Niekwestionowany triumfator tegorocznych Oscarów, czyli film La La Land wywołał skrajne emocje. Zdaniem tych, którzy idealnie odnaleźli się w świecie stworzonym przez Damiena Chazelle'a, nagrody dla musicalu, czyli w sumie 6 statuetek przy 14 nominacjach, były w pełni zasłużone. Niektórzy jednak zupełnie nie kupili historii z tańczącą Emmą Stone i śpiewającym Ryanem Goslingiem w rolach głównych. Tak czy inaczej, czwarty fabularny film 32-letniego reżysera (najmłodszego z Oscarem na koncie) stał się absolutny hitem i jednym z najbardziej dochodowych musicali w historii.

Ciekawe, czy podobny sukces odniesie kolejny obraz reżysera. A biorąc pod uwagę temat, jaki wziął na warsztat Chazelle, są na to spore szanse. W październiku przyszłego roku do kin trafić ma First Man, produkcja skupiająca się na historii Neila Armstronga, dowódcy misji Apollo 11. Słynnego astronautę zagra Ryan Gosling, a w rolach pozostałych członków załogi zobaczymy Corey'a Stolla (Ant-Man, Śmietanka Towarzyska, House of Cards), który wcieli się w Edwina "Buzza" Aldrina, a także Kyle'a Chandlera (Manchester by the Sea, Bloodline, Super 8) w roli Deke'a Slytona. Nie wiadomo jeszcze kto pojawi się na ekranie jako Michael Collins, czyli trzeci uczestnik misji. 

Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że First Man może przynieść produkcji Chazelle'a nominacje do Nagród Akademii Filmowej jest scenariusz. Przygotowuje go bowiem Josh Singer, czyli współtwórca sukcesu filmu Spotlight. W 2016 roku obraz ten zdobył dwa Oscary, w tym jeden właśnie w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny. W przypadku First Man Singer opracowuje go na podstawie książki biograficznej Jamesa R. Hansena First Man: The Life of Neil A. Armstrong