bo zapisaną treść często zapominamy, gdy tylko zapiszemy ją na kartce”. Wyższość notatek wizualnych nad tradycyjnymi została naukowo udowodniona. W 2014 roku „The Wall Street Journal” opublikował badania („The Power of the Doodle: Improve Your Focus and Memory”), z których wynika, że robienie w trakcie rozmowy choćby najprostszych, kompletnie nie- związanych z tematem bazgrołów znacznie poprawia kon- centrację, umiejętność uczenia się i zapamiętywania nowych informacji. Zapamiętujemy wtedy niemal o 30 proc. więcej! Wynika to z tzw. koncepcji podwójnego kodowania. W latach 70. odkryto, że kodujemy świat dwoma kanałami: wizualnym (widzimy rzeczy, rozpoznajemy kształty, twarze) i werbalnym (rozmowa). Dlatego jeśli chcesz się czegoś nauczyć (albo przekazać komuś jakąś treść), to najlepiej „nadawać” dwoma kanałami jednocześnie: mówić i rysować

Rysunek dobry na wszystko 

Idea myślenia wizualnego jest bardzo prosta: kiedy rysujesz, masz czysty umysł. Nie myślisz: „Muszę jeszcze zrobić zakupy, zapłacić rachunek za internet i zadzwonić do mamy”. Skupiasz się na prostych czynnościach: kreska, kropka, kreska, kropka... Dzięki temu się wyłączasz i osiągasz stan czystego umysłu, a co za tym idzie – nie tylko do twojej głowy wpada więcej informacji, ale też więcej z nich w niej zostaje. Zdaniem specjalistów, jak choćby Michele Cassou, francuskiej badaczki, która zajmuje się kreatywnością dzieci, ryso- wanie jest dla nas naturalne, instynktowne. Nie zapomina się go, tak jak jazdy na rowerze. Musimy tylko zacząć z niego na nowo korzystać i nabrać w nim wprawy. To wcale nie jest trudne: wystarczy, że zamiast robić tylko tradycyjne notatki tekstowe, zaczniesz dodawać do nich także proste rysunki. Przykład? „Załóżmy, że we wtorek chcesz powiedzieć szefowi, że odchodzisz do konkurencji. Denerwujesz się, bo wiesz, że się wścieknie” – opowiada Klaudia Tolman. „Możesz napisać w kalendarzu: «Wtorek: zwolnić się z pracy». Możesz też zapisać w punktach, co zamierzasz powiedzieć przełożone- mu. Ale co, jeśli zostawisz na biurku otwarty notes i ktoś niepowołany to przeczyta? Albo pójdziesz z kalendarzem do szefa i okaże się, że on potrafi czytać do góry nogami? Dlatego radzę ci to narysować. Szefowi dodaj łysinę albo czapkę klauna – dzięki temu trochę go oswoisz, nieco całą sytuację obśmiejesz i spotkanie z nim stanie się mniej straszne. Rysunek jest jak skrót myślowy, więc to przede wszystkim ty wiesz, o co chodzi.  Notatki wizualne możesz robić w każdej sytuacji, w której występują ludzie i informacje: na wykładach, podczas szkoleń, warsztatów, spotkań służbowych. Gdy coś omawiasz, ustalasz i planujesz. Możesz narysować przepis na kursie gotowania. Możesz robić rysunkowe „minutki” podczas burzy mózgów w pracy (uwierz mi, wszyscy rzucą się na nie chętniej niż na te tradycyjne) albo „zapisać” streszczenie wykładu z biologii. 

