Napiwki w restauracji czy barze to tak naturalna sprawa, że w ogóle nie poddajemy jej pod dyskusję. A jak to jest u fryzjera albo w salonie kosmetycznym? Czy w ogóle wynagradzamy, a jeśli tak, to czy tylko tego, który odpowiada za efekt finalny, czy także pozostałych pracowników, np. tych, którym zawdzięczamy genialny masaż głowy, albo suszenie włosów i pozostawanie do naszej dyspozycji w tracie wizyty? I co ,jeśli korzystamy ze zniżki?

ZOBACZ TAKŻE: Planujecie przekłuć sobie uszy? Oto kilka wskazówek i inspiracji! >>>

Czy zostawiamy napiwek u fryzjera? Albo czy dajemy napiwek kosmetyczce?

Czytając fora internetowe można naprawdę się pogubić, bo opinie na ten temat są sprzeczne i budzą spore emocje. Pewne są tylko 2 rzeczy: po pierwsze to kwestia uznaniowa - nie jest tak, że trzeba zostawiać napiwki. Po drugie - to bardzo dobry zwyczaj, który finalnie najwięcej korzyści przyniesie nam samym.

Ja to wygląda w szczególe? Inaczej sprawa ma się u nas (jesteśmy raczej niechętni temu zwyczajowi lub zostawiamy niewiele), a inaczej za granicą. Tam zasada jest taka, że fryzjerowi należy się 20% ekstra (u nas w najlepszym razie zostawia się połowę tej kwoty lub zaokrągla w górę, np. przy rachunku 94 zł zostawiamy 100 zł).

Dlaczego to ważne? Nie chodzi tylko o wyraz zadowolenia z usługi; to też ten element jego wynagrodzenia, który stanowi większą, ruchomą część zarobków. Jeśli dajecie napiwki, przed świętami albo w wakacje można zostawić nieco więcej - bądźcie pewni, że wasz fryzjer to zapamięta i doceni. 

I jeszcze jedna ważna sprawa - miejcie ze sobą gotówkę; nie każdy salon daje możliwość zostawienia napiwku przy opcji płatności kartą.

A co z resztą załogi? Jeśli jesteście super zadowoleni z obsługi, można docenić team regulując rachunek przy kasie i będzie to podobna kwota, czyli mniej więcej 10% całości. Jeżeli zależy wam na wyróżnieniu konkretnej osoby, wystarczy zaznaczyć to w trakcie płacenia. 

Warto pamiętać też o innej kwestii - jeśli korzystamy z rabatu na usługi fryzjerskie, trzeba się upewnić, jaka jest regularna cena, bo to właśnie ta będzie wyjściową do tipowania. 

Jedyny wyjątek to sytuacja, gdy do rachunku za cięcie dochodzi opłata za kosmetyki. Wtedy warto wziąć je na drugi rachunek - tutaj nie ma potrzeby płacić ekstra. A co jeśli chodzi o wizytę u kosmetyczki? W wpisów w internecie wynika, że chętnie odwdzięczamy się udany manicure - najczęściej wymieniane kwoty to 10-20 zł. 

A jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii? Dajecie napiwki? Jeśli tak, od czego to uzależniacie? Jakie sumy są waszym zdaniem tymi w granicach rozsądku?

ZOBACZ TAKŻE: 5 powodów, dla których może zainteresować Was mundial, nawet jeśli nie znacie się na piłce nożnej >>>