Wydarzenia z maja 2017 roku, kiedy podczas koncertu doszło do zamachu terrorystycznego, w wyniku którego zginęły 23 osoby, następnie śmierć byłego chłopaka Mac Millera na początku września tego roku, a żeby tego było mało - zerwanie zaręczyn i rozstaniem z Petem Davidsonem. Ariana Grande ma za sobą sporo ciężkich chwil, które skumulowały się w bardzo bliskim odstępie czasu. Zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w Manchesterze, wokalistka wyłączyła się z życia publicznego, odwołała trasę i przestała nagrywać. Na pewno nie było jej łatwo, dlatego podziwiamy ją, że mimo wszystko znalazła siłę, by stawić czoła traumatycznym wspomnieniom mi iść do przodu. Teraz okazuje się, że było coś, co miało na to kluczowy wpływ. 

Mac Miller: ujawniono oficjalną przyczynę śmierci rapera >>>

Ariana Grande wyznała, co uratowało je życie 

To, co zawsze było, jest i będzie lekiem na każde zło w przypadku Ariany, to muzyka. Dzięki niej artystka może wyrazić to, co czuje, co było dla niej trudne, ale i ważne. Kilka dni temu ukazał singiel Thank U, Next zapowiadający nowy album artystki. Możliwe, że kolejny longplay Grande pojawi się jeszcze w tym roku. Ariana nawiązuje w nim do mężczyzn swojego życia, Big Seana, tancerza Ricky'ego Alvareza, Mac Millera i Pete'a Davidsona. Dziękuje im za to, co z nimi przeżyła, a zmarłego Malcolma nazywa aniołem. Kawałek ten wywołał wśród fanów piosenkarki dyskusję w sieci, a jeden z nich zażartował, że chętnie zgłosi się do terapeuty Arianie. Ta postanowiła odnieść się do wpisu i poruszyć temat terapii. W odpowiedzi na swoim Twitterze napisała: „Terapia uratowała mi życie tyle razy. Jeśli boisz się poprosić o pomoc, przestań. Nie musisz tkwić w ciągłym bólu i zmagać się z traumą. Przed tobą dużo pracy, ale da się z tym wygrać". 

Dla najwierniejszych miłośników Ariany jej wpis stał się niezwykle ważną deklaracja, a zarazem przesłaniem. Wśród ich odpowiedzi na tweeta Grande pojawiło się mnóstwo ciepłych słów wsparcia i podziękowania. Wiele osób podkreśliło, że wyznanie wokalistki dodaje odwagi, by głośno mówić o problemach ze zdrowiem psychicznym i nie bać się terapii, która może mieć na nas zbawienny wpływ. Tak, jak miało to miejsce w przypadku popularnej 25-latki.