Jeszcze zanim Zimna wojna weszła do kin, była hitem. Wszystko z powodu wielkiego sukcesu filmu Pawła Pawlikowskiego podczas tegorocznego 71. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes, gdzie obraz nie tylko został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność i krytyków, ale także dostał oficjalne wyróżnienie w postaci nagrody dla najlepszego reżysera. Na ekranach film pojawił się 8 czerwca. Nam udało się go obejrzeć dzień później i wówczas dowiedzieliśmy się, skąd te zachwyty. I wiedzieliśmy także, że będzie to film, jakiego w polskim kinie nie było od czasu poprzedniej produkcji Pawła Pawlikowskiego, Idy, za którą reżyser w 2015 roku utrzymał Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. I wcale nie chodzi nam tylko o to, że Zimna wojna utrzymana jest w podobnej konwencji, czyli ponownie w wąskim formacie, czarno-białym obrazie i ze statycznymi kadrami. Ale przede wszystkim o to, że choć ze sporym budżetem, film w porównaniu z tym, co z reguły oferują polscy twórcy, można nazwać kinem niszowym, ambitnym i artystycznym. 

ZOBACZ TAKŻE: Filmowe premiery czerwca. Na co warto wybrać się do kina?

Ile osób do tej pory obejrzało nowe dzieło Pawlikowskiego? Od kilku dni w sieci można znaleźć niepokojące informacje, że niewiele, i że może przyczynić się to do finansowej klapy. W tym momencie jednak zajmuje 7. miejsce najpopularniejszych filmów tego roku, a konkuruje z takimi tytułami, jak Kobiety mafii Patryka Vegi (1.), Narzeczony na niby (2), Podatek od miłości (3.), Pitbull. Ostatni pies (4.), Gotowi na wszystko. Exterminator (5.), Kobieta sukcesu (6.), czyli co tu dużo mówić - kinem mocno komercyjnym. Za Zimną wojną są póki co Plan B, Twarz i Atak paniki - filmy, którym znacznie bliżej do obrazu Pawlikowskiego. Mamy jednak dopiero czerwiec, film jest ponad 2 tygodnie w kinach, a do tej pory obejrzało go ponad 350 tysięcy osób. A to oznacza, że ma ogromne szanse, by osiągnąć jeszcze lepszy wyniki i awansować w zestawieniu o kilka pozycji wyżej. Szanse ma też na oscarowe nominacje szczególnie, że trafi do amerykańskiej dystrybucji za sprawą studia Amazon w idealnym momencie, bo 21 grudnia. Zimnej wojny, podobnie jak Idy, należy spodziewać się także w innych krajach, m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech, Grecji, Austrii, Turcji, Chinach, Japonii, Korei Południowej, Australii i Nowej Zelandii. 

ZOBACZ TAKŻE: 5 powodów, dla których „Ibiza” to najlepszy film na babski wieczór (i nie tylko!)