Mom jeans

Na pewno pamiętacie je z dzieciństwa, bo jeśli nie nosiły ich wasze mamy, to przynajmniej mama którejś z koleżanek. To mocno podciągnięte spodnie, które bardzo (bardzo!) wyraźnie odznaczają się w kroku i mocno wydłużają pupę. U szczupłych dziewczyn o figurze chłopczycy mogą wyglądać dobrze, bo dodają krągłości. U większości z nas spowodują jednak zaburzenie proporcji sylwetki. Łatwo sprawdzić, czy ten krój jest dla ciebie właściwy. Jako mom jeans można potraktować klasyczne 501 Levisa. To model, który nosimy na trzy sposoby - lekko za małe, podciągnięte wysoko (tak jak mamy na początku lat 90.), w normalnym rozmiarze lub w wersji oversize, opuszczone na biodra i z podwiniętymi nogawkami. Przymierz ten model we wszystkich trzech rozmiarach, zrób sobie zdjęcie, a później obejrzyj je na chłodno. Bądź uczciwa - która opcja jest dla ciebie najbardziej korzystna?

Sukienki na bazie przezroczystej siateczki

To ubrania z sieciówek, które próbują udawać rzeczy z wybiegu. Dużo odsłoniętego ciała (łącznie z prześwitującymi panelami na piersiach), to coś, co sprawdza się na wybiegu, ale absolutnie nie sprawdzi się na co dzień. Nie ma tu znaczenia figura, dodatki, okazyjna cena, ani obecne trendy. Takie kreacje powinny być zakazane. No, chyba że jesteś Kim Kardashian.

Szorty odsłaniające pośladki

Zimą ten problem nie jest może szczególnie powszechny, ale gdy tylko zrobi się cieplej na pewno znów zapragniemy odsłaniać trochę więcej ciała. I zrobi się niebezpiecznie. W tym sezonie właściwie każda sieciówka wprowadza do swojej kolekcji linię sportową. Cała Polska ćwiczy, a jeśli nie ćwiczy to przynajmniej nosi sportowe buty i dresowe ciuchy. Kiedy widzimy skąpe, mocno wycięte po bokach spodenki na manekinie, może wydawać nam się, że będą wyglądać na nas równie dobrze co bermudy. Prawda jest jednak inna - założenie sportowych ubrań nie zamieni nas nagle w Annę Lewandowską. Wręcz przeciwnie - za krótkie spodenki wyeksponują cellulit i wszelkie objawy braku (idealnej) formy. Ekstremalnie krótkie spodenki zostawmy biegaczom. 

Futro

Futra na nikim nie wyglądają dobrze. Ilość okrucieństwa, jaka konieczna jest do stworzenia "modnego" dodatku jest chyba wystarczającym argumentem przeciw. Jeśli już macie ochotę na futro - np. różowe i pluszowe, jak to, które nosi ostatnio Rihanna, wybierzcie wersję sztuczną.

Rihanna i Kim Kardashian w różowych futrach

Dekolt do pępka

Zdarza się, że wygląda zjawiskowo na czerwonym dywanie, ale trudno wyobrazić sobie sytuację w normalnym życiu, kiedy głęboki dekolt zdałby egzamin. Nie chodzi wyłącznie o odsłanianie dużej części ciała. Problemem jest też bielizna. Nawet gwiazdom, nad których wyglądem czuwa sztab ludzi, zdarzają się wpadki - ty nie będziesz w tej sukience tylko pozować przed fotoreporterami (choć oczywiście tego życzymy), ale też tańczyć, siedzieć, schylać się... Ryzyko jest spore.

Bandażowe, bawełniane sukienki

Podkreślanie kształtów jest świetne, ale pod warunkiem, że nie dotyczy podkreślania KAŻDEGO zaokrąglenia na naszym ciele. Obcisłe sukienki z cienkiego materiału marnej jakości, ściągają uwagę na oponkę na brzuchu i wszelkie fałdki. Poza tym znów pojawia się problem z dobraniem odpowiedniej bielizny. Sukienki bandażowe są bezlitosne i nie wybaczają nawet bieliźnie bezszwowej. Jeśli jednak zdecydujesz się zrezygnować z biustonosza... no cóż, staraj się unikać przeciągów. 

Martyna Wyrzykowska