Stranger Things to już nie serial. To marka. Obraz, którego kontynuacja w postaci trzeciego sezonu jest właśnie w toku, w okamgnieniu zdobył ogromną popularność. Podobnie zresztą, jak i zaangażowani w projekt aktorzy, zwłaszcza ci najmłodsi. Najlepszym przykładem jest Millie Boby Brown, które dzisiaj, oprócz tego, że jest przede wszystkim serialową Jedenastką, jest także ulubienicą Rafa Simonsa (a co za tym idzie - twarzą Calvin Klein) i ziomalką Drake’a. W pełni zrozumiałe były więc podwyżki dla ekipy, które mają wejść w życie wraz ze startem trzeciej części hitu Netflxa. Co jednak, prędzej czy później, musiało się zadziać - w końcu serial stworzony przez braci Duffer to dzisiaj jeden z najbardziej dochodowych produktów streamingowej platformy. Czy jednak faktycznie Stranger Things to pomysł, który wykiełkował w głowach Matta i Rossa Dufferów? Charlie Kessler, który w 2012 roku wyreżyserował krótkometrażowy, 6-minutowy obraz Montauk, twierdzi, że nie do końca.

ZOBACZ TAŻE: Znamy nowe szczegóły dotyczące 3. sezonu „Stranger Things”!

Kessler uważa, że Dufferowie najzwyczajniej przywłaszczyli sobie jego koncept. Dokładnie w kwietniu 2014 toku, kiedy spotkali się na bankiecie odbywającym się w ramach Tribeca Film Festiwal. Posądzający twórców Stranger Things o plagiat reżyser twierdzi, że podzielił się wówczas z braćmi szczegółami dotyczącymi scenariusza, które nietrudno było mu odnaleźć jakiś czas później w serialowej produkcji Netflixa. Co więcej, Kessler twierdzi, że pierwotnie serial nie nazywał się Stranger Things, a The Montauk Project. I tu akurat ma pełną rację, gdyż jak podaje branżowy serwis Variety, obraz braci Duffer początkowo zapowiadana była właśnie pod tytułem Montauk.

ZOBACZ TAKŻE: Pierwszy polski serial Netflixa - znamy tytuł!

To, co zdaniem poszkodowanego reżysera jest plagiatem, to przede wszystkim wątek z rządowymi eksperymentami i nieoczekiwanymi skutkami tych działań. Czyli to, o czym traktowała wydana w 1992 roku książka Prestona B. Nicholsa i Petera Moona The Montauk Project: Experiments in Time. A fakt, że serial nawiązywał do treści publikacji w zasadzie od dawna był znany. Poza tym bracia Duffer nigdy nie ukrywali, też, że wpływ na powstanie Stranger Things miała również twórczość Stephena Kinga oraz takie klasyki kina, jak choćby Goonies czy Pogromcy duchów. Czy w takim razie zarzucanie Dufferom plagiatu ma w ogóle sens? Bo może gdyby serial nie okazał się aż tak popularny, w ogóle nie byłoby o czym mówić? Netflix póki co nie ustosunkował się do zarzutów, ale nie sądzimy, żeby miały one jakikolwiek wpływ na realizację trzeciego sezonu Stranger Things. Na który niezmiennie z niecierpliwością czekamy!