KINO: To właśnie seks

Gdzie: cała Polska

Ile widziałam filmów o związkach z problemami, o parach, którym nie idzie w łóżku, więc lądują na kanapie, nie swojej, a tej u terapeuty? Co najmniej kilka, i to tylko w ciągu ostatnich paru lat. Ile z nich zapamiętam? Jeden. „To właśnie seks”. Chociażby dlatego, że jedzie po bandzie. Kilka par, kilka różnych historii, czasem w swoim absurdzie po prostu zabawnych, czasem przerażających i smutnych. Komedia, która testuje granice dobrego żartu. Przynajmniej moje.

Bo nie wiedziałam, czy wypada się śmiać z dziewczyny, która marzy o tym, żeby ją zgwałcono albo z męża, który usypia żonę, bo tylko w ten sposób jest w stanie zaciągnąć ją do łóżka. Nie wiedziałam, ale nie mogłam przestać. To film o fantazjach, również tych niebezpiecznych, i upodobaniach, nawet tych dziwnych. W skrócie: o tym co nas podnieca. Mnie kręci dobre kino. Takie jak w „To właśnie seks”.

KONCERT: Asaf Avidan

Gdzie: Warszawa, Kraków

Kiedy trzy lata temu niemiecki didżej odświeżał jeden z jego utworów, w rodzinnym Izraelu był już bardzo rozpoznawanym muzykiem. Ale tylko tam. Dziś ma status międzynarodowej gwiazdy. Wszystko dzięki tanecznemu remiksowi jego „Reckoning Song” (po liftingu znany jako „One Day / Reckoning Song”). To jedno odmienione nagranie sprawiło, że Asaf Avidan – kompozytor i wokalista z Jerozolimy – ma dziś fanów w całej Europie.

Ale to jedno odmienione nagranie jest też mało reprezentatywne dla twórczości Avidana. I choć biegnę na parkiet, zawsze gdy poleci na imprezie, dużo bardziej cenię go za to, z czego nie jest aż tak znany. Za to, do czego ręki nie zdążył jeszcze przyłożyć żaden didżej. Avidan gra przebojowo, ale surowo, momentami mocno w stylu Neila Younga (więc dla mnie najlepiej). Miesza amerykański folk z bluesem i muzyką rockową.

Takie retro podrasowane tu i ówdzie nowoczesnymi wątkami w aranżacjach. To jeden z tych koncertów, na które spokojnie zabrałabym mamę. Jej też by się spodobało. Asaf Avidan zagra 14 marca w warszawskiej Stodole i 15 marca w klubie Studio w Krakowie.

TEATR: Jak zostać sex guru w 247 prostych krokach

Gdzie: Gdańsk

„Uwaga, ten spektakl może dramatycznie zmienić wasze życie matrymonialne”. Takim hasłem Wolfgang Weinberger reklamuje swoją sztukę. Takie hasło działa mi na wyobraźnię. Recenzje też zachęcają. Gdy spektakl pokazano w Londynie, brytyjski dziennik „The Guardian” okrzyknął Weinbergera „najbardziej wpływowym austriackim seksuologiem od czasów Freuda”. Austriak nie tylko wie, co w pościeli piszczy – jego sztuka potwierdza, że jest również bardzo sprawnym scenarzystą i jeszcze lepszym komikiem.

Choć najbardziej przekonuje mnie jednak obsada polskiej adaptacji. Główną rolę gra Tomasz Kot – po „Bogach”, w których był, no właśnie, boski, chcę z nim oglądać absolutnie wszystko. Spektakl „Jak zostać sex guru w 247 prostych krokach” można zobaczyć w tę niedzielę w Gdańsku (Scena Teatralna Not, więcej informacji na stronie notgdansk.pl).

Angelika Kucińska