Narysuj swój dzień 

Zastanawiasz się, dlaczego nie robić po prostu zwykłych notatek? Bo w rysunkach są emocje. „Jeśli siedzisz na wykładzie, na którym profesor w nudny sposób opowiada różne, często mądre i istotne rzeczy, myślisz sobie: «Wszystko, co on mówi, jest ważne». A to nieprawda, bo nie ma człowieka, który mówiłby same ważne rzeczy” – przekonuje Klaudia Tolman. „Studenci często notują słowo w słowo. W połowie wykładu się gubią, a w domu nie potrafią rozczytać tego, co napisali. Warto z tego zrezygnować i zacząć słuchać na całkiem innym poziomie: zastanawiać się, co z tego, o czym mówi profesor, jest ważne. I to umieścić na kartce. Ja na studiach z psychologii społecznej nie potrafiłam zapamiętać nazwy najskuteczniejszego wówczas leku na chorobę Parkinsona, L-DOP-y, a wiedziałam, że mogę być o niego pytana na egzaminie. Narysowałam więc dwie litery L, tak żeby wyglądały jak dupa. Obrysowałam je małymi kreskami, żeby wygląda- ła, jakby się trzęsła, i dorysowałam rękę trzymającą puchar. Zapamiętałam to na zasadzie skojarzeń: L i dupa, bo L-DOPA, trzęsie się, bo takie są objawy parkinsona, a puchar, bo ten lek jest najlepszy. Prawda, że proste?”  Wiem, wiem... pewnie boisz się, że w pracy albo na studiach nie poradzisz sobie bez tradycyjnych notatek. Że bez nich nie będziesz się czuć pewnie. OK, to zacznij metodą małych kroków – od robienia nota- tek wizualnych dla samej siebie. Pamiętasz, jak w dzieciństwie pisałaś pamiętnik? Wróć do tego i zacznij dodawać treść obrazkową. Znajdź czysty notes i potraktuj każdą kart- kę jak przestrzeń na narysowanie tego, co ci się przytrafiło. Klaudia Tolman taki notes prowadzi od dwóch lat. Nazywa go „cudownikiem”. „Zobacz, tutaj narysowałam kolorowe lakiery do paznokci, bo tego dnia wymieniłam się z sąsiadką z szóstego piętra lakierami. Kilka stron dalej jest samolot, bo wybierałam się w podróż. Obok niego są słońce i księżyc, bo przeoczyłam zaćmienie słońca. Jest też rysunek... kupy, bo dostałam wezwanie do ZUS-u i urzędu skarbowego, a to zawsze kupa stresu” – pokazuje mi swoje zapiski. Jak będzie wyglądać twój „cudownik”? To zależy wyłącznie od ciebie. Możesz używać tylko długopisu albo kolorowych markerów, naklejek lub taśm. Możesz narysować kilka rzeczy albo jedną. „Wykorzystuj proste elementy wizualne: strzałki i łączniki (do przedstawiania procesów i zależności), ramki (do zaznaczania najważniejszych informacji), punktory (do wyliczania), rysunki ludzi (np. proste buźki w stylu emotikonów do pokazywania emocji), chmurki (do cytowania konkretnych wypowiedzi albo myśli), wykresy (do przedstawiania ilości i zależności), używaj różnych kolorów” – radzi Klaudia Tolman

Potęga obrazka 

Jej zdaniem prowadzenie takiego notesu nie tylko zostawia fajną pamiątkę, ale jest też świetnym treningiem mózgu. Myślenie wizualne – które Klaudia nazywa czasem „ryśleniem” – ma bowiem same zalety. Po pierwsze, pobudzasz kreatywność, bo rysowanie bardzo angażuje wyobraźnię. Myślisz o tym, co narysować, jak to zrobić i jakich kolorów użyć. Bawiąc się w skojarzenia, zmuszasz mózg do wysiłku. Powiedzmy, że jest niedziela, przez cały dzień nic nie robiłaś i nie wiesz, co narysować... Zaczynasz myśleć: niedziela, dzień lenia, leń, leniwiec... Żeby go narysować, musisz przy- pomnieć sobie, jak on wygląda, jakie ma futro, czy ma ogon krótki, czy długi i jaki ma pysk. To niezła gimnastyka głowy! Z czasem zaczynasz się starać, żeby twoje rysunki były coraz lepsze, bardziej przejrzyste, kolory coraz ciekawiej dobrane. Odkrywasz, że np. różowy fajnie wygląda z seledynowym, a strona jest atrakcyjniejsza wizualnie, jeśli jedną rzecz narysujesz inaczej, np. pod kątem. W rezultacie masz coraz więcej nowych pomysłów. Po drugie, dzięki rysowaniu uczysz się koncentrować – jesteś tylko ty, kartka papieru i mazak. Żeby coś narysować, musisz się skupić. Po trzecie, uczysz się, jak przekazać swoje myśli w bardziej zrozumiały sposób: przestajesz tylko ozdabiać obrazkami kartki, a zaczynasz np. osadzać je w kontekście, pokazywać zależności między nimi. Oczywiście są również inne korzyści: przyjemność, jaką z tego masz, i czas tylko dla siebie. „Jestem przekonana, że niejednej z nas zdarza się kończyć dzień o godzinie 23 z refleksją: «Co ja takiego dzisiaj zrobiłam?» – śmieje się Klaudia Tolman. „Czas na narysowanie dnia w notesie każe ci się zastanowić, na czym minął ci cały dzień. A to często jest zaczątkiem myślenia o tym, jak wygląda twoje życie, czego w nim brakuje, co jest dla ciebie ważne”. 

Zacznij od... kółka 

Jeśli przestraszyłaś się, że nie masz takiego talentu plastycznego, żeby narysować każdy swój dzień, to już cię uspokajam. W prostym rysunku wcale nie chodzi o to, żeby tworzyć dzieła sztuki. Jeżeli narysu- jesz leniwca, a wszyscy dokoła powiedzą, że wygląda jak kot, to nic. Wystarczy, że ty będziesz wiedziała, co to naprawdę jest. Twoje rysunki mają być czytelne dla ciebie, a nie dla całego świata. Zresztą sam guru wizualnego myślenia i autor kilku książek na ten temat, Dan Roam, twierdzi, że każdy potrafi rysować (i że każdy problem da się rozwiązać rysunkiem). „Przez lata zajmowałem się konsultingiem i wiele razy ludzie z korporacji mówili mi, że «nie mają zmysłu wizualnego», bo wydawało im się, że nie potrafią rysować” – powiedział w jednym z wywiadów. „To niedorzeczne! To tak, jakby powiedzieć, że nie mam zdolności werbalnych, bo nie potrafię napisać tak genialnej powieści jak «Wojna i pokój»!” Najtrudniej oczywiście zacząć, ale i na to jest sposób. „Największą przeszkodą, jaka istnieje w myśleniu wizualnym, jest zachęcenie ludzi, do tego, żeby zaczęli” – mówi Dan Roam. „Poświęciliśmy lata na doskonalenie gramatyki i ortografii, a nikt nie nauczył nas, jak patrzeć. Jesteśmy tak oporni, jeśli chodzi o rysowanie naszych pomysłów, że większość z nas zamiera ze strachu, kiedy staje przed białą tablicą. Najlepszy sposób, żeby przezwyciężyć strach, to przestać sobie zada- wać pytanie: «Co mam narysować?» i narysować koło. A gdy już je narysujesz, zastanów się, jak je nazwać. Zawsze nazywaj je tym, co jest w danym czasie dla ciebie najważniejsze. Może to być «praca», «dziś» albo po prostu «ja». Jak będziesz mieć pierwsze, łatwiej przyjdzie ci narysowanie drugiego, a później zobaczysz, jak szybko zaczniesz się rozkręcać”. Możesz też uznać, że nie potrzebujesz trenować myślenia wizualnego, bo świetnie ci idzie na studiach i w pracy. „Od czasu do czasu osoby, które, jak się domyślam, odnoszą sukcesy, pytają mnie, po co miałyby się w to bawić” – opowiada Dan Roam. „To interesujące pytanie. Trochę z serii: «Skoro już jestem mądry, to po co miałbym chcieć być jeszcze mądrzejszy?». Bez względu na to, jak duże odnosimy sukcesy, rzadko w pełni wykorzystujemy naszą zdolność myślenia, odkrywania i poznawania. Myślenie wizualne pozwala nam odkryć moc naszego umysłu”.