Już na początku robi się gorąco. Uczestnicy talent show spotykają się jak zwykle- na wybiegu. Pojawia się Anja z aksamitnym woreczkiem, który zawsze zwiastuje kłopoty. Pierwszeństwo wyboru ma Patryk, zwycięzca poprzedniej konkurencji. Reszta musi liczyć na łut szczęścia.

Relację z pierwszego odcinka Project Runway znajdziesz tutaj.

Modelki mają w rękach tajemnicze pudełka, uczestnicy jeszcze nie wiedzą, że to jaką dziewczynę wybiorą wpłynie na ich projekt. Mimo to w trakcie losowania dochodzi do konfliktu, Sylwia, która dała się wszystkim we znaki już w pierwszej odsłonie sezonu otwarcie oznajmia, że Michalina Strabel (jedna z najlepszych w programie Top Model, gwiazda okładki francuskiego Elle) jest nieprofesjonalna, źle chodzi, i doprowadziła do wyeliminowania z programu Mariusza. Nie zgodzimy się z Sylwią, za to Michalina zdecydowanie ma rację mówiąc, że "niektórzy brak talentu muszą nadrabiać chamstwem."
Przed uczestnikami pierwsze wyzwanie: nie otwierać czarnych skrzynek. Spekulują, co znajduje się w środku. Rozwiązanie zagadki czeka w pracowni, gdzie rano projektanci spotykają się z Tomkiem Ossolińskim i Ranitą Sobańską- szefową zespołu projektowego sportowej marki 4F, która ubiera reprezentację polski. Zadaniem jest zaprojektować strój do treningu. Wystarczyć musi zawartość pudełka: materiały i dodatki krawieckie w niewielkich ilościach i wymiary modelek. 190 cm wzrostu? Już wiedzą, że nie będą to standardowe modelki. Czyżby chodziło o zawodniczki?

Projektanci przystępują do pracy. Patrząc na wymiary wyzwanie jest duże. Mają tylko 4 godziny więc emocje sięgają zenitu. Pod ich wpływem szpilki w pracowni się wyginają, giną nożyczki i suwaki. Szycie wre!

Czas upłynął. Tomasz zabiera uczestników do hali treningowej gdzie czekają siatkarki SK Bank Legionowia Legionowo. Dziewczyny wskakują w kuse stroje i sprawdzają funkcjonalność projektów w akcji. Dla uczestników są miłe, ale mentorowi przyznają się, że są niezbyt zadowolone.

Tomek reaguje natychmiast i rzuca uczestnikom koło ratunkowe. Walizkę pełną materiałów i 3 dodatkowe godziny. Ci rzucają się do walki. Oprócz Patryka oczywiście, bo "bicie się o cokolwiek" nie leży w jego naturze. Wkrótce przekona się, że nie wróży mu to najlepiej.

Czas mija, zawodnicy wracają do domu, gdzie wstępuje w nich sportowy duch. Wkręcił się nawet Anh. Co prawda taneczne podskakiwanie nie leży w jego naturze, ale chciałby schudnąć w 10 minut. W związku z brakiem efektów szybko się poddaje.

Ostatnia chwila w pracowni to idealny moment na małą aferkę. Ania oskarża Dominikę o plagiat. Dominika udaje, że nie widzi nic poza własnym manekinem i nie ma pojęcia co zaprojektowała koleżanka. Przecież jest tak zdolna, że ma własne pomysły. Ta deklaracja nie hamuje lawiny oskarżeń. Ania tylko czeka na okazję, żeby wspomnieć o "tej sytuacji" jury. Przyjaźń skończona. Do Dominiki ksywka kopistka przyległa na dobre. Dla nas podobieństwa brak, a nawet jeśli to skrzyżowane pasy deformujące piersi to niezbyt dobry wzór do naśladowania. A zachowanie zdecydowanie niesportowe. Z obu stron.

Czas na pokaz

Pokaz otwiera boska Anja w sukience Versace. Siatkarki wchodzą na wybieg i wyglądają świetnie. Mowa tu oczywiście o super sylwetce i energii. Z projektami było gorzej.

Werdykt

Patryk, szczęściarz z immunitetem przechodzi dalej. Gdyby nie to zdaniem jury odpadłby z programu. Trudno było się przyjrzeć detalom projektu, prawdopodobnie zniesmaczony operator omijał go okiem kamery. Rzeczywiście nie było na co patrzeć. Tyszka krzyczał "Wstyd!!!". I faktycznie. Po takim debiucie wstyd.

Bezpieczni są: Monika, Ania, Sylwia, Dominika i Sara

Najgorsze projekty

Bartek: Pierwszy sportowiec programu. Od początku przekonany, ze wygra, bo na co dzień projektuje sportowe ciuchy. Wygłasza elaborat o wielofunkcyjności swojego projektu: ponczo ogrzewa podczas treningu, może być też spódnicą. Jedyny dobry traf to przeniesienie szwów na tył, żeby zminimalizować obtarcia. To jednak nie pomoże bo: "Krysi coś w szortach wisi" i całość mocno oldschoolowa.

Magda: Bez komentarza. Kobiety nie chodzą na siłownię ani z gołym tyłkiem, ani w spódnicach- płachtach

Anh: Joanna Przetakiewicz nie zrozumiała wizji tenistki Anha. Gdyby miała w takim stroju grać, nigdy nie sięgnęłaby po rakietę. Przecież kobiety grają tylko po to, żeby ubrać się sexy... Wygląda raczej jak sprzątaczka z lat 70. Szczególnie w zielonej narzutce z ciętej na surowo lycra'y.

Alicja: jednogłośnie określony jako karykatura stylu sportowego: infantylny, niepraktyczny i źle uszyty. Joanna Przetakiewicz zauważa, że w spodenkach jest za dużo miejsca nawet dla szczodrze obdarzonego chłopaka. Mimo, że ubierała wielkie divy Dodę i Edytę Górniak, ale ze sportowym strojem nie dała sobie rady. Naszym zdaniem, nie było aż tak źle. Plus za staranne wykończenie i komercyjny potencjał. Odpada z programu. Trochę niesłusznie.

[rozpaczliwy płacz uczestników]

Najlepsi


Bober: jury od razu wiedzieli, że to jego projekt. Zdradziła go nijaka poprawność. Materiał spodni nie nadawał się na cytując Tyszkę "dupozwisy". Wszyscy są zirytowani sztucznym uśmiechem i sztucznym Piotrem.


Agata: dobry projekt i fajna kolorystyka. Jurorki zachwyciły się detalami: wycięciem na biodrze i piersiach. Od nas plus za skomplikowaną konstrukcję, minus za brak innowacyjności.


Michał: mimo, że rywale nazywali jego projekt "strażakiem w cywilu" czy robotnikiem drogowym dał radę. Mimo braku sympatii ma od nas plus za oversize'owe szorty i mini top. Trochę słabo, że zainspirowały go wymiary modelki, ale co zrobić. Anja marzyła o takich spodenkach, chętnie w nich poćwiczy. Mamy zwycięzce!

I jeszcze mała niespodzianka. Nagroda dodatkowa: 5 tysięcy złotych i staż w zespole projektowym 4F. Uczestnicy gratulują radośnie, ale chyba nie są zadowoleni. Michał też nie okazuje euforii... Przecież wiedział, że wygra...

A w następną środę nie lada wyzwanie. Projektanci ubiorą Marylę Rodowicz! W dodatku szykuje się praca zespołowa. Będzie gorąco! Oglądajcie już w środę o 21.30 w TVN!
 

tekst: Kamila Wagner