Hashtagiem, który (dosłownie) rozgrzewa obecnie Instagram jest #SunburnTattoos oraz #SunburnArt. O co chodzi? O wrzucenie zdjęcia swojego opalonego ciała, na którym pozostawiony został nieopalony, blady wzór. Wcześniej na skórę nakłada się w tym miejscu szablon z papieru lub plastrów albo warstwę kremu z wysokim filtrem. Efekt? Poparzenie słoneczne, pieczenie i swędzenie skóry, a nawet zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwór skóry.

Podobnie, jak w przypadku wyzwania Kylie Jenner, uczestnicy początkowo nie przejmują się skutkami zabawy. Siostra Kim Kardashian twierdziła, że jej duże usta to efekt zasysania warg w specjalną "pompkę". Jej fani na całym świecie próbowali odtworzyć ten efekt, doprowadzając do pękania naczynek wokół ust i na samych wargach. Tym razem efekt może być jednak dużo groźniejszy. Nie próbujcie tego w domu! 

ZOBACZ TEŻ: Moda na #brelfie

ZOBACZ TEŻ: Co to jest fototyp skóry?

ZOBACZ TEŻ: Jak uzyskać "naturalną" sztuczną opaleniznę?