Tęcza ponownie na placu Zbawiciela w Warszawie? O co chodzi?

Pierwsza tęcza na placu Zbawiciela była instalacją artystki Julity Wójcik. Wpisała się w krajobraz miasta. Niestety zaostrzanie się homofobicznych nastojów w naszym kraju doprowadziło do tego, że była ona przedmiotem ataków. Ten piękny symbol równości, miłości, szacunku wobec różnorodności ostatecznie został zniszczony i zniknął z placu w Śródmieściu. Od kilku dni jednak panuje jednak poruszenie, ponieważ najpierw pojawił się charakterystyczny stelaż, a dziś w social mediach zaroiło się od zdjęć i relacji przedstawiających zrekonstruowaną tęczę! Zobaczcie w galerii! 

Jak się okazuje zgodę na montaż instalacji w tym miejscu wydał Zarząd Dróg Miejskich. Wobec licznych pytań, o co chodzi, instytucja wydała oświadczenie. Okazuje się, że słynna tęcza jest rekonstruowana na potrzeby produkcji filmowej, a kiedy zdjęcia się skończą zostanie niestety rozebrana. Wielka szkoda, bo wiele osób cieszyło się ogromnie z powrotu tego radosnego symbolu do warszawskiej przestrzeni miejskiej.

- Powstająca na pl. Zbawiciela tęcza to element scenografii filmowej - napisała na Twitterze wicedyrektorka Zarządu Dróg Miejskich Karolina Gałecka.

Tęcza zagra w filmie

Jak się okazuje tęcza na placu Zbawiciela została odtworzona na potrzeby filmu z Maciejem Musiałowskim i Antkiem Królikowskim, czyli komedii Kryptonim Polska. Ten pierwszy dzielił się na swoim instagramowym koncie relacjami z planu. Przypomnijmy, że w produkowanym właśnie filmie wciela się on w chłopaka z Białegostoku należącego do radykalnej organizacji, który zakochuje się w dziewczynie o lewicowych poglądach. Produkcja na czasie? Zobaczymy. 

Wirtualna tęcza od klubu Plan B

Zanim prace na potrzeby filmu rozpoczęły się w centrum Warszawy, właściciele znajdującego się przy placu Zbawiciela klubu Plan B postanowili przywrócić tęczę na miejsce, wykorzystując do tego najnowszą technologię. Na stolikach ustawionych w ogródku należącym do lokalu pojawiły się naklejki z kodem QR. Po jego zeskanowaniu smartfonem można było odpalić instagramowy filtr i ustawić wirtualną tęczę na miejsce, co spotkało się z entuzjazmem nie tylko gości kultowego baru.

Historia warszawskiej tęczy na placu Zbawiciela

Przy okazji chwilowego powrotu tęczy na plac Zbawiciela warto przypomnieć historię instalacji Julity Wójcik. Po raz pierwszy pojawiła się ona w tej części stolicy latem 2021 roku.  Tęcza ważyła ponad 8 ton i składała się z 16 tysięcy sztucznych kwiatów przytwierdzonych do metalowej konstrukcji. Niestety ta artystyczna praca, tak ważna w polskich realiach kłuła w oczy i prowokowała co poniektórych amatorów bezpiecznych odcieni brązu do podpaleń - jak pisał swego czasu Mateusz Bzówka na łamach magazynu G'rls ROOM.

Jednak tęcza była silna i opierała się atakom podczas swojej obecności w Warszawie w latach 2012–2015 aż siedmiokrotnie. Niektórzy wręcz uważali, że nadpalona i osmolona wygląda w polskim krajobrazie i realiach społeczno-kulturowych prawdziwiej. Czy to wrodzona polska skłonność do mesjanizmu, ale w wersji queer? Bardzo prawdopodobne - pisał dalej Bzówka.

Ostatecznie w sierpniu 2015 roku instalacja została rozebrana a prawa do niej ma obecnie Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Choć minęło kilka lat od zniknięcia tęczy z placu Zbawiciela, to wiele osób marzyło nieustannie, by czy to jadąc tramwajem, czy wyglądając przez okno z Planu B czy Charlotte, znów zobaczyć tęczę. Więc wspomniana filmowa instalacja wydaje się spełnieniem marzeń. Choć na chwilę. A może mogłaby zostać tutaj na dłużej, nawet po skończonych zdjęciach?