Znajdujemy się w niezwykle trudnej i dziwnej sytuacji. Ludzie chorują i umierają na wirusa, na którego nie ma jeszcze dedykowanego leku i szczepionki. Przeciążone osoby pracujące w służbie zdrowia walczą nie tylko o zdrowie i życie, lecz także o potrzebny sprzęt i środki ochronne. Kto może więc sobie na to pozwolić, zostaje w domu i próbuje się odnaleźć w nowej sytuacji. Niektórzy muszą w tym domu wręcz zostać i zaopiekować się dziećmi wobec zamknięcia żłobków, przedszkoli i szkół. Inni jeszcze tracą pracę, a co za tym idzie źródło utrzymania, bo pandemia bezlitosna jest zwłaszcza dla tych branż, które opierają się na usługach, na kontakcie z klientem czy klientką. Upadają małe biznesy, duże firmy robią drastyczne cięcia kosztów. Dramatyczna sytuacja jest u tych osób, które są zamknięte podczas kwarantanny z osobami najbliższymi, które jednak zagrażają ich zdrowiu i życiu, bo stosują przemoc domową. Poza tym w zamknięciu uruchamiają się lęki czy stany depresyjne. Co najgorsze – nie wiemy, jak długo ta sytuacja potrwa. Póki co pojawiają się kolejne obostrzenia, nawet spacerowanie dla przewietrzenia głowy może znaleźć się na cenzurowanym.

Nic więc dziwnego, że w kryzysowej sytuacji szukamy różnych sposobów na przetrwanie. Zwłaszcza w obliczu utraty z dnia na dzień pracy. Ciężko jednak przebranżowić się w mgnieniu oka i to w warunkach, kiedy nie można wychodzić z domu. Niektóre osoby podejmują decyzję, by rozpocząć pracę seksualną. Kilka dni temu na zamkniętej grupie facebookowej w kręgu wspierających się kobiet pojawił się post, którego autorka pytała o radę, jak podjąć pracę seksualną. Dostała wiele praktycznych i życzliwych porad, jak może bezpiecznie podejść do tematu, jednak pojawiły się głosy, że sama branża usług seksualnych również została dotknięta kryzysem. Dlatego postanowiłam zwrócić się członkiń i członków Sex Work Polska – powstałej w 2014 roku koalicji na rzecz osób pracujących seksualnie – z prośbą o zarysowanie obecnej sytuacji, jak i o to, czy w tym właśnie momencie podjęcie pracy seksualnej jest możliwe i opłacalne.

Zaczynamy od koronakryzysu. Okazuje się, że gałęzie branży usług seksualnych, w które kryzys uderzył najdotkliwiej, to te związane z bezpośrednim kontaktem z klientem. – Szczególnie odczuły to osoby pracujące na zewnątrz, ale też te zajmujące się dominacją/usługami BDSM, pracą typu eskort, sponsoringiem, osoby pracujące w agencjach, klubach, salonach masażu czy performerki burleski. Tam, gdzie kontakt jest pośredni, czyli u osób pracujących na kamerkach, jako performerka/performer porno czy sprzedających produkty erotyczne, odczuwać się kryzys być może mniej – opisują sytuację przedstawicielki i przedstawiciele Sex Work Polska. – Dlatego stworzyłyśmy i stworzyliśmy „Fundusz kryzysowy dla osób pracujących seksualnie w Polsce”, żeby wesprzeć osoby, które w tym momencie bardzo tego potrzebują a zostały pozostawione same sobie, bez żadnej pomocy.

Choć pracujące i pracujący w kontakcie pośrednim mogą być w relatywnie lepszej sytuacji, to w obecnym kryzysie taki model pracy wcale nie jest gwarancją dochodu – jak zresztą w każdym innym czasie. – Ze względu na wymóg samoizolacji część osób niepracujących na co dzień na kamerkach, przeniosła się do sieci, więc więcej osób oferuje takie usługi, jest większa konkurencja. Chociaż warto też zaznaczyć, że osoby często pracują jednocześnie w różnych gałęziach branży, różnicując swoje źródła dochodu. Już sama praca w ramach jednej gałęzi może przybierać różne formy – sponsoring jest też relacją na odległość, domina może prowadzić także usługę sprzedaży zdjęć czy filmów, osoby pracujące jako tancerki pracują też na kamerkach i tam robią pokazy etc. – tłumaczą rozmówcy i rozmówczynie z SWP. Trzeba także wziąć pod uwagę to, że kryzys uderzył w naprawdę wiele osób. Więc pogarszająca się sytuacja potencjalnych klientek i klientów, ich niepewność co do zarobków mogą powodować cięcia w budżecie, czyli mniejsze wydatki na usługi seksualne. Kolejną kwestią jest to, że potencjalni klienci i klientki pracując z domu, dajmy na to dzielą komputery ze swoimi dziećmi, więc nie mają czasu i przestrzeni np. na korzystanie z serwisów udostępniających pokazy wideo. Często także sytuacja psychiczna, załamanie się powoduje, że nie ma ochoty i warunków, by korzystać z usług seksualnych online.

Pytam o początki w branży. Jak wygląda wejście do niej, zdobywanie klientów. Stereotypowo niektórzy twierdzą, że to taka łatwa praca – zwłaszcza kiedy mówimy o usługach online. Ale to jak z każdym innym zajęciem – wymaga czasu, inwestycji, zdobycia doświadczenia. Zaczyna się od rozeznania w branży/gałęzi branży i jej możliwościach, zdobycia wiedzy, opanowania narzędzi, określenia swojego profilu, imidżu, targetu czy modelu pracy i zbudowania bazy klientów. To trwa. — Praca przez internet to nie jest kwestia uruchomienia komputera i rejestracji na kanale – zaznaczają przedstawicielki i przedstawiciele Sex Work Polska. – Nie jest to też praca dla każdej osoby, nie każda się w niej odnajdzie. Świadczenie usług seksualnych w sieci jest bardzo dostępne – przynajmniej na początkowym etapie. Każda minimum osiemnastoletnia osoba może teoretycznie spróbować, każda mająca przestrzeń i trochę prywatności, sprawny komputer z wbudowaną w niego kamerką czy aparat w telefonie może założyć konto i streamować czy uploadowac film lub kilka zdjęć. I na tym początkowym etapie może teoretycznie dobrze zarobić, bo w sytuacji, kiedy zaczyna się bez większej znajomości i świadomości zawodu, sporo zależy po prostu od szczęścia – można trafić na klientów, którzy właśnie na twoją energię, wygląd, klimat czy show odpowiedzą, zareagują pozytywnie, wydadzą żetony, kupią zdjęcia czy film. Efekt „nowej osoby” też jest istotny, tak samo jak „komercyjność urody” czy z drugiej strony posiadanie cech charakterystycznych, czegoś, co wyróżnia z grona innych osób. I prawdopodobnie jest możliwe poprzestanie na tej fazie i zarabianie na tym – raz lepiej, raz gorzej. Ale nie jest to gwarantowany dochód – podkreślają moi rozmówcy i moje rozmówczynie z SWP.

Jeśli ktoś zaczyna pracę w branży usług seksualnych, bo potrzebuje stałego źródła dochodu o określonej wysokości, musi się o wiele bardziej postarać. – Wypadałoby zdobyć wiedzę techniczną, pogłębiać znajomość rynku i jego mechanizmów, ale też świadomie budować swoją markę (wiedza z zakresu PR-u i marketingu się przydaje) czy rozwijać umiejętności – opowiadają mi przedstawicielki i przedstawiciele Sex Work Polska. Według nich równie ważne są predyspozycje, osobowość, posiadanie umiejętności interpersonalnych, empatii, ogólnego czucia się dobrze i komfortowo w wybranym zawodzie, cierpliwości, wytrwałości i samodyscypliny, szczególnie kiedy pracuje się na własną rękę. Jednak to, ile osoba zarobi i jak długo będzie pracowała w zawodzie, z jakim komfortem i poziomem zadowolenia, czy się w nim szybko nie wypali, w dużej mierze zależy od mieszanki wszystkich powyższych kwestii. Jak w każdym zawodzie związanym ze świadczeniem usług i nie tylko – podkreślają osoby z SWP. – Jak powiedziała jedna ze znajomych pracujących na kamerkach osób – to nie jest tak że pokażesz cycki i pieniądze lecą z nieba – dodają. – Tym bardziej chcemy uczulić wszystkie osoby, które żartują na temat rozpoczęcia pracy ze względu na sytuację finansową czy z drugiej strony – które mówią o tym, jak o ostatniej desce ratunku, bo to powiela stereotypy i wzmacnia stygmę (a ilość stygmy otaczającej pracę seksualną i osoby ją wykonujące jest już wystarczająco dojmująca), zabija uznanie dla pracy seksualnej (a wiąże się ona z wieloma umiejętnościami, które zostały wymienione) oraz obraża osoby pracujące w ten sposób. To nie jest temat do żartów, tokenizowanie pracy seksualnej czy jej fetyszyzowanie nie jest OK, jest krzywdzące – podkreślają rozmawiające ze mną osoby.

Pornografia przyjazna kobietom – wybrałyśmy najlepsze strony z porno adresowanym do kobiet

A jak wyglądają przewidywania co do przyszłości branży seksualnej? Jak zmieni się sytuacja, kiedy pandemia ustąpi? Czy więcej usług przeniesie się do sieci? – Ciężko to teraz przewidzieć, mamy jednak poczucie, że w dużej mierze powrócimy do rzeczywistości sprzed pandemii (chociaż mamy nadzieję, że większa świadomość dotycząca higieny i bezpieczeństwa w nas zostanie, bo edukowanie na ten temat było zawsze dodatkową, mozolną pracą dla osób z naszej branży), będzie powrotem do wszystkich rodzajów usług, ponieważ zapotrzebowanie na nie raczej nie zniknie. Prawdopodobnie będzie miał miejsce jakiś moment przejściowy, być może usługi i ceny będą na nowo określane, renegocjowane. Jest możliwe, że niektóre z osób, które podejmują teraz pracę w sieci, już w niej pozostaną – zarówno te, które mają doświadczenie pracy w innych gałęziach, jak i te zupełnie nowe w branży. To samo dotyczy klientów – myślimy, że możemy przez ten czas zyskać również nowe grono odbiorców – przewidują przedstawicielki i przedstawiciele Sex Work Polska.

Według moich rozmówczyń i rozmówców w dobie samoizolacji mogą pojawić się nowe możliwości w kontekście rynku usług seksualnych. – Mamy na myśli wszelkiego rodzaju wirtualne spotkania w ramach świadczenia usług seksualnych, od wirtualnej rzeczywistości po striptiz online. Szczególnie ciekawa w kontekście obecnej sytuacji i zamknięcia klubów ze striptizem jest formuła wirtualnego strip klubu, jak np. brytyjski @cybertease_ prowadzony kolektywnie i kooperatywnie przez członkinie uzwiązkowionego @United Strippers of the World. Tancerki, które na co dzień często mają do czynienia z narzucaniem przez właścicieli – zwykle mężczyzn bez doświadczenia pracy – zasad, sposobu pracy i w związku z tym bezpodstawnych wysokich kar – np. za brak klientów w klubie i niewyrobienie „celu”(!), za niestawienie się na zmianie ze względu na chorobę, za nieodpowiedni strój, mogą w ten sposób stworzyć swoje wymarzone miejsce pracy, wymarzony klub, w którym to one określają zasady, tworzą bezpieczniejszą przestrzeń dla wszystkich, gdzie mogą mówić, robić i nosić, co chcą. Klub, który jest bardziej inkluzywnym i pod wieloma względami bardziej kreatywnym miejscem.

Okazuje się jednak, że praca w sieci – bezpieczniejsza w kontekście koronawirusa – może być dużo mniej bezpieczna w kontekście możliwości ochrony swojej prywatności i wizerunku od pracy bezpośredniej – np. w klubie. Według rozmawiających ze mną osób z SWP trzeba pamiętać o tym, że w sieci też jesteśmy narażeni na ataki, zhakowanie konta a nasz kontent – filmy czy zdjęcia – mogą zostać przejęte i opublikowane bez naszej zgody. Dlatego rozpoczynając pracę online warto poznać sposoby na ochronę zarówno swojej prywatności jak i wizerunku, zastanowić się nad środkami bezpieczeństwa i ochrony, które chcemy zastosować, dobrze jest sprawdzić regulamin portalu, na którym zamierzamy pracować. Warto również zajrzeć do przepisów dotyczących pracy w cyberprzestrzeni. Istnieje np. art 191a KK, który przewiduje karę więzienia od 3 miesięcy do 5 lat za utrwalanie wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby lub podstępu albo za rozpowszechnianie tego wizerunek bez jej zgody (ściganie z tego artykułu następuje na wniosek pokrzywdzonego/nej). Jednocześnie, niestety, warto być przygotowaną/nym na to, że ta ochrona, siebie i swojego wizerunku, prawdopodobnie nie będzie w 100% możliwa (chociaż niektórym osobom się udaje!), bo ciężko w sieci o bezpieczne miejsca, są tylko te bezpieczniejsze. I bezpieczniejsze zachowania. Dlatego warto mieć „plan awaryjny”.

PAULINA KLEPACZ: Po pierwsze feministka i wyznawczyni siostrzeństwa. Po drugie absolwentka filologii polskiej i dziennikarka, która uwielbia pisać o seksie – nie ma dla niej tematów tabu. Jest redaktorką naczelną feministyczno-erotycznego magazynu G'rls ROOM oraz współautorką książek: „#girlstalk. Dziewczyny, rozmowy, życie” oraz „CIPKOnotesu”.

Zobacz także: Jak mówić o seksualności, żeby nie wyjść na szmatę? Odpowiada Joanna Jędrusik