Wy także co roku macie ten sam dylemat? Jedna rzecz to przyzwyczajenie i wygląd świątecznego drzewka, ale jest też dużo bardziej paląca kwestia i ta dotyczy środowiska. Zwykło się sądzić, że wybierając tę sztuczną działamy na jego korzyść, ale jak się okazuje, to wcale nie musi być prawda. Więc jak bedzie w tym roku: choinka żywa czy sztuczna?

Boże Narodzenie 2018: 5 rzeczy, których w święta powinnaś unikać jak ognia

Sztuczna choinka na Boże Narodzenie

Dziś sięgamy po nią znacznie rzadziej niż kiedyś, ale dawniej taki evergreen był stałym elementem krajobrazu polskich mieszkań. No i faktycznie, ma kilka niezaprzeczalnych zalet: igły się nie osypują, może więc stać i cieszyć oko tak długo, jak tylko mamy na to ochotę. No i, przeciwnie niż ta naturalna, potrafi wyjść ze szwanku ze starcia z domowym zwierzakiem.

Poza tym nie pachnie (co akurat jest raczej jej wadą) i jest dużo bardziej ekonomiczna, niż ta żywa. Wprawdzie jednorazowy wydatek jest wyższy i znacznie bardziej odczuwalny, niż gdy wybieramy drzewko w doniczce, ale sztuczna choinka potrafi służyć latami. Ma za to jeden minus – tworzywo, z którego jest stworzona rozkłada się latami i obciąża środowisko zasilając górę śmieci, które potrzebują dziesięcioleci, by się zutylizować (PCV rozkłada się nawet 400 lat).

Co więcej, obciąża środowisko naturalne na każdym kroku: jej produkcja powoduje wytwarzanie szkodliwych związków chemicznych, a palenie, bo tak najczęściej kończy, skutkuje uwalnianiem się kolejnych, często rakotwórczych, toksyn. Nawet proces produkcji nie jest neutralny – wytwarza się je bowiem z substancji, których wydobycie powoduje szkody w postaci pyłów, gazów i wyziewów emitowanych przez zakłady chemiczne i które dodatkowo są nieodnawialne.

Długo sądzono, że jest dokładnie odwrotnie, że to ta super ekologiczna opcja, a sięganie po sztuczne drzewko pozwoli zminimalizować wycinkę lasu. Ale to nieprawda. Więc – sprawa do rozważenia, bo z ekologią sztuczna choinka ma niewiele wspólnego.

Choinka naturalna na Boże Narodzenie

Większość z nas jest całym sercem właśnie za tą tradycją. Święta pachnące piernikami i choinką właśnie – tej atmosfery nie da się podrobić i wielu choćby nie wiem co, nie jest w stanie w ogóle wyobrazić sobie świąt w innej wersji. Jeśli więc zdecydujemy się na żywą sosnę, jodłę albo świerk, warto przed kupnem wrócić uwagę na to, by igliwie było intensywnie zielone i błyszczące i mocno trzymało się gałęzi. Miejsce ścięcia powinno być jasne i świeże (jeśli tak nie jest to znak, że choinka została ścięta już jakiś czas temu i szybciej wyschnie, a w skrajnych przypadkach, igły mogą nie doczekać świąt).

Za to po świętach z powodzeniem można takiemu drzewku dać drugie życie: igły i drobne gałązki mogą zasilić kompostownik (jeśli macie ogród), a większe części poćwiartowane na mniejsze elementy sprawdzą się jako rozpałka. Można je także zasadzić (jeśli korzenie są nieuszkodzone). A nawet jeśli choinka finalnie zasili wysypisko śmieci, pozostanie na nim znacznie krócej, niż jej sztuczna koleżanka.

Poza tym jest jeszcze jedna sprawa. Kto nie pamięta z dzieciństwa, ile frajdy było właśnie w wybieraniu choinki? Wyprawa po nią i dalej wyszukiwanie najładniejszego egzemplarza (albo przeciwnie – w geście litości przygarnięcie największej sieroty, o której z góry wiadomo, że nikt inny jej nie zechce), pakowanie do samochodu, wnoszenie do domu i przystrajanie. Ten rytuał nawet po latach jest wciąż żywy i przynosi nie mniej radości, niż samo dekorowanie choinki i inne świąteczne zwyczaje.

Wypożyczenie choinki

Tak naprawdę żadna opcja nie jest bez wad. Sztuczna choinka jest mocno obciążająca dla środowiska, ale uprawa żywej też nie odbywa się bezkosztowo: przez lata hodowli pobiera duże ilości wody i wyjaławia glebę tylko po to, by swoich przysłowiowych 5 minutach w trakcie świąt dokonać żywota na wysypisku. Ale jeśli żadna z opcji nie wydaje się nam pociągająca (żywa choinka mimo wszystko jest bardziej ekologiczna niż sztuczna – produkcja tej pierwszej równa się 3,1 kg gazów cieplarnianych na rok, natomiast sztucznej – aż 8,1 kg!), nic straconego!

Zawsze można bowiem wypożyczyć choinkę – to jeden z pierwszych postulatów organizacji WWF, która dla tych wszystkich, którym losy planety nie są obojętne, ale którzy uwielbiają atmosferę świąt i nie wyobrażają sobie ich bez kultowego świątecznego drzewka, przygotowała specjalny przewodnik. Co jeszcze? Jeśli w pobliżu nie mamy wypożyczalni, możemy po świętach dać własnej drugie życie zasadzając ją. Przed zakupami warto upewnić się, z jakiego źródła pochodzi choinka (kupujcie te polskie!), a także gdzie można ją po świętach zutylizować (większość gmin podaje termin, do którego zbiera choinki, by następnie poddać je procesowi recyklingu).

Wypożyczalnia choinek Volvo

Co ciekawe, do prośrodowiskowej akcji pod patronatem Ambasady Szwecji i Fundacji Nasza Ziemia w tym roku dołącza także Volvo Car Poland. W ramach projektu Wypożyczalnia choinek Volvo, którego ambasadorką jest modelka Marta Dyksfirma wypożyczy 500 sztuk drzewek, a także posadzi 5 tysięcy nowych sadzonek! Jeśli chcecie dołączyć do tego projektu i być jedną z tych osób, która nie przyłoży ręki do wycinki kolejnych choinek (w Polsce co roku ścina się ich 6 milionów!) wystarczy pojawić się w jednym z autoryzowanych sanów Volvo i wybrać jedną dla siebie. Koszt tego przedsięwzięcia to symboliczne 55 zł, które przeznaczone zostanie na pokrycie kosztów związanych z jego hodowlą, bo po świętach drzewko wraca do ziemi! Na zwrot macie czas do 5 stycznia 2019 r.

Decyzja: choinka żywa czy sztuczna, a może wypożyczona należy to was!

Sukienki na święta, które założycie nie tylko na wigilijną kolację