My Europejczycy XXI wieku żyjemy w bardzo wygodnych czasach. Od ponad 75-lat nie jesteśmy zaangażowani w żaden zbrojny konflikt, a na dodatek zdecydowana większość z nas żyje w warunkach, o których sto lat temu ludzie mogli tylko pomarzyć. Z każdej strony otacza nas mnóstwo możliwości. Pragniesz nauczyć się nowego języka? Zainstaluj w telefonie aplikację i rozpocznij naukę. Chciałbyś trenować koszykówkę? Nic prostszego – dołącz na dodatkowe zajęcia prowadzone przez szkołę. Śnisz o czytaniu wartościowych książek w oryginale? Wystarczy, że założysz buty i wybierzesz się do pobliskiej biblioteki. Pytanie brzmi tylko, czy młodym osobom chce się w ogóle z tego wszystkiego korzystać? Czasem może nam się wydawać, że młodzież – w porównaniu do szans jakie posiada – jest zwyczajnie bierna.

Z jednej strony mamy wspaniałą 15-letnią kompozytorkę Almę Deutscher, przedszkolaka Owena Colley’a, który sprzedaje stworzone z modeliny koale, aby zebrać pieniądze dla Australii zniszczonej przez pożary, czy przyszłą astronautkę Allysę Carson, która pomimo młodego wieku pracuje dla NASA. Z drugiej zaś mamy miliony zwyczajnych (co nie oznacza, że gorszych) dzieci oraz licealistów, którzy po prostu gubią się w tłumie. Nie każdy bowiem ma odpowiedni kapitał kulturowy wyniesiony z domu, takie same możliwości finansowe, wsparcie bliskich czy zwyczajnie – nie każdy musi chcieć dążyć do rzeczy wielkich. Prawda jest taka, że nie „możemy wszystkiego” jak głoszą motywacyjne hasła. Możemy tyle, na ile mamy szanse, chęci i sprzyjające temu okoliczności. Nie ma tak, że wszyscy w tym temacie jesteśmy sobie równi. Ale podobnie możemy korzystać z możliwości zabierania głosu w ważnych dla nas sprawach. Wystarczy przecież internet lub skrzyknięcie znajomych i wyjście na spacer, co pokazały ostatnio chociażby Młodzieżowy Strajk Klimatyczny oraz Ogólnopolski Strajk Kobiet. Siła dziś jest właśnie w młodych.

Oczywiście – wielki wpływ na każdego młodego, kształtującego swoje postawy i poglądy człowieka mają bliscy, rodzice, nauczyciele oraz przyjaciele czy podziwiane osoby publiczne. Jeśli są oni inspiracją i motywacją do działania, to taka osoba z pewnością szybciej będzie mogła odnaleźć swoją drogę i zacząć przekazywać dobro dalej, albo robić cokolwiek w zgodzie z własnym sumieniem i sercem. Młodym ludziom chce się chcieć, robić, marzyć, zdobywać szczyty (a nie tylko jak wielu myśli – siedzieć bezmyślnie z telefonem w ręku), niektórzy jeszcze po prostu o tym nie wiedzą, że mogą coś zrobić, że mają wpływ. Jednostka ma znaczenie, co pