Sytuacja związana z pandemią koronawirusa wywróciła życie większości z nas do góry nogami. W bardzo trudnej sytuacji znaleźli się lokalni przedsiębiorcy, m.in. właściciele restauracji, kawiarni, barów, bistro i pubów, którzy musieli zamknąć swoje lokale gastronomiczne, a także ich pracownicy. Nasze ulubione miejscówki (na szczęście!) mogą realizować zamówienia „na wynos”, jak również z dowozem do domu klienta. Ale czy to wystarczy, aby utrzymać się na rynku? Postanowiłyśmy to sprawdzić u źródła! Porozmawiałyśmy z właścicielami i pracownikami naszych ulubionych miejscówek, m.in. MOD, ReginaCharlotte, Vegan Ramen Shop i Paloma, zapytałyśmy, jak sobie radzą. Co więcej, sprawdziłyśmy, co każdy z nas może zrobić, aby trochę pomóc im w tym trudnym czasie!

Lokale gastronomiczne realizują tylko zamówienia z dostawą do domu i na wynos. Czy trudno pracuje się w takim systemie?

Regina i MOD należą do grona tych miejscówek, które od dawna realizują zamówienia online. Właścicielki tych lokali, jak również ich współpracownicy doskonali znali więc zasady współpracy z firmami zewnętrznymi. „Pizza w łóżku w weekend czy chiński TAKE OUT to zdecydowanie nasz styl! Bardzo ubolewamy, że nie mamy możliwości dostawy alkoholu, ale stworzyliśmy premixy koktajli, do których wystarczy dodać ulubione procenty. Dzięki temu cały przekrój oferty Reginy można zamówić do swojego domu - pizza, cocktails, chinese food" - mówi Paweł Mendroch.

 

Jednak niektóre restauracje nie realizowały zamówień z dostawą do domu przed pandemią koronawirusa. Dlatego przestawienie się na właśnie taki system działania nie było tak proste, jak mogłoby się wydawać. W nowej sytuacji znalazły się m.in. Vegan Ramen Shop. Maja Święcicka z popularnej ramenowni przyznaje, że zarówno właścicielom, jak i pracownikom najbardziej brakuje kontaktu z gośćmi, którzy dotąd chętnie odwiedzali warszawskie lokale. Aktualnie dania z Vegan Ramen Shop można odbierać osobiście lub zamawiać z dowozem w promieniu 5 km od obu lokali. Koszt dostawy wynosi 10 zł. Warto wspomnieć, że wszystkie zamówienia Vegan Ramen Shop są pakowane w ekologiczne pudełka. Brawo!

„Przestawiliśmy się wyłącznie na wynosy i dowozy parę dni przed wprowadzeniem oficjalnych obostrzeń. To była decyzja podjęta na podstawie dramatycznej redukcji ilości gości i niepokoju pracowników. Najszybszą opcją na załatwienie dowozów była zewnętrzna firma dowozowa, która dysponuje swoją aplikacją i flotą. Jedyne co musieliśmy zrobić to podpisać umowę, załatwić opakowania i zrobić szybkie szkolenie z nowych procedur. Na początku nie mieliśmy nawet odbiorów osobistych, ani telefonów w restauracjach” – przyznaje Maja Święcicka.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dowóz w Wolt działa, ciągle realizujemy Wasze zamówienia. Czasem jak się zatabaczymy robimy pauzę na apce, ale po kilku minutach zazwyczaj jest już wszystko git i możecie zamawiać dalej. Czasem też Wolt się zatabaczy i ogranicza zasięg dostaw żeby zatamować chaos. Przerzucają do naszych rejonów więcej kurierów i sytuacja się normuje, także jeśli widzisz, że wczoraj dowoziliśmy do Ciebie, a dzisiaj nie - sprawdź za jakiś czas. Zasięg jest zależny od ilości zamówień w okolicy. Nie wlewamy do tych eko kubeczków wrzątku, bo to niebezpieczne dla nich, także najlepiej będzie jak jeszcze wrzucicie nasz bulion na podgrzanko w domu. Makaron jest zahartowany i spakowany razem w misce z dodatkami. Jeśli coś będzie nie tak, zrobimy wszystko żeby to rozwiązać. Napisz do Wolta, a oni skontaktują się z nami z prędkością światła i tak naprawiamy wszystkie fakapy. To nasze pierwsze dni pracy w takiej formie, ale staramy się żeby wszystko było gicik! No i trochę już tęsknotka, ekipka co prawda może puszczać teraz z głośnika różne beki z soundclouda, ale to nie to samo. Trzymajcie się tam w tych kwarantannach! Lovki, Niemięsny Makaron Sklep VRS Warszawa Poland #veganramenshop

Post udostępniony przez Vegan Ramen Shop (@veganramenshop) Mar 16, 2020 o 6:30 PDT

Jesteśmy przekonane, że przynajmniej raz w życiu zjedliście śniadanie w Charlotte. Jak obecnie radzą sobie cool miejscówki z Warszawy, Krakowa i Wrocławia? Justyna Kosmala – właścicielka Charlotte – wyznała, że stworzone przez nią lokale nie są w najgorszej sytuacji, ponieważ ich znakiem rozpoznawczym są świeże wypieki, które od lat można kupować na wynos. „Naszą bazą od zawsze była piekarnia, sami pieczemy nasze francuskie pieczywo na zakwasie, nasze pozycje sklepowe, np. konfitury i czekolady, też produkujemy sami. To na początku nam pomogło, bo goście są przyzwyczajeni do kupowania różnych produktów Charlotte do domu” – mówi. Nie obyło się jednak bez stresu. Wszystko odbywało się bowiem pod ogromną presją czasu, a także w obawie o los pracowników.

Warto również zwrócić uwagę na lokale, które dotąd nie pełni „jedynie” funkcji gastronomicznej. Wśród nich znalazła się m.in. Paloma – stylowe bistro działające przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Odbywały się tam imprezy, wystawy, a także spotkania autorskie, których organizowanie nie wchodzi obecnie w grę. „Sercem naszego lokalu jest bar - popularne bardzo szprycery, autorskie koktajle i lemoniady, dobra kawa. Przestawienie się na opcję wydawania wyłącznie potraw na wynos nie było łatwe. Znacząco spadła liczba etatów, które jesteśmy w stanie utrzymać. Kuchnia wprowadziła dodatkowe środki ostrożności i działa pełną parą, przygotowując pyszne jedzenie na wynos. Dostarczamy je naszym gościom, uziemionych w domach kwarantanną, i staramy się jak możemy w tym ciężkim okresie, aby lokal przetrwał” – stwierdzają z żalem twórcy miejscówki.

Prawdopodobnie nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć, kiedy życie wróci do normy. Niektórzy spekulują, że pandemii może potrwać nawet kilka miesięcy. Jak kształtuje się przyszłość rodzimych lokali gastronomicznych? Czy właściciele albo managerowie przygotowali plany awaryjne? „Prognozy bezustannie się zmieniają, ciężko cokolwiek w tej chwili planować. Wiemy natomiast, że na pewno nie możemy "pociągnąć" całego lokalu na dowozach dłużej niż przez 2-3 miesiące. Jeśli okoliczności nie ulegną zmianie, plan awaryjny pewnie siłą rzeczy powstanie, staramy się jednak być dobrej myśli” – przyznają osoby związane z bistro Paloma nad Wisłą. Natomiast Justyna Kosmala z Charlotte zdradziła, że jej plan awaryjny obejmuje wszelkie działania do końca czerwca. Zarówno ona, jak i jej współpracownicy wierzą, że w wakacje wszystkie lokale będą mogły normalnie funkcjonować.

 

„Będziemy starać się reagować elastycznie. Od samego początku istnienia ramenki odkładamy sporą część zysku na firmowym koncie. Ustaliliśmy sobie wysokość pensji i się ich trzymamy. No ok, podnieśliśmy je nieco po otwarciu drugiego miejsca, ale bardziej niż luksusowego życia potrzebujemy mieć bezpieczną firmę, z poduszką oszczędności. Zyski z firmy do tej pory wydawaliśmy w zasadzie tylko na rozwój. Jeżeli zamknięcie ze względu na pandemie zakończy się w maju lub czerwcu to przetrwamy i otworzymy trzecią lokalizację. To oznacza jedną nową lokalizację na rok działalności i ogólnie win! Gdyby remont trzeciej lokalizacji nie był już w swojej drugiej połowie to wycofalibyśmy się z tej inwestycji. Gdybyśmy nie naruszali naszych firmowych oszczędności na tamtą inwestycję w ogóle - to mielibyśmy dość pieniędzy by przetrwać nawet do końca roku. Ale to takie gdybanie :) Zakładamy, że w maju lub czerwcu wejdą do nas pierwsi goście. Co będzie, zobaczymy – mówi Maja Święcicka o systemie działania Vegan Ramen Shop”. - Co jeżeli to potrwa jeszcze dłużej? Wtedy możemy być pewni, że świat do którego wyjdziemy z kwarantanny nie będzie już taki sam i bez ogólnoświatowych rozwiązań systemowych nie będziemy w stanie prowadzić działalności jak gdyby nigdy nic” – dodaje.

Paweł Mendroch, który wypowiada się w imieniu Reginy oraz MOD, przyznaje, że wszyscy są optymistycznie nastawieni. Wierzą, że już za kilka tygodni wszystko wróci do normy, a na ul. Oleandrów i Koszykowej znów zrobi się gwarno.

Jak można pomóc ulubionym restauracjom?

Jeżeli chcemy wesprzeć ulubione restauracje, bary i inne lokale gastronomiczne, warto dowiedzieć się, jakie działania podjęli ich właściciele. Dania z wielu miejscówek (wśród nich Vegan Ramen Shop, Paloma i Regina) możemy teraz zamówić za pośrednictwem popularnych aplikacji, np. Wolt, UberEats, Pyszne.pl czy Glovo. Ale to nie wszystko!

Najlepsze restauracje i bary w Warszawie, w których zamówicie jedzenie z dostawą do domu >>>

„Nie zamknęliśmy żadnego z naszych bistro, ale jesteśmy dostępni tylko w opcjach wynosowych. Ten czas wykorzystaliśmy na wdrożenie bardzo wielu rozwiązań, które umożliwiają i wspierają sprzedaż na wynos. Podpisaliśmy umowy z portalami dostarczającymi jedzenie, wystartowaliśmy na portalu Wspieram Gastro, gdzie dowozy są po naszej stronie, pracujemy nad sklepem online” – wyjaśnia właścicielka Charlotte.

Co więcej, na kwiecień 2020 zaplanowano otwarcie kolejny lokal Charlotte – tym razem w Miasteczko Wilanów. Niestety w związku z epidemią plany uległy zmianie. Na razie lokal będzie działać jako sklepik weekendowy. Mamy również dobrą wiadomość dla mieszkańców warszawskich Bielan! Tamtejsza piekarnia Charlotte uruchamia sprzedaż przez okienko. „Codziennie rano będzie tam można kupić chleb prosto z pieca” – mówi Justyna Kosmala. Brzmi zachęcająco, prawda?

 

Z kolei dla właścicielek Vegan Ramen Shop najważniejsi są pracownicy. Chcąc nadal wypłacać im pełne wynagrodzenia, zmniejszyły nieco swoje pensje. Kontynuują remont trzeciego lokalu, który (miejmy nadzieje) już wkrótce zostanie otwarty. Co więcej, przedsiębiorczynie zgłosiły się po wsparcie z „Tarczy Antykryzysowej”. Jak przyznaje Maja Święcicka, aktualnie współpracują z zewnętrznymi firmami. Jednak ze względu na wysoką prowizję, pracują nad kolejnymi rozwiązaniami. Prawdopodobnie już niedługo restauracje Vegan Ramen Shop dołączą do kolektywu Wspieram Gastro. Warto zapamiętać nazwę tego portalu i poczytać o nim trochę więcej!

O wysokiej prowizji mówią również osoby zarządzające Palomą. W związku z tym klienci lokalu mogą również zamawiać ulubione dania, kontaktując się bezpośrednio z restauracją. Co ciekawe, w rolę kierowców, dostawców zamówień wcielają się barmani Palomy. Można powiedzieć, że wszystko zostaje w rodzinie!

Okazuje się, że wysoka prowizja stanowi problem dla wielu knajp. Właśnie dlatego właścicielki Reginy i MOD również pracują nad własnym portalem. „W jednej dostawie ramen, chińskie dania, pizza i pączki to brzmi jak spełnienie marzeń - gdyby nie wirus pewnie nie wpadlibyśmy na to. Dzięki własnym dowozom zapewniamy też pracę naszemu zespołowi oraz unikamy prowizji dużych korporacji" - wyjaśnia Paweł Mendroch. OMG. Czy może być lepiej?

 

Ciekawą inicjatywą są również vouchery, które można kupić teraz online i wykorzystać w ulubionym lokalu w przyszłości, gdy będzie on znowu działać normalnie. Wirtualne vouchery można kupić za pośrednictwem strony internetowej lunchnext.com. Pamiętajcie, że wiele lokali gastronomicznych, które podjęły współpracę z nową platformą, oferują swoim klientom atrakcyjne rabaty.