Leżał w łazience od Świąt Bożego Narodzenia i grzecznie czekał na swoją kolej. A że teraz – z racji częstej dezynfekcji rąk i noszenia lateksowych rękawiczek – jest okres największego zapotrzebowania na dobry krem do rąk, przyszła i pora na niego. Jest niewielki, bo to miniaturka będąca pozostałością po kalendarzu adwentowym, który przyszedł na adres redakcji przed Gwiazdką, ale już po pierwszym użyciu trafił na listę moich top 3. Sprawdziłam, że nie tylko ja się nim zachwycam – od internautek zebrał same pozytywne opinie. I zamówiłam sobie go w wersji standardowej, 100-mililitrowej.

Do tej pory używałam produktów marki Clarins raczej w kontekście pielęgnacji twarzy i żałuję, że tak późno odkryłam jej odmładzający krem do rąk i paznokci! Wprawdzie już w samej nazwie ma zawarte, że działa przeciwstarzeniowo, dla mnie okazał się przede wszystkim ratunkiem na mocno przesuszone dłonie, które powodują uczucie dyskomfortu, są bolesne i szorstkie. A jeśli przy okazji przeciwdziała wolnym rodnikom i zmniejsza przebarwienia, to tym bardziej ma u mnie plusa! W dodatku pięknie pachnie, ma wspaniałą konsystencję, idealnie się wchłania i rozprowadza. W składzie znajdziecie m.in. olejek sezamowy i wyciąg z mirry.

Jeśli więc szukacie produktu, który zapewni wam miękkie i gładkie dłonie, nawilży je, a do tego wzmocni skórę oraz (!!) paznokcie, proszę bardzo. Inne, najlepsze według nas kremy do rąk na suche dłonie znajdziecie tutaj.