Jakie kosmetyki lubimy najbardziej? Takie, które mają szerokie zastosowanie, ich działanie pokrywa się z tym, co obiecuje producent, a przystępna cena idzie w parze z dobrym składem. Jednym z takich produktów, które zdobył nie tylko nasze serca, ale również wielu Polek chętnie dzielących się swoimi wrażeniami w sieci, jest kosmetyk rodzimej marki Miya Cosmetics. To brand dostępny na rynku od 2016 roku i oferujący produkty do codziennej pielęgnacji. Ich mocną stroną są bardzo dobre składy. Co to znaczy? To, że w kosmetykach Miya nie znajdziecie parabenów, silikonów, parafiny, olejów mineralnych, PEG-ów, sztucznych barwników, glikolu propylenowego, a zamiast tego naturalne olejki i składniki roślinne. Kolejną rzeczą, za którą Polki pokochały Miya Cosmetics to dostępność i przystępne ceny. Produkty tej polskiej marki dostępne są w sieci, ale również w sieciach popularnych drogerii, jak Rossmann, Super-Pharm czy Hebe. To właśnie tam bez problemu znajdziecie produkt, który wielokrotnie stosowałyśmy i polecamy go z ręką na sercu, czyli naturalne serum rewitalizujące myPOWERelixir.

Zobacz także: Marzysz o pięknej opaleniźnie? Ten naturalny produkt działa cuda!

Serum Miya Cosmetics myPOWERelixir - dlaczego warto je wypróbować?

Serum myPOWERelixir to prawdziwa perełka. Ma 98,4 % składników pochodzenia naturalnego i zero szkodliwych substancji, o których wspomnieliśmy wyżej. To jednak dopiero początek listy naszych zachwytów. Kolejny plus jest taki, że produkt dostępny jest w dwóch pojemnościach: mniejszej (15 ml) i większej (50 ml), a co za tym idzie dwóch różnych cenach - 39,99 zł i 99,96 zł. Ta wersja z mniejszą pojemnością wystarcza jednak na bardzo długo, a z racji, że ma mniejsze opakowanie, bez problemu zmieści się nawet do małej torebki i będzie Wam towarzyszyć na co dzień. A uwierzcie, jak już wypróbujecie serum myPOWERelixir, nie będziecie chciały się z nim rozstać.

Co oferuje producent po zastosowaniu myPOWERelixir? Rozpromienioną i rozjaśnioną skórę, wyrównanie kolorytu, ujędrnienie i wygładzenie drobnych zmarszczek. To jednak efekty, których należy spodziewać się po nieco dłuższym i przede wszystkim regularnym stosowaniu. Nas zachwycił w tym produkcie fakt, że jest multizadaniowe, ponieważ sprawdzi się zarówno jako krem jak i pod krem, można jest stosować na całą twarz, szyję, dekolt, wokół oczu oraz na usta. Uwierzcie - nie pamiętamy, kiedy tę ostatnią część twarzy miałyśmy tak nawilżoną, jak właśnie po zastosowaniu kosmetyki Miya. MyPOWERelixir sprawdza się także jako rozświetlacz oraz olejek do pielęgnacji - wystarczy, że rozgrzejecie go na skórze, a serum szybko zmieni swoją cudowną, przypominającą wazelinę konsystencję na bardziej płynną.

Zobacz także: Kosmetyki, które zmieniły stan mojej cery i podejście do pielęgnacji

MyPOWERelixir Miya Cosmetics - w czym tkwi jego skuteczność? W składzie! 

To wszystko za sprawą składników, które są dobrane w taki sposób, by nie uczulić i nie podrażnić skóry (oczywiście, w przypadku konkretnej alergii takie efekty uboczne mogą wystąpić). A dokładniej? Olejek chia (bogaty a antyoksydanty, kwasy Omega 3+6 i witaminy), olejek ze skórki słodkiej pomarańczy (działa antyoksydacyjnie, dodaje energii i blasku), olejek ze słodkich migdałów (usprawnia odnowę komórkową), ekstrakt z planktonu (rozświetla skórę), olejek kokosowy (regeneruje skórę, spowalniając procesy starzenia), wosk pszczeli (pielęgnuje, utrzymuje nawilżenie, chroni i regeneruje), olejek jojoba (przeciwdziała oznakom starzenia), masło mango (poprawia kolory i elastyczność skóry), olejek ryżowy (działa odmładzająco i wygładzająco) oraz witaminy E i F, nazywane „witaminami młodości”, skutecznie zwalczające wolne rodniki. Producent zapewnia, że produkt nie powinien zapychać porów, ale my mimo wszystko nie rekomendujemy go do stosowania na całą twarz u osób z cerę trądzikową i mieszaną. MyPOWERelixir ma bowiem w składzie olejek kokosowy oraz olejek ze słodkich migdałów, które są wysoko komedogenne i niestety mogą „zapychać”. Nie powinno się jednak wydarzyć nic niepożądanego, jeśli serum zaaplikujecie jako krem pod oczy lub balsam na usta. U posiadaczek cery normalnej i suchej o żadnych przykrych niespodziankach nie może być mowy!