Nie od dziś wiadomo, że powodzenie i oglądalność oscarowej gali w dużej mierze zależy od prowadzącego. Dwie ostatnie ceremonie rozdania Oscarów prowadził Jimmy Kimmel, gospodarz jednego z najpopularniejszych amerykańskich wieczornych talk-show. Od takiej osoby wymaga się nie tylko tego, że będzie rzucała błyskotliwymi żartami na prawo i lewo, ale także błyskawicznej i nie mniej błyskotliwej reakcji na różnego rodzaju niezapowiedziane akcje. Jak choćby ta sprzed dwóch lat, kiedy omyłkowo podano, że to La La Land Damiena Chazelle'a trzymało statuetkę dla najlepszego filmu, a nie Moonlight Barry'ego Jenkinsa, jak się ostatecznie okazało. Kimmel w swoim stylu obrócił wszystko w żart, a winę zwalił na odczytującego werdykt Warrena Beatty. W zeszłym roku okazji do żartów Jimmy za wiele nie miał, bo 90. jubileuszowa gala była chyba jedną z najnudniejszych, jakie do tej pory się odbyły. W przyszłym roku prowadzący Jimmy Kimmel Live! nie będzie już miał okazji rozśmieszać publiczności zgromadzonej w Dolby Theatre w Hollywood. I co ciekawe, nie wiadomo jeszcze, kto będzie jego następcą po tym, jak wytypowany kilka dni temu do roli gospodarza Oscarów 2019 aktor Kevin Hart, postanowił zrezygnować. Co się stało?

Złote Globy 2019: nominacje. „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego z szansą na statuetkę? >>>

Kevin Hart rezygnuje z prowadzenia oscarowej gali 2019. Wiemy, dlaczego! 

Przyczyny tego zamieszani należy szukać w starych wpisach Harta na Twitterze. A jak wiadomo, w internecie nic nie ginie, więc wpisy, które mogły mieć homofobiczny wydźwięk, w błyskawicznym tempie ponownie wypłynęły na światło dzienne. Kevin Hart pisał m.in. o tym, że gdy odkryje, że jego kilkuletni syn bawi się domkiem dla lalek swojej siostry, uświadomi mu wówczas, że to „gejowska zabawa”. Oprócz tego aktor nie miał problemu z tym, aby napisać komuś, że mógłby być najlepszym przykładem kogoś, kto ostrzega gejów przed zarażeniem się wirusem HIV. W obliczu hejtu, jaki wylał się na Harta w sieci, wytypowany przez Akademię do poprowadzenia 91. gali Oscarów musiał zabrać głos. I nie poczuł obowiązku wyrażenia jakiejkolwiek skruchy. W opublikowanym na swoim Instagramie wideo zdradził, że organizatorzy postawili mu ultimatów: jeśli nie przeprosi za stare tweety, straci nową posadę i powiedział, że nie chce stać się ofiarą internetowych trolli i sprawić im satysfakcji swoim przyznaniem się do winy. „Nie zrobię tego. Będę sobą. Nie ugnę się. Akademio, jestem wdzięczny za tę ofertę pracy. Jeśli zostanie ona wycofana, nie będę czuł się pokrzywdzony" - powiedział Hart. Niedługo po tym komik jednak zmienił zdanie i postanowił, że przeprosi społeczność LGBT za „nieczułe słowa z przeszłości" informując przy okazji oficjalnie, że nie poprowadzi przyszłorocznej 91. gali rozdania Oscarów. To oznacza, że Akademia musi szukać nowego gospodarza. Ciekawe, czy dzwonili już do Jimmy'ego Kimmela. 

Oscary 2019: Akademia Filmowa wprowadza nową kategorię! >>>