By zostać nowym idolem nastolatek nie wystarczy dzisiaj zagrać w nowym filmie Netflixa. Trzeba mieć też „to coś”, czym w przypadku Noah Centineo jest niekwestionowany urok osobisty, uśmiech, powodujący, że miękną kolana oraz wrodzony luz, jaki wykorzystuje się zarówno przed, jak i poza kamerą. Kiedy ma się już w swojej „stajni” taką perełkę, trzeba wyeksploatować ją na maksa. I tak też Netflix robi. W zeszłym roku jednym z największych hitów platformy była adaptacja książki Jenny Han Do wszystkich chłopców, których kochałam - Noah wcielił się w niej w Petera Kavinsky’ego. Niedługo później światło dzienne ujrzała Sierra Bugress jest przegrywem, obraz nieco inny, choć też skierowany do młodszej widowni i z kolejną rolą Centineo sprawiającą, że stał się on jednym z najgorętszych nazwisk (i ciał) w show-biznesie. Do kampanii bielizny, w której m.in. obok Shawna Mendesa, paraduje bez koszulki, zwerbował go sam Calvin Klein. A już niebawem zobaczymy go w kolejnej filmowej wersji Aniołków Charliego. Zanim jednak tak się stanie, na Netflixie można oglądać produkcję Wynajmij sobie chłopaka, a w oryginale - The Perfect Date. Już oba te tytuły sporo sugerują, czego możemy spodziewać się po fabule. A mianowicie?

Zobacz także: Wszystkie dziewczyny Noah Centineo, o których musicie wiedzieć

Wynajmij sobie chłopaka - o czym jest nowy film Netflixa z Noah Centineo?

Wynajmij sobie chłopaka, czy jak wolicie The Perfect Date, to historia Brooksa Rattigana (w tej roli oczywiście Noah Centineo), nastolatka z niemałymi ambicjami. Chciałby dostać się na Yale, jeździć szybkim sportowym samochodem i umawiać się z superatrakcyjną dziewczyną. Brooks jest coraz bliżej celu, kiedy wpada na pomysł stworzenia aplikacji randkowej. Dość nietypowej - bohater grany przez Noah zostaje bowiem tytułowym chłopakiem do wynajęcia. Czyli sałatką, którą możesz sobie nie tylko zamówić z dostawą do domu, ale również wybrać ulubione składniki oraz dressing według własnych preferencji. W realizacji głównego celu, czyli zarobienia pieniędzy na studia (i być może samochód, kto wie), pomaga mu przyjaciel-gej, Murphy (Odiseas Georgiadis). Z kolei w zdobyciu wymarzonej dziewczyny, Shelby (Camila Mendes) - inna dziewczyna, Celia (Laura Marano). W pewnym momencie, jak możecie się domyślić, sprawy zaczynają się nieco komplikować. A Brooks zastanawiać, czy to, czego tak bardzo pragnął, naprawdę jest grą wartą świeczki. A czy jest nią seans Wynajmij sobie chłopaka? Oto 5 dowodów na to, że tak!

Wynajmij sobie chłopaka - 5 powodów, dla których warto obejrzeć ten film 

1. Noah Centineo

Chociaż oglądając Noah w Wynajmij sobie chłopaka mamy wrażenie, że już gdzieś widzieliśmy go w podobnym wydaniu (a tak naprawdę nie „gdzieś”, tylko w dwóch innych produkcjach Netflixa z jego udziałem), kompletnie nam to nie przeszkadza. Bo na Noah patrzeć możemy godzinami. Sorry not sorry! 

2. Celia

Netflix zaczyna w swoich produkcjach coraz mocniej promować nastoletnie feministki. Jest nią Sabrina Spellman, jest nią też Celia w Wynajmij sobie chłopaka. Istnieje zatem szansa, że młode dziewczyny, patrząc na bohaterkę w jej wieku, zapragną być jak ona. Czyli stwierdzą, że warto mieć swoje zdanie i nie bać się go głośno artykułować. Zdadzą sobie sprawę z tego, że poza Instagramem życie też może być fajne. I dojdą do tego, że umawiając się z fajnym chłopakiem wcale nie trzeba go traktować, jak jakiegoś bóstwa.

3. Trafny przekaz

Jednym z najfajniejszych momentów filmu jest rozmowa Brooksa z ojcem już pod koniec seansu. Scena dość krótka, ale za to bardzo treściwa. Nie będziemy Wam zdradzać, co dokładnie bohater grany przez Noah usłyszał od taty, ale to naprawdę fajna interpretacja tego, jak należy siebie postrzegać. Bez względu na to, ile mamy lat i w jakim momencie swojego życia aktualnie się znajdujemy.

4. Soundtrack 

Duży plus dla Wynajmij sobie chłopaka za ścieżkę dźwiękową! Musimy przyznać, że podczas seansu parę razy odpaliliśmy Shazam, by następnie zidentyfikowane kawałki dodać do „ulubionych” na Spotify. Na przykład bardzo przyjemny numer No Going Back - Yuno

5. Kolejny fajny film na wieczór

Jeżeli szukacie lekkiego, przyjemnego i niewymagającego filmu, który umili Wam wieczór, czy to spędzany solo, czy w gronie znajomych, Wynajmij sobie chłopaka będzie trafionym wyborem. Choć na pewno nie jest to drugie Do wszystkich chłopców, których kochałam (czekamy na sequel!), a raczej kolejna laurka dla Noah Centineo, te półtorej godziny poświęcone na seans nie powinniście uznać za stracone.

Zobacz także: Fajne filmy na wieczór. Co warto obejrzeć?