Kiedy na zaproszeniu na pokaz kolekcji jesień-zima 2017/2018 Lidii Kality przeczytaliśmy, jaki jest proponowany dress code, czyli „punk’s not dead”, nie mieliśmy wątpliwości, w jakim klimacie utrzymane będą sylwetki. Tym bardziej, że do owego zaproszenia dołączone były agrafki oraz przypinka z zaczepnym hasłem „Who are you when no one’s watching”, co zresztą było też hasłem przewodnim wydarzenia. Zanim jednak dojdziemy do samych projektów, które mieliśmy okazję obejrzeć wczorajszego wieczoru, warto zacząć od miejsca pokazu. Bo nieczęsto zdarza się, żeby na prezentację kolekcji zapraszano nad do zajezdni tramwajowej. Dlatego z niemałą ekscytacją wybieraliśmy się na warszawskie Młociny, do tamtejszej zajezdni „Żoliborz”.

Czy to, co zobaczyliśmy na wybiegu zorganizowanym między szynami tramwajowymi (dosłownie!) było równie ekscytujące? Lidia Kalita po inspiracje sięgnęła do dwóch stylów, które podobnie jak gatunki w muzyce, niezmiennie popularne są też w modzie: grunge’u i punku. Projektanci uwielbiają zadziorność, nonszalancję, a wręcz niechlujność, buntowniczość i manifestację wolności, które się z nimi kojarzą. U Kality momentami było faktycznie tak, jakbyśmy nagle znaleźli się w jednym z klubów muzycznych, zlokalizowanym gdzieś w londyńskich podziemiach. Szczególnie, jak na wybiegu pojawiła się druga męska sylwetka – bo i tych wczoraj nie zabrakło – w postaci genialne wystylizowanego Jakoba Kosela. Ale było też bardziej grzecznie i niektóre modelki, co zresztą w zamiarze miała sama projektantka, skojarzyły nam się z zafascynowanymi stylem grunge kujonkami.

ZOBACZCIE, JAKIE GWIAZDY POJAWIŁY SIĘ NA POKAZIE LIDII KALITY >>> 

Jeśli chodzi o konkretne fasony, na wybiegu zabraknąć nie mogło oczywiście podartych jeansów, T-shirtów z napisami, kraciastych i tiulowych sukienek, gorsetów czy oversize’owych swetrów nieodłącznie kojarzących się z grunge’ową garderobą. Podobnie zresztą jak ciężkie obuwie, które na potrzeby najnowszej kolekcji Lidia Kalita zaprojektowała we współpracy z marką Badura.

W zdominowanej przez biel, czerń i szarość kolekcji pojawił się soczysty akcent w postaci limonki, którą dostrzec mogliśmy na transparentnych sukienkach. Wzrok przyciągała też mnogość detali, od widniejących już przy zaproszeniu agrafek, przez metalowe ćwieki, po kryształowe aplikacje. Sylwetki uzupełniła również srebrna biżuteria oraz zegarki marki Elixa.

Utrzymane w takiej, a nie innej estetyce looki nie mogły nie zostać podkreślone odpowiednim makijażem. Jego koncepcję stworzyła Dariia Day, na stałe mieszkająca i pracjąca w Paryżu, na wczorajszym pokazie debiutująca w nowej roli – Art&Make Up Creator marki Dr Irena Eris. Nie inaczej było w przypadku fryzur, szczególnie jeśli mowa o irokezach wykonanych przez stylistów marki Kemon.

Wszystkie sylwetki możecie zobaczyć w naszej galerii!