Jest wiele marek, których bardzo byśmy sobie życzyli w Polsce, ale niestety póki co pozostaje nam tylko nadzieja, że kiedyś pojawią się także na rodzimym rynku. Listę tych marek, na które my czekamy najbardziej, znajdziecie TUTAJ. Co najgorsze, nie wszystkie też oferują wysyłkę ze sklepu online do naszego kraju, więc jeśli jesteśmy bardzo zdesperowani, musimy zorganizować sobie wycieczkę za granicę, często wcale nie tak daleko, bo na przykład do Berlina. W stolicy Niemiec znajdziemy mnóstwo sklepów, których na próżno szukać nad Wisłą. Z kolei z drugiej strony jest też sporo brandów, które zdecydowały się wycofać z naszego rynku, ku rozpaczy polskich klientek. Od jakiegoś czas nie zrobimy już stacjonarnie zakupów w Topshopie, River Island, Marks&Spencer, Bata, Kari, Nine West, GAP, a online w Sarenza.pl. Teraz okazuje się, że butów i dodatków nie kupimy już także w Aldo.  

ZOBACZ TAKŻE: Letnie wyprzedaże 2018: sandały na obcasie

Kanadyjska sieciówka, które otworzyła swój pierwszy salon w Polsce w 2005 roku i od tamtej pory doczekała się w sumie 14 sklepów w największych miastach, czyli w Warszawie, Łodzi, Lublinie, Kielcach, Białymstoku, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku i we Wrocławiu. W większości tych lokalizacji już od jakiegoś czasu obowiązywała wyprzedaż asortymentu, co jest typowym zabiegiem przed wycofaniem się marki z rynku, niektóre zostały zamknięte, a w innych ciągle jeszcze można załapać się na przeceny. Skąd decyzja o zamknięciu marki? Cóż, powód był dokładnie taki sam, jak w przypadku wyżej wymienionych brandów, których nie ma już w Polsce, czyli wszystko sprowadza się do rentowności danej marki. Dobra wiadomość jest taka, że buty i torebki Aldo ciągle będzie można kupować online, co po raz kolejny potwierdza, że zakupy przez internet przynoszą coraz większy zysk i w wielu przypadkach znacznie większy, niż stacjonarny shopping.

ZOBACZ TAKŻE: Letnie wyprzedaże 2018: co, gdzie i jak kupować? [PORADNIK]