Royal Youth to kolejna Wasz inicjatywa, którą znaleźliśmy w naszej skrzynce na listy i którą postanowiłyśmy przybliżyć szerokiemu gronu czytelników. I kolejna służąca jako dowód tego, że nie ma innej drogi do sukcesu niż postawienie wszystkiego na jedną kartę. Na własne pasje i marzenia, które gdy zainwestujemy w nie czas, energię i co ważne odwagę – dają satysfakcję nieporównywalną z niczym innym.   

Mimo sprecyzowanych planów na przyszłość, tuż przed zdawaniem na upragnioną Politechnikę Karolina Habrat postanowiła oddać się całkowicie swojej największej miłości - modzie. Wszystko inne zeszło na drugi plan, a studiowanie magazynów związanych z modą, pilne przyglądanie się twórczości najwybitniejszych i najważniejsze – czyli własne próby z maszyną do szycia – miały wreszcie oficjalnie wziąć gorę, a marzenia o własnej marce odzieżowej przybliżyć się o krok.

Przeprowadzka do Krakowa i podjęcie nauki w szkole projektowania okupione były wieloma wyrzeczeniami i nie chodzi tylko o ciężką pracę. Ten dwuletni okres 22-latka przypłaciła (zwłaszcza na początku) dojmującą samotnością i wysiłkiem ponad siły.  Ale nie żałuje ani chwili. Branżowe kontakty, warsztat, który zdobyła jako twórca i przede wszystkim realna wizja siebie na rynku mody - z tym opuszczała Kraków, który po ukończeniu nauki okazał się dla niej za ciasny. 

Skrzynka na listy, czyli wasze projekty na Glamour.pl - Mech Vintage >>>

Za głosem intuicji powróciła do rodzinnego Gdańska i naturalną koleją rzeczy powołała do życia własny brand. Z planem założenia Royal Youth nosiła się od miesięcy. I choć mogłoby się zdawać, że temat zmysłowej koronkowej bielizny jest kuszący dla wielu twórców, projektantka od dwóch lat z powodzeniem poszerza grono wielbicielek swojej marki, a klientki doceniają nie tylko design, ale też myśl przewodnią marki. To, żeby dziewczynom było wygodnie i czuły się w rzeczach z metką Royal Youth piękne.

Co ciekawe, siedzibą marki są rodzinne strony projektantki, która na przekór dominującej tendencji wcale nie wybiera się do Warszawy. Dewiza że piękne, wyjątkowe rzeczy mogą powstawać wszędzie, a nic bardziej nie inspiruje, niż atmosfera ukochanego miasta, ma tu zastosowanie w 100%.

Chcecie opowiedzieć nam swoją historię? Podzielić się inspirującymi wydarzeniami ze swojego miasta? Piszcie do nas! Najlepsze listy opublikujemy na Glamour.pl >>> Skrzynka na listy Glamour.pl <<<