Dobrowolne ubezpołodnienie – co to jest?

Posłanka Lewicy, feministka, działaczka społeczna i polityczna Wanda Nowicka poinformowała w swoich mediach społecznościowych, że złożyła w Sejmie RP projekt ustawy dotyczącej uprawomocnienia metody antykoncepcji zwanej ubezpłodnieniem.

„Złożyłam dziś do laski marszałkowskiej projekt ustawy ostatecznie legitymizującej metodę antykoncepcji, traktowanej w Polsce jak nielegalną - świadomej rezygnacji z własnej płodności, czyli dobrowolnego ubezpłodnienia” – napisała na Facebooku.

Skąd ten pomysł? Posłanka tłumaczyła w Sejmie: „W Polsce wszystko, co związane z płodnością, stoi na głowie. Antykoncepcja, aborcja, edukacja seksualna coraz bardziej są ograniczane. W Polsce obowiązuje najbardziej represyjna ustawa antyaborcyjna, zgodnie z którą kobiety muszą rodzić nawet wtedy, gdy płód umrze tuż po urodzeniu. A w praktyce okazuje się, że ta ustawa zagraża zdrowiu i życiu kobiet. W takie sytuacji antykoncepcja powinna być priorytetem polityki państwa, aby kobiety nie zachodziły w ciąże, które stanowią dla nich zagrożenie. Tymczasem jest w Polsce antykoncepcja, która jest traktowana jak nielegalna. Jest to metoda antykoncepcyjna polegająca na rezygnacji z własnej płodności, czyli na dobrowolnym ubezpłodnieniu” - mówiła posłanka w Sejmie.

Czym w ogóle ubezpłodnienie (znane szerzej jako sterylizacja)? Otóż jest to zabieg chirurgiczny, w wyniku którego organizm nie ma możliwości zapładniania albo zajścia w ciążę. Nowicka w social mediach wyjaśnia:

„Dobrowolne ubezpłodnienie jest dostępne w większości krajów, dopuszczone przez WHO, i co więcej, jest to jedyna metoda zarówno dla kobiet,  jak i mężczyzn. U mężczyzn to wazektomia, u kobiet - podwiązanie jajowodów”.

Ubezpłodnienie jako legalna metoda antykoncepcji

Co istotne, podwiązanie nasieniowodów w Polsce to zabieg legalny. Ale już podwiązanie jajowodów jest niezgodne z prawem. Wykonanie zabiegu jest możliwe jedynie w sytuacji, gdy ewentualna ciąża może zagrozić zdrowiu i życiu kobiety, ewentualnie gdy dzieci będą miały poważne wady genetyczne.

Czemu w kraju nad Wisłą podwiązanie jajowodów jest sprzeczne z literą prawa? Tłumaczy Nowicka:

 „To, co w Polsce stoi na przeszkodzie do realizacji tego świadczenia medycznego, to błędna interpretacja art. 156 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeksu karnego. W świetle tego przepisu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci m.in. pozbawienia człowieka zdolności płodzenia jest zagrożone karą pozbawienia wolności od roku do lat 10”.

Przeszkodą nie jest więc sam zapis, lecz jego interpretacja. Jak wyjaśnia posłanka: „Problem polega na tym, że kontekst tego artykułu traktuje o ubezpłodnieniu człowieka wbrew jego woli - w wyniku aktu przemocy. Mimo to Ministerstwo Zdrowia używa tego przepisu jako pretekstu, by uniemożliwiać dorosłym osobom decydowanie o własnej płodności i bezpłodności. Czas skończyć z tym absurdem” – czytamy na Facebooku. „Dorosłe kobiety i mężczyźni mają prawo rezygnować z własnej płodności, a biskupom, prokuratorom, fanatykom wszelkiej maści oraz PIS-owskim politykom nic do tego. Niech dadzą wreszcie ludziom żyć” - podsumowuje Nowicka.

 

Zobacz także: