Niestety na razie nie wiadomo, ile potrwa kwarantanna. Sytuacja związana z epidemią koronawirusa jest bardzo dynamiczna, do tego niebezpieczna dla nas wszystkich. Bardzo możliwe, że szkoły i uczelnie będą musiały pozostać zamknięte dłużej niż do połowy kwietnia. Jestem studentką trzeciego roku dziennikarstwa – obrona mojej pracy licencjackiej zbliża się wielkimi krokami. Szczerze mówiąc, coraz częściej zastanawiam się, w jakiej formie się ona odbędzie. W ubiegłym tygodniu minister nauki i szkolnictwa wyższego poinformował, że obrony prac dyplomowych będzie można przeprowadzać online. To samo dotyczy egzaminów. Dzięki temu zakończenie roku akademickiego odbyłoby się zgodnie z planem. Okej, jak najbardziej rozumiem takie działanie. Bezpieczeństwo studentów, wykładowców i innych pracowników uczelni to absolutny priorytet. Co więcej, nie chciałabym, żeby rok akademicki zakończył się z opóźnieniem. Jednak z drugiej strony nie wyobrażam sobie, aby obrona mojego licencjatu mogła odbyć się za pośrednictwem Skype’a albo dedykowanej temu platformy e-learningowej. W końcu chodzi o jeden z najważniejszych momentów studenckiego życia.

Obrona mojej pracy odbędzie się online. I co teraz?

O obronie pracy licencjackiej rozmawiałam z moim kolegą z roku – Igorem. Zgodnie stwierdziliśmy, że gdyby miała się ona odbyć online, towarzyszący nam stres byłby zdecydowanie większy niż w przypadku „tradycyjnej” obrony. Mimo że wychowałem się w pokoleniu, które nie wyobraża sobie życia bez telefonu, komputera i internetu, to myśl o tym, że egzaminy i obrony prac dyplomowych miałyby odbywać się online, lekko mnie przeraża. Oczywiście w obecnej sytuacji władze uczelni dokładają wszelkich starań, żebyśmy zakończyli semestr i studia zgodnie z harmonogramem. Jednak naprawdę nie umiem wyobrazić sobie, że mógłbym bronić swojej pracy licencjackiej we własnym pokoju – przed komputerem. Nazwałbym to wręcz abstrakcją – przyznaje Igor. Uważam, że bardziej by mnie taka sytuacja stresowała. Wierzę, że tak się jednak nie stanie. Czas obron na uczelniach wyższych to zbyt ważna chwila w życiu każdego z nas, żeby mogła odbyć się internetowo. Dlatego zostańmy w domach, przetrwajmy ten najcięższy czas dla całego kraju. Piszmy w zaciszach domów nasze prace, a na przełomie czerwca i lipca stańmy przez promotorem oraz komisją i pokażmy, że dobrze wykorzystaliśmy ten czas – dodaje na koniec naszej rozmowy. A ja totalnie się pod tym podpisuję. W tym momencie bardzo dużo zależy od nas – „zwykłych ludzi”. Dla bezpieczeństwa swojego, naszych bliskich i dla lepszego jutra, nie wychodźmy z domów, jeśli nie jest to konieczne.

Studia w czasie epidemii - fakty i mity

Trudna, a właściwie nowa sytuacja dotyczy również studentów niższych roczników i wykładowców. W związku z epidemią koronawirusa zajęcia mogą odbywać się jedynie online. Dodatkowo pracownicy naukowi mają możliwość dzielenia się z podopiecznymi materiałami w formie elektronicznej. Jednak o systemie prowadzenia i nadrabiania zajęć decydują uczelnie. Na szczęście żyjemy w czasach, gdy większość studentów ma własny komputer. Przy dobrej organizacji i chęciach naprawdę jesteśmy w stanie to ogarnąć – takie jest moje zdanie. Chciałam się jednak dowiedzieć, co na ten temat sądzą dziewczyny z naszej zamkniętej grupy na Facebooku, czyli Glamour Girls Club.

Nasze czytelniczki przyznają, że ich uczelnie są całkiem nieźle zorganizowane. Jedna z dziewczyn – Klara stwierdziła, że jest bardzo pozytywnie zaskoczona. Władze uniwersytetu szybko wprowadziły zajęcia w systemie zdalnym i jak dotąd wszystko idzie sprawnie. Zadania wykonuje samodzielnie – pisze eseje, przygotowuje prezentacje. Ale w razie jakichkolwiek problemów może skontaktować się z wykładowcami i poprosić o pomoc. Inne dziewczyny przyznają, że materiałów i zadań, a tym samym pracy, którą trzeba wykonać, jest dużo więcej niż normalnie. Do tego często dochodzą inne obowiązki. Dlatego bywa ciężko. Studiuję dwa kierunki ścisłe i pracuję na pół etatu w branży związanej ze studiami. Szczerze? Do tej pory świetnie dawałam radę, ale w tym momencie doba ma za mało godzin, a liczba obowiązkowych prac, zadań, materiałów do przeczytania i prezentacji mnie przerosła – wyznaje Aleksandra.

Single na kwarantannie – gatunek zagrożony? Czyli jak radzić sobie z samotnością, kiedy za oknem szaleje epidemia >>>

W tym przypadku dobra organizacja to podstawa. Wyznaję zasadę „najpierw obowiązki, potem przyjemności”. Do tego staram się wszystko zapisywać w kalendarzu i dokładnie planować każdy dzień. Wam również to polecam! Staram się także nie zapominać, że sytuacja, w której się obecnie znajdujemy, jest nowa dla każdego z nas – studentów, wykładowców, a także dla władz uczelni. Właśnie dlatego powinniśmy się wzajemnie wspierać i motywować. Jestem przekonana, że dbając o siebie wzajemnie, będzie nam zdecydowanie łatwiej przez to przejść i (za jakiś czas) wrócić do normalności.

Nowy numer Glamour możesz kupić bez wychodzenia z domu