W ostatnich miesiącach Doda pojawiała się w mediach głównie za sprawą związanych z nią afer. Głośno było o jej konflikcie z ówczesnym mężem, a także o współtworzonym z nim filmie „Dziewczyny z Dubaju”.

Informacje, które przedostawały się do mediów były jednak tylko powierzchownymi wiadomościami obrazującymi najważniejsze wydarzenia. Zabrakło w nich czynnika ludzkiego. Teraz Doda przerwała milczenie i opowiedziała o tym, jak wyglądał ostatni rok jej życia. Medialne skandale w zestawieniu z nimi stają się błahe. Na szczęście najgorsze już za gwiazdą!

Impreza rozwodowa Dody

Doda nie raz udowodniła, że potrafi się świetnie bawić. Inaczej nie było także w przypadku jej rozwodu, który gwiazda postanowiła świętować, jak mało które wydarzenie w życiu. Na swoją imprezę pod hasłem „Doda’s Divorce Party” zajechała jak prawdziwa hollywoodzka gwiazda. Co zresztą sama później skomentowała na Instagramie.

Od wczoraj tekst „wjechać jak na białym koniu” winien być zmieniony na „wjechać jak na czarnej limuzynie” – napisała Doda pod jednym ze zdjęć.

Piosenkarka tymi słowami odniosła się do sposobu, w jaki przybyła na imprezę, podczas której świętowała rozwód z Emilem Stępniem. Jej wejście, a raczej wjazd, był naprawdę spektakularny. Doda na tę okazję przyjechała luksusową limuzyną. Goście zgromadzeni przed klubem i paparazzi nie musieli jednak czekać aż gwiazda wysiądzie z samochodu. Doda bowiem przyjechała na jego dachu. Piosenkarka leżała w sukni ślubnej w wersji mini, ale ozdobionej długim trenem z tiulu, którą na tę okazję zaprojektowała Patrycja Kujawa. Ozdobioną mieniącymi się kryształkami kreację dodatkowo uzupełniła pasującymi rękawiczkami, a także butami ze świecidełkami z Boco Clothing. Jak na królową przystało, Doda miała także tiarę. Korona nie mogła lepiej pasować do okazji, bo był na niej napis „Divorced”. Rozwódka prezentowała się niczym panna młoda, bo według tego co napisała później, to wydarzenie faktycznie rozpoczyna nową drogę w jej życiu. Przyjęcie rozwodowe Dody jest zwieńczeniem długiego procesu, który przez ostatni rok przeszła gwiazda.

„Ostatni rok to był prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Depresja, stany lękowe, podjęcie decyzji o rozstaniu, złożony pozew rozwodowy, „lizanie ran” w tajemnicy w Meksyku, gdzie przez miesiąc ratowały mnie koleżanki, które zjechały się z różnych stron świata. Terapia, leczenie. Niesamowity progres, powrót do dawnej ja, spokój, pierwszy szczery uśmiech. Chęć śpiewania znowu. Wydanie singla po rocznej przerwie w karierze. Przypływ mojej starej mocy, odwagi, siły. Oświadczenie do mediów o rozwodzie, wielka ulga mimo wielkiej medialnej burzy. Ale już minęło wieeele miesięcy – byłam silna i na nią gotowa. Nagle BUM! Prokurator, policja rano przeszukuje mój dom w poszukiwaniu dokumentów ex męża, artykuły o oszustwie spółki, w której jestem i zrobiłam film, a także o okradzionych inwestorach… Każdy dzień to był nowy szok, nowe złe informacje, które otwierały mi oczy, w co ja się wpakowałam. Przez chwilę bałam się, że wszystko znowu wróci, że ten stres przekreśli moją półroczną pracę nad sobą i znowu będę miała ataki paniki, ALE NIC TAKIEGO SIĘ NIE STAŁO” – napisała pod jednym z najnowszych zdjęć na swoim Instagramie Doda.

Spokojnie i zadaniowo postanowiłam posprzątać ten bałagan, krok po kroku rozwiązywać pewne kwestie. Nagle kolejny BUM. Afera z filmem – miesiąc walki o final cut filmu, na którym pracowałam ostatnie 2 lata. Medialna przepychanka z ex mężem, przykre artykuły i komentarze. Przeszłam i to. Film ostatecznie skończyłam i moje małżeństwo również. Życzę wszystkim tak spokojnych i życzliwych spraw rozwodowych. Był to dla mnie kolejny szok. Dla kogoś, kto przyzwyczajony jest do hejtu, publiczne słowa serdeczności i wsparcia, zwłaszcza od ex, były totalnie poruszające… Najwidoczniej mało tego w życiu zaznałam. TERAZ sami rozumiecie: BYŁO K*RWA CO ŚWIĘTOWAĆ! Nie jest sztuką celebrować sukces, kiedy los rzuca ci róże do stóp, sztuką jest podnosić się, kiedy rzuca ci pod nie kłody. Czas przełamywać stereotypy, że rozwód to porażka. Porażką jest brak walki o siebie i swoje szczęście i szacunek. Stojąc na tej limuzynie w welonie, cieszyłam się, że list pożegnalny do fanów nigdy do nich nie trafił” – kontynuowała gwiazda.