Kwestia tego, kto z rodziny Meghan Markle pojawi się na ślubie i w jakiej roli, była obiektem ogromnego zainteresowania mediów od dawna. W miarę zbliżania się daty ślubu, na światło dzienne wychodziły coraz to nowe informacje, z czego niektóre kładły się cieniem na honorze rodziny. Nie tak dawno pisaliśmy o bracie Meghan, który wystosował oficjalne pismo do księcia Harry’ego, w którym dowodził, dlaczego jego siostra jest ostatnią osobą na ziemi, której należy się tytuł księżnej Sussex. Następnie okazało się, że Thomas Markle czyli ojciec panny młodej, uwikłany w skandal dotyczący sprzedaży sfabrykowanych zdjęć z jej ślubu, nie weźmie udziału w ceremonii ze względów zdrowotnych, a tym samym nie poprowadzi córki do ołtarza. I nie był to koniec nieoczekiwanych zwrotów akcji - kilka dni przed 19 maja okazało się, że nie będzie także jej siostry, która uległa wypadkowi samochodowemu i przebywa w szpitalu.

ZOBACZ TAKŻE: Druga suknia ślubna Meghan Markle też była obłędna! Czyj to projekt? >>>

Co do matki księżnej Sussex, czyli Dorii Ragland, pierwotnie obstawiano, że to ona może dostąpić zaszczytu poprowadzenia Meghan do ołtarza, ale finalnie ten stał się udziałem księcia Karola. Ragland za to towarzyszyła córce w drodze do kaplicy św. Jerzego.  

I koniec końców była ona jedyną przedstawicielką rodziny panny młodej. W czasie ceremonii w kaplicy św. Jerzego zajęła miejsce oddalone od członków rodziny królewskiej i innych gości. Ubrana w elegancki pastelowo-zielony kostium od Oscara de la Renty usiadła w drugim rzędzie, dokładnie po przeciwnej stronie, niż królowa Elżbieta i książę Filip. Stamtąd, wyraźnie wzruszona, przyglądała się całej uroczystości.

Jej samotne pojawienie się na ślubie wywołało falę komentarzy, wśród których przeważały te wzmacniające i wyrażające podziw za siłę i bycie wzorem dla córki.

Co ciekawe, kwestia miejsca w kaplicy wcale nie była jej prywatnym wyborem. Za wskazanie gościom, gdzie powinni usiąść, odpowiedzialna była para młoda, którą w tych czynnościach wsparł Lord Szambelan zajmujący się organizacją dworu królewskiego i jego funkcjonowaniem. Jak można się spodziewać, była to ta część, która zazwyczaj nastręcza najwięcej problemów i wymaga największej dyplomacji. Jak oceniacie, można było usadzić matkę Meghan Markle inaczej, czy tylko z pozycji widza wyglądało to tak niefortunnie?

ZOBACZ TAKŻE: Słowa, jakie książę Harry powiedział Meghan w kościele, wzruszą Was do łez >>>