Mówiąc o tegorocznej gali wręczenia Oscarów z całą pewnością nie można powiedzieć, że zawiódł prowadzący. Wręcz przeciwnie, Jimmy Kimmel błyszczał w Dolby Theatre i sprawił, że niektóre jego teksty przejdą do historii. Oto najciekawsze z nich.

Jimmy Kimmel rozpoczął 89. galę Oscarów od monologu, w którym nawiązał do politycznie podzielonych Stanów Zjednoczonych i stwierdził, że jedyną radą jest wspólne pojednanie, jednak on nie jest tą osobą, która mogłaby to zrobić publicznie.

"Jest tylko jedno "waleczne serce" na tej sali" - Jimmy Kimmel wskazał na Mela Gibsona. "Jednak on nie zamierza nas zjednoczyć".

Podczas tego wieczoru największe cięgi zbierał Matt Damon, Ich "spór" trwa już prawie 13 lat i Oscary dla Jimmy'ego Kimmela były idealnym momentem, aby większość swoich żartów rykoszetem skierować w stronę kumpla.

"Matt, jak prawdopodobnie wiecie mógł wystąpić w "Manchester by the Sea", jest producentem tego filmu, który zdobył aż 6 nominacji do Oscarów, w tym kategorii "Najlepszy pierwszoplanowy aktor. Mógł wziąć dla siebie tę główną rolę, ale tego nie zrobił. Dał tę rolę Casey'owi Affleckowi, przyjacielowi z dzieciństwa. Przekazał rolę, która okazała się rolą godną Oscara swojemu przyjacielowi, a sam zagrał w chińskim filmie z kucykiem na głowie. "Wielki Mur" przyniósł 80 milionów dolarów straty. Dobry ruchu, głupku" - skomentował Jimmy Kimmel.

A post shared by Jimmy Kimmel (@jimmykimmel) on

Prowadzący dosyć mocno skomentował też osobę Meryl Streep. Kilkakrotnie kwestionował jej pozycję w Hollywood i dziwił się, że wszyscy zachwycają się jej talentem i rolami, które do tej pory zagrała. Wykorzystał też aktorkę, aby zaśmiać się z córki obecnego prezydenta USA.

"Ładna sukienka, tak w ogóle" - skomentował kreację Meryl Streep. "Czy to Ivanka?" - dodał.

via GIPHY

Dostało się także Justinowi Timberlake'owi zaraz po tym, jak piosenkarz otworzył tegoroczną galę piosenką "Can't Stop the Feeling".

"Mam nadzieję, że chłopcy z NSYNC widzieli ten występ. Jeżeli tak, to jest duża szansa, że przyjmą cię z powrotem do zespołu" - zadrwił prowadzący.

Nie mogło zabraknąć politycznych nawiązań do Donalda Trumpa i jego polityki. Ta gala w większości oparta była na przytykach do obecnego prezydenta i jego stylu panowania. 

"Niektórzy z Was wyjdą i wygłoszą taką przemowę, że prezydent Stanów Zjednoczonych napisze o niej tweeta o 5 nad ranem podczas wypróżniania się" - Kimmel zakpił z prezydenta.