Pięć minut różu trwa już… szósty sezon i jak tak dalej pójdzie, ma szansę zostać kolorem naszej generacji (nosi już zaszczytne miano „millennial pink”). W tym sezonie nosimy go „totalnie”, chodząc w w różowym garniturze i monochromatycznym makijażu. Jak nie wyglądać w nim infantylnie? Po pierwsze, unikajcie bladych, lekko fioletowych odcieni. Celujcie w róże z minimalną domieszką czerwieni lub pomarańczu. Po drugie, wybierajcie kosmetyki o matowej konsystencji, a odrobinę dodatkowego światła w kącikach oczu, nad kośćmi policzkowymi i łukiem Kupidyna dodajcie rozświetlaczem np. Catrice Galactic Highlighter Drops (ok. 21 zł). Dzięki temu makijaż nie będzie wyglądał tanio.

Redaktorki Glamour.pl testują: tusze do rzęs Eveline Cosmetics za mniej niż 20 zł >>>

Monochromatyczny różowy makijaż 2018: potrzebujesz tylko jednego

TINT (nie ma polskiego odpowiednika) to kosmetyk o płynnej konsystencji, która wtapia się w skórę, dając efekt naturalnego rumieńca na policzkach i dobrze ukrwionych ust. Znajdziecie go w opakowaniach przypominających lakier do paznokci, np. Benefit: Lollitint (155 zł, Sephora) albo Nars: Liquid Blusk (149 zł, Sephora). Wielofunkcyjny będzie też róż w sticku Sisley: Phyto-Blush Twist (239 zł) i w gąbeczce Too Cool for Shcool: Dinoplatz Cushy Blusher (79 zł, Sephora). Natomiast do drapingu (patrzcie poniżej) idealnie sprawdzi się set IsaDora: Blush & Glow Draping Wheel (126 zł).

Draping: na czym polega ta nowa technika w makijażu?

Po konturowaniu twarzy i strobingu przyszedł czas na draping, czyli modelowanie twarzy różem. Jeśli wydaje Wam się, że skończycie jak buraczek, niech uspokoi Was fakt, że to ulubiona technika Francuzek, a jak wiecie, to makijażowe minimalistki. Róż powinien się znaleźć w załamaniu powiek, nad łukiem brwiowym, oczywiście na policzkach, na brodzie oraz w dwóch dowolnych miejscach na szyi (ważne, aby różowe plamy były położone asymetrycznie, tak jakby skóra zaczerwieniła się od pocałunków).

Od czego zacząć? Zaopatrzcie się w ścięty pędzel do różu o miękkim włosiu, np. Zoeva nr 127 (62,90 zł, minitsop.pl) i ćwiczcie blendowanie – bezbłędnie rozmyty powinien być tak naprawdę nie tylko róż na policzkach, ale i cienie na powiekach, a także kolor na ustach (zapomnij o ostrym konturze). Ruszcie po róż, lecz na początek zainwestujcie w kosmetyk wielofunkcyjny, np. Becca: Beach Tint (103 zł, Sephora), bo jeśli nie sprawdzi się w opcji na całego, będziecie używać go też jako klasycznego różu.

Zainspirujcie się! Najlepsze makijaże z facebook'owej grupy QualityMakeUp >>>