O tym, że filmowe produkcje Netflixa realizowane są z wielkim rozmachem, czyli niemałym budżetem i gwiazdorską obsadą, mogliśmy się już wielokrotnie przekonać. Są to także tego rozmiaru obrazy, że traktowane są poważnie nawet prze Amerykańską Akademię Filmową i zdobywają nominacje do Oscarów, jak w tym roku Mudbound (co nie podoba się np. Stevenowi Spielbergowi). Nic więc dziwnego, że aktorzy coraz częściej angażują się w projekty, za które odpowiada popularna platforma - dla niektórych jest to idealna okazja na wypromowanie się lub ponowne zaistnienie w branży.

ZOBACZ TAKŻE: Filmowe premiery czerwca. Na co warto wybrać się do kina?

Tak, jak może być w przypadku Roberta Pattinsona. Aktor, niestety nadal kojarzony dość mocno z ekranizacją sagi Zmierzch, dołączył do obsady filmu The King, powstającego na podstawie dwóch dzieł Williama Szekspira, Henryk IVi Henryk V. Pattinson zagra delfina Francji, a z kolei we francuską księżniczkę wcieli się Lily-Rose Depp. Dla córki Vanessy Paradis będzie to kolejny po Tancerce czy Planetarium aktorskie wyzwanie. Obok tej dwójki w roli tytułowego króla pojawi się aktorskie objawienie ostatnich miesięcy, nominowany do Oscara za film Call Me By Your Name (wolimy oryginalny tytuł niż polskie tłumaczenie Tamte dni, tamte noce) - Timothée Chalamet. 22-latek zagra króla Henryka V, który musi pokierować Anglią w trudnym czasie, kiedy imperium walczy o przetrwanie i toczy wojnę z Francją.

Za nową produkcję Netflixa odpowiedzialni będą David Michôd (scenariusz) oraz Joel Edgerton (reżyseria). Z kolei produkcją zajmie się studio Brada Pitta, Plan B. Zdjęcia ruszają jeszcze w tym miesiącu. 

ZOBACZ TAKŻE: Czerwcowe nowości na Netflixie - jakie filmy i seriale warto zobaczyć?