Trzeci odcinek 7. edycji Top Modelza nami! Zanim uczestnicy wraz z jury wylądowali na bootcampie, gdzie została wyłoniona finałowa czternastka, poznaliśmy jeszcze dwójkę, której udało się na ten bootcamp pojechać.

Najpierw 20-letnią Natalię Gorączkę z Poznania, która na castingu pojawiła się wraz z chłopakiem, Mateuszem. I jak to zwykle bywa na początku, łatwo nie było. Jury miało problem, by zrozumieć, co mówi do nich Natalia. Widać było, że brakuje jej pewności siebie, co także wyczuł kibicujący jej za kulisami chłopak, któremu towarzyszył jak zawsze Michał Piróg. Jak się okazało, ta niepewność u Natalii, to pokłosie wydarzeń z przeszłości.

Natalia próbowała swoich sił jako modelka mając 14 lat. Jeden z fotografów, z jakim miała okazję pracować, bardzo nieprofesjonalnie podszedł do bardzo młodej wówczas dziewczyny, co skutecznie zniechęciło jej do dalszej pracy w tym kierunku. Wyczuwając potrzebę dodania otuchy Natalii, której Marcin Tyszka zaproponował zdjęcie, z pomocą ruszyła Kasia Sokołowska. Uświadomiła dziewczynie, że to jej być albo nie być, co ewidentnie poskutkowało, bo następnie Marcin Tyszka porównał Natalię po kilku wykonanych przez siebie kadrach do młodej Laetitii Casty. 

ZOBACZ TAKŻE: Top Model 7 – poznajcie Instagramy uczestników drugiego odcinka!

Top Model 7, odcinek 3 - kto trafił na bootcamp 

Kolejnym uczestnikiem, który na castingu usłyszał od jury cztery razy "tak", był 29-letni Piotr Muszyński z Gdańska. Piotr przyznał, że stresuje się kolejnym spotkaniem z Kasią Sokołowską. Ta bowiem na precastingu zwracała uwagę na problem Piotra z wyrażaniem emocji. Czego, jak się okazało, 29-latek jest w pełni świadomy i otwarcie mówi, że jest raczej typem samotnika i melancholika.

Mieliśmy też okazję poznać rodzinę Piotra, tatę oraz siostrę, a także dowiedzieć, się, że uczestnik Top Model też nie ma łatwej przeszłości. Jego rodzice rozwiedli się, a mama postanowiła odejść. Tata Piotra jednak zrobił wszystko, co w jego mocy, żeby syn miał w życiu jak najlepiej, także dopingując jego poczynania w Top Model. Pochodzący z Gdańska niespełna 30-letni Piotr o dość nieoczywistej urodzie zdecydowanie wpadł w oko jury, Marcin Tyszka stwierdził nawet, że przypomina mu Vincenta Gallo (nam też!). I choć Joanna Krupa dopatrzyła się „pączków na boczkach" uczestnika, to nie przeszkodziło mu w tym, by przejść dalej. 

I trafić na bootcamp w niezwykle malownicze rejony Kotliny Kłodzkiej, gdzie niestety nie wszyscy wyłonieni na castingach uczestnicy dojechali koleją. Pociągiem do marzeń, jak powiedział Michał Piróg, wyruszyło tylko 25 uczestników. Na miejscu czekało na nich nietypowe, ale niezwykle klimatyczne miejsce - sceneria Starej Parowozowni, gdzie niektórzy mieli okazję wziąć udział w pierwszym w swoim życiu pokazie. Otworzyła go Julia Frankowicz. Kolejnym etapem była sesja zdjęciowa z fotografem Przemkiem Dzienisem. A w zasadzie aż cztery sesje, gdyż uczestnicy zostali podzieleni na grupy.

ZOBACZ TAKŻE: Top Model 7: odcinek 2, czyli ostatnie castingi, kolejni uczestnicy i zupełnie nowe zasady programu

Top Model 2018, odcinek 3 - cztery sesje decydujące w walce o finał 

Pierwsza grupa, wystylizowana na mrocznych wojowników, poradziła sobie prawie doskonale. No, prawie, bo słabo wypadli niestety Bartek i Darek. Kolejni uczestnicy, którzy wylądowali przed obiektywem Dzienisa, to jak sam fotograf określił, nimfy i ich amant, czyli Michał Borzuchowski. Ta grupa nie miała łatwych warunków na sesji, gdyż ich kadry powstawały w wodzie. Z pomocą przyszli Marcin Tyszka i Dawid Woliński, którzy udzielali modelkom i modelowi wskazówek. Najbardziej wzięła je sobie do serca Julia Frankowicz, bo poradziła sobie najlepiej. 

Trzecia ekipa miała za zadanie podczas sesji gonić pociąg, a w zasadzie parowóz. Pomysł fotografa szybko okazał się dość problematyczny, zwłaszcza dla uczestniczek w niebotycznie wysokich szpilkach. Żaklina Ta Dinh zaliczyła drobny upadek, ale na szczęście nic jej się nie stało. Pozostali uczestnicy zostali ucharakteryzowani na szamanów, a sesja odbywała się w nocy. Nie wiadomo, czy to warunki, czy tamat okazały się nie do końca sprzyjające, gdyż ta grupa wypadła najsłabiej zdaniem jurorów. Kasia Sokołowska i Dawid Woliński starali się doradzić i podpowiedzieć, by modele i modelki przed obiektywem Dzienisa byli bardziej magnetyczni i nie wyglądali, jak z bohaterowie z filmu Teksańska masakra piłą mechaniczną. Uwagi Kasi i Dawida najbardziej trafiły chyba tylko do Piotra Muszyńskiego, najlepszego z tej grupy i podczas czwartej sesji. 

ZOBACZ TAKŻE: Top Model 7 szczegóły – wszystko, co wiemy o tej edycji i co możemy Wam powiedzieć

Top Model 7 - finałowa 14 wyłoniona! 

Po tych czterech sesjach jurorzy mieli już jasność, kto powinien przejść dalej, a kto opuścić program. Joannie Krupie, Marcinowi Tyszce, Dawidowi Wolińskiemu i Kasi Sokołowskiej udało się wyłonić finałową czternastkę. Trafili do niej Sophie Reich, Magdalena Przybielska, Kasia Szklarczyk, Hubert Gromadzki, Natalia Gorączka, Daria Dąbrowska, Michał Borzuchowski, Julia Frankowicz, Szymon Reich, Piotr Muszyński, Oliwia Zasada, Żaklina Ta Dinh, Franciszek Strąkowski i Anna Markowska. To właśnie oni wylądują w Domu Modelek, a jak będą dalej radzić sobie w programie, przekonamy się już za tydzień w Top Model o 21:30 w TVN lub na player.pl.