- Nasza formacja i ja osobiście od długiego czasu uważaliśmy, że trzeba w Polsce wprowadzić nowy porządek prawny, jeśli chodzi o ochronę zwierząt – powiedział we wtorek na konferencji prasowej prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Uważa, że „standardy humanitarne odnoszące się do zwierząt były nie gorsze, a może nawet lepsze niż w krajach na zachodzie” i jest przekonany, że w tej kwestii inicjatywa PiS może liczyć na „ponadpartyjne poparcie”. - To nie jest kwestia polityczna (….) To jest związane z tym, co odnosi się do ludzkiej dobroci, ludzkiej uczciwości – mówił Kaczyński.

„Piątka dla zwierząt”, czyli jak Prawo i Sprawiedliwość chce chronić zwierzęta w Polsce 

Projekt, który ma uregulować sytuację zwierząt w naszym kraju został nazwany „piątka dla zwierząt”, a szczegółowo przedstawił go Michał Moskal, czyli przewodniczący Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości. Te pięć punktów to przede wszystkim humanitarne traktowanie, czyli zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz założenie, że ubój rytualny działa jedynie na potrzeby krajowych związków wyznaniowych. Kolejna kwestia wymagająca natychmiastowej regulacji zdaniem partii z największą ilością mandatów w polskim sejmie to kontrola społeczna ochrony zwierząt, czyli większe kompetencje dla organizacji społecznych oraz możliwość asysty policji przy odbieraniu źle traktowanych zwierząt. Kolejny, trzeci punkt nosi nazwę „Precyzyjne prawo. Większa ochrona” i zakłada definicję kojca w polskim prawie, Inspekcję Weterynaryjna z prawem do nakładania mandatów oraz koniec z trzymaniem zwierząt w złych warunkach. PiS chce także zadbać o bezpieczne schroniska. Co to znaczy? Prowadzić będą mogły je jedynie jednostki gminne oraz organizacje pożytku publicznego chroniące zwierzęta, wymóg niekaralności oraz nieposzkalowanej opinii wobec osób prowadzących i pracujących w schroniskach oraz częstsze kontrole schronisk. Ostatni piąty punkt dotyczy kwestii łańcuchów, czyli wprowadzenia zakazu trzymania zwierząt na krótkiej uwięzi oraz ograniczenie stosowania kolczatek.


Zobacz także: GPS dla psa!? Ta mała rzecz sprawi, że wasz pies już nigdy się nie zgubi
 

Pełna obaw opozycja komentuje propozycje PiS

Jak na „piątkę dla zwierząt” zareagowała opozycja i czy w tej kwestii wszelkie inne różnice poglądowe nie będą miały żadnego znaczenia? - Chciałabym zobaczyć ten projekt. Na razie mamy zapowiedź, że będziemy dążyć do tego, żeby zamknąć branżę futrzarską – powiedziała Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej. - Jedyne watpliwości jakie mam dotyczą tego, czy Jarosław Kaczyński znowu nie wykona obrotu o 180 stopni i nie zmieni zdania w tej sprawie tak, jak to się już raz stało. Przypomnijmy – te propozycje leżały na stole i okazało się że wpływ garstki szemranych biznesmenów na Prawo i Sprawiedliwość i na to, jak głosują posłowie PiS, okazało się większy niż kierownictwa partii. Mam nadzieję, że ta historii się nie powtórzy, bo naprawę kibicuję gorąco temu, żeby to rozwiązanie weszło w życie – powiedział reprezentant Lewicy i szef partii Razem, Adrian Zandberg. Zdecydowanie najwięcej do powiedzenia miał Krzysztof Bosak z Konfederacji.


Zobacz także: Poseł Konfederacji uważa, że rząd powinien zająć się problemem „bezkobiecia”. I nie chodzi mu o brak żeńskiej reprezentacji jego partii w Sejmie...
 

Poseł Konfederacji: Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy bronić zwierząt przeciwko ludziom

Kandydat tej partii w ostatnich wyborach prezydenckich swoimi wpisami na Twitterze, pisząc: „Cierpienie jest naturalną częścią życia i ludzi i zwierząt. Naszym obowiązkiem jest nie zadawać go bez sensu, ale nie zawsze da się cierpienia uniknąć. W rzeźni zawsze będzie cierpienie, a dzięki temu osiągamy dobro: zarobek i wyżywienie społeczeństwa”, a na antenie telewizji Polsat ponownie wyraził oburzenie pomysłem PiS, mówiąc, że jest kompletnie niekonstytucyjny, i że „ustawy zakazującej prowadzenia działalności gospodarczej nigdy Konfederacja nie poprze”. To, że „życie zwierząt w klatce jest męką” uznał nie za fakt, a „dogmat wiary lewicowej” i kłamstwem niezgodnym z nauką. W podobnym tonie, a nawet o krok dalej posunął się inny poseł Konfederacji, Dobromir Sośnierz, który również w telewizji Polsat stwierdził, że: - Zwierzęta nie są obywatelami, nie są ludźmi. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy bronić zwierząt przeciwko ludziom. To odwrotnie, powinniśmy bronić ludzi przeciwko zwierzętom, albo przeciwko lewicy. Dodał także, że nie widzi „powody, żebyśmy troszczyli się o inne gatunki. Inne gatunki nie będą troszczyły się o nas. My troszczmy się siebie”.


Zobacz także: Od teraz za porzucenie psa lub kota grozi w Polsce kara pozbawienia wolności
 

Wypowiedzi posłów Konfederacji podsumowują stanowisko partii, że w imię wolnego rynku, który jest kluczowym hasłem w programie tego skrajnie prawicowego ugrupowania, biznes polegający na znęcaniu się nad zwierzętami nie jest niczym złym, bo daje ludziom zatrudnienie i wynagrodzenie. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż wśród założeń, na podstawie których Konfederacja buduje swój elektorat, nie ma ani słowa o ochronie zwierząt. Co jest równoznaczne z tym, że według tej części polskiej sceny politycznej zwierzęta nie potrzebują ochrony i poprawy ich dobrostanu, wobec czego wszelkie ustawy są zbędne.

Warto również zaznaczyć, że „piątka dla zwierząt” Prawa i Sprawiedliwości, choć wygląda obiecująco, będzie wymagała wielu zmian, choćby w rządzie. Trudno wyobrazić sobie, aby za realizacją punktu drugiego, czyli zwiększenia kompetencji dla organizacji społecznych działających na rzecz ochrony praw zwierząt opowiedział się choćby obecny Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Jan Krzysztof Ardanowski. Ten sam, który aktywistów odbierających cierpiące zwierzęta z rąk właścicieli nazwał „przebierańcami” oraz roznosicielami koronawirusa.


Zobacz także: Organizacje nie będą mogły już ratować krzywdzonych zwierząt? Polscy posłowie chcą absurdalnych zmian w ustawie