Informacja, że dom towarowy Selfridges już pod koniec wakacji otworzył świąteczny dział wywołuje na Waszej twarzy szeroki uśmiech, bo tak się składa, że klimat związany z Bożym Narodzeniem czujecie wcześniej niż inni? I kompletnie nie rozumiecie, dlaczego niektórzy reagują na to grymasem zniesmaczenia? Spokojnie, to nie z Wami, a z nimi jest coś nie tak. Naukowcy przekonują, że ozdabianie domu na święta to bynajmniej nie powód do wstydu. 

Ozdabiasz dom na święta ze sporym wyprzedzeniem? Jesteś szczęśliwszy!

W wywiadzie dla serwisu Unilad psychoanalityk Amy Morin tłumaczy, że słabość do świątecznych dekoracji najczęściej wiąże się z przyjemnymi wydarzeniami z przyszłości, do których mamy ogromny sentyment. Czyli najczęściej do chwil spędzonych w gronie najbliższych, wspólnego celebrowania i poczucia beztroski. A to, że często lubimy do nich wracać sprawia, że znowu czujemy się szczęśliwi. Podobne zdanie mają Carol Werner, Sonja Peterson-Lewis oraz Barbara Brown, którzy w Journal of Environmental Psychology twierdzą, że nostalgia pomaga nam pozostawać w związku z przeszłością, a tym samym lepiej zrozumieć naszą tożsamość. Dlatego dla wielu osób sięganie po ozdoby świąteczne wcześniej niż inni jest idealnym sposobem na ponownie przeniesienie się do czasów dzieciństwa.

Zdaniem ekspertów przedwczesne ozdabianie domu świątecznymi dekoracjami może być również oznaką potrzeby komunikowania swojemu otoczeniu, czyli na przykład sąsiadom, o swoim przyjaznym nastawieniu i potrzebie wzmocnienia relacji. A także wynikać ze straty bliskiej osoby. Święta najczęściej przywołują najprzyjemniejsze wspomnienia związane z kimś, kogo nie ma już wśród nas. Nie ma w tym nic dziwnego, że chcemy wracać do wspólnie spędzonych chwil, także tych ze świętami w tle. Jeśli więc następnym razem zdecydujecie się kogoś wyśmiać, że już w listopadzie czuje świąteczny klimat, zastanówcie się dwa razy.

ZOBACZ TAKŻE: 10 powodów, dla których w święta lepiej być singlem