Ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda chce wprowadzić zmiany do Konstytucji RP. Chodzi o pary jednopłciowe, a dokładne o zakaz adopcji dzieci przez takie pary. - Uważam, że w polskiej konstytucji powinien się expressis verbis znaleźć zapis, że wykluczone jest przysposobienie lub adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym – zapowiedział dzisiaj podczas wystąpienia w Szczawinie-Zdroju kandydat Prawa i Sprawiedliwości i dodał, że w najbliższy poniedziałek podpisze odpowiedni dokument wraz z prezydenckim projektem zmian w konstytucji.


Polska najbardziej homofobicznym krajem w Europie. Niechlubny wynik najnowszego rankingu >>>
 

Andrzej Duda chce zmian w Konstytucji RP. Chodzi o adopcję dzieci przez pary jednopłciowe 

Zdaniem Andrzeja Dudy „jest to ważny element związany z ochroną dziecka, wypełniający i dopełniający pełni praw konstytucyjnych, które już dziś istnieją” oraz, że taki zapis na dobre zakończy dyskusję na temat adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Prezydent nie ma też wątpliwości, że jego propozycję poprą posłowie Zjednoczonej Prawicy, czyli zarówno jego klub Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska i Porozumienie, ale także członkowie skrajnie prawicowej Konfederacji, PSL oraz część posłów Koalicji Obywatelskiej, „bo niektórzy z nich bardzo wyraźnie deklarowali swój sprzeciw wobec jakiejkolwiek adopcji czy przysposobienia dziecka przez związki jednopłciowe” jak twierdzi Andrzej Duda.


30-letni Michał Demski to kolejna ofiara homofobii. Dlaczego śmierć Wiktora, Milo, Kacpra i Dominika wciąż niczego nas nie nauczyła? >>>
 

Pomysł obecnego prezydenta wzbudził wiele emocji. „Rozumiem, że jednocześnie prowadzi Pan związki partnerskie, bo inaczej jak sąd decydujący o przysposobieniu będzie ustalał, czy osoba przysposabiająca jest samotna czy w związku?” – zapytała na Twitterze Andrzeja Dudę posłanka Lewicy, Anna-Maria Żukowska. „Przecież nie ma czegoś takiego, jak sformalizowane związki jednopłciowe. To jak można wpisywać je do konstytucji?” – skomentował plany Dudy dziennikarz i publicysta TVN24 Konrad Piasecki. Z kolei dziennikarka Newsweeka Renata Grochal nie ma wątpliwości, że „tu w ogóle nie chodzi o dzieci. Chodzi o strach, żeby nie przegrać wyborów przez ułaskawienie pedofila”, czyli o sytuację sprzed kilku dni, w ramach której prezydent Andrzej Duda skorzystał z prawa łaski wobec mężczyzny skazanego za molestowanie seksualne własnej córki. Profesor i konstytucjonalista Marcin Matczak (prywatnie ojciec Michała Matczaka, czyli rapera Maty) napisał natomiast, że proponuje „wpisać do Konstytucji RP postanowienie, że Prezydent napuszczający jedna grupę obywateli na inną jest winny zbrodni dzielenia Narody i jako taki z mocy prawa i moralności staje się niegodny pełnienia urzędu”.


Czarnogóra to pierwszy europejski kraj spoza UE, który wprowadził związki partnerskie dla par jednopłciowych >>>
 

Wybory prezydenckie 2020: Nagonki na osoby LGBT ciąg dalszy

Tymi słowami prof. Matczak nawiązał do wykorzystywania w kampanii Andrzeja Dudy społeczności LGBT jako karty przetargowej. Jeszcze przed pierwszą turą wyborów, która miała miejsce 28 czerwca, Andrzej Duda rozpoczął istną nagonkę na osoby nieheteronormatywne, podpisując Kartę Rodziny, w której zapowiedział „ochronę dzieci przed ideologią LGBT”. W ślad za nim poszli inni posłowie PiS i Zjednoczonej Prawicy. Ich zdaniem osoby LGBT „to nie ludzie” oraz „nie są równi ludziom normalnym”. Przed samymi wyborami kandydat PiS ograniczył ostrą retorykę i zaprosił nawet do pałacu prezydenckiego aktywistę LGBT, Bartosza Staszewskiego, a także swojego kontrkandydata i osobę LGBT Roberta Biedronia wraz z mamą (ci jednak z zaproszenia nie skorzystali). Teraz, kiedy do drugiej tury pozostał równo tydzień (wybory odbędą się 12 lipca), Andrzej Duda najwyraźniej postanowił wrócić do starych przyzwyczajeń i poglądów, w których najbardziej różni się od swojego przeciwnika, Rafała Trzaskowskiego. Ten bowiem zapowiedział, że jako prezydent RP będzie chciał wprowadzić w Polsce związki partnerskie. Dziś jednak na spotkaniu z wyborcami w Kaliszu powiedział, że w kwestii adopcji dzieci ma takie samo zdanie jak Duda: - Nie znam żadnego polityka mainstreamowego, poważnego, zwłaszcza nikogo, kto startował w wyścigu wyborczym, kto chciałby się zgodzić na taką adopcję. Jak zwykle pan prezydent zajmuje się tematem zastępczym – podkreślił kandydat KO. 


Franek Broda, siostrzeniec Mateusza Morawieckiego odpowiada na skandaliczne słowa posła PiS o LGBT: „Jestem człowiekiem i się tego nie wstydzę, ale Pan już powinien” >>>