Wybór idealnego wibratora może przyprawić o zawrót głowy. Bo na rynku jest masa gadżetów, spośród których możemy wybierać! Stajemy więc przed dylematem. Zdecydować się na wibrator, który stymuluje waginę? A może postawić na masażer łechtaczkowy? Warto odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań dotyczących własnych preferencji seksualnych, by nasz nowy gadżet nie tylko cieszył oko i dobrze leżał w dłoni, ale przede wszystkim zapewniał stymulację, która wystrzeli nas w kosmos. A przynajmniej choć na chwilę pozwoli oderwać się od ziemi i zapomnieć o całym świeci. No i fajnie, jakby pomagał taki gadżet przeżyć orgazm...

Sporo tych wymagań? Absolutnie nie! Nowoczesne gadżety erotyczne są doskonale zaprojektowane, pięknie wyglądają, są przemiłe w dotyku (aksamitny silikon medyczny, chłodna stal czy szkło...) i bardzo skuteczne! Zapewniają doznania, które bywają nieporównywalne z niczym. I są po prostu bardzo przyjemne. A na przyjemność, w tym tę seksualną, po prostu zasługujemy! Takie gadżety powinny być refundowane jako element zdrowia, zdrowia seksualnego. Ale nie o tym miało być. Wróćmy do wibratora królika, gwiazdy tego tekstu. Mam do tego typu gadżetów sentyment, bo właśnie na królika postawiłam, kiedy poszłam do salonu erotycznego po swój pierwszy wibrator. Był fioletowy, całkiem tani, na baterie (to było ładne parę lat temu, teraz standardem jest ładowanie przez USB) i skutecznie rozbudził mój apetyt na eksperymentowanie z tego „(seks)zabawkami”.

Wibrator królik – co to jest

Wibrator królik czy króliczek to urządzenie stymulujące jednocześnie pochwę i łechtaczkę. Cóż, jak wiele razy wspominałam, znakomita część osób z łechtaczkami (ponad 70%) potrzebuje pieszczot tego miejsca, aby przeżyć orgazm. Poza tym dla wielu z nich różnego rodzaju zabiegi wokół łechtaczki są przyjemne. Przez lata pomijana, łechtaczka dziś jest w centrum zainteresowania. Zwłaszcza twórców i twórczyń gadżetów erotycznych. Warto przy okazji zaznaczyć, że pierwsze wibratory stworzone z myślą o kobietach były takie typowo falliczne, udające penisa. W końcu jednak ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że dynamicznie rozwijająca się technologia daje duże pole do popisu i wcale nie trzeba kurczowo próbować naśladować ludzkiego ciała w wyglądzie i działaniu, tworząc wibratory. Że wręcz bardziej zachęcające mogą być te gadżety, które nie wyglądają stereotypowo. Okazało się, że można pogodzić potrzebę jednoczesnej stymulacji pochwy i łechtaczki, właśnie między innymi dzięki wibratorowi królikowi.

Słodko nazywany bywa on króliczkiem a to dlatego, że oprócz swojej większej, niby podstawowej części (często zmysłowo wyprofilowanej z myślą o strefie G), ma on także dodatkową mniejszą wypustkę, która jest dedykowana łechtaczce właśnie. Ten kształt przypomina wielu osobom właśnie króliczka lub jego uszy. Stąd ta potoczna nazwa, która funkcjonuje dziś szeroko – wystarczy zajrzeć do pierwszego lepszego sklepu erotycznego online.

Nowoczesne urządzenia mają wiele trybów i pozwalają zwykle zarówno na pracę obu końcówek jednocześnie, jak i mają opcję, by działała tylko jedna z nich. Do wyboru, do koloru. W zależności od aktualnych potrzeb. 

Najlepsze wibratory króliki

Satisfyer Mono Flex

Stworzony z myślą o strefie G wibrator króliczek cenionej marki Satisfyer w pięknym różowo-fiołkowym odcieniu (jest też koralowy). Wykonany został z niezwykle miękkiego silikonu. Cały gadżet jest bardzo elastyczny i wspaniale współpracuje z ciałem. Co istotne, wyposażony jest w 2 silniczki, dzięki czemu można sterować nim niezależnie: postawić na pieszczoty strefy G albo łechtaczki, jak i obu jednocześnie. Gadżet można połączyć z aplikacją Satisfyer, aby stworzyć własne schematy wibracji, takie, które najlepiej na nas działają. Gadżet doceniany jest za design, ale też dobry stosunek jakości do ceny.

Svakom Trysta

Czyli wibrator-króliczek również stymulujący punkt G (oczywiście to więcej niż punkt, to strefa). Oferuje 7 opcji wibracji i 5 trybów intensywności na ustawienie, co pozwala na wiele satysfakcjonujących opcji stymulacji. Łatwo się między nimi przełączać dzięki intuicyjnemu przyciskowi. Na uwagę zasługuje jego ruchoma kulka na szczycie, która naśladuje słynny gest „chodź tutaj”. Stworzona została oczywiście z myślą o strefie G, ale warto wypróbować ją też dajmy na to na łechtaczce czy innych partiach ciała. Użytkowniczki i użytkownicy Trysty mówią, że potrafi ona pomóc w przeżyciu intensywnych orgazmów!

Zobacz także:

Lelo Soraya – elegancka i z mocną

Starsza nieco siostra łechtaczkowej rewolucjonistki, czyli Sony. Z aksamitnego silikonu, w kolorach choćby takich jak czerń czy fuksja, ze złotymi elementami. Doskonała jako prezent. Niezawodna przyjaciółka na lata. Charakterystycznie wygięta Soraya doskonale leży w dłoni, jak i wspaniale dopasowuje się do wnętrza cipki, wypełniając ją i penetrując strefę G, czyli czuły wzgórek na górnej ściance pochwy. Świetnie także wibruje jej krótsza wypustka wokół żołędzi łechtaczki.

Najnowsza wersja tego wibratora szwedzkiej marki – Soraya 2 – ma 12 trybów wibracji, które mogą być długie i jednolite czy być krótkimi, pulsującymi i mocnymi falami. Oczywiście jest wodoodporna.

--
W Glamour.pl na co dzień informujemy was o trendach, stylu życia, rozrywce. Jednak w tym trudnym czasie część redakcji pracuje nad treściami skupionymi wokół sytuacji w Ukrainie. TUTAJ dowiecie się, jak pomagać, sprawdzicie, gdzie trwają zbiórki i przeczytacie, co zrobić, żeby zachować równowagę psychiczną w tych trudnych okolicznościach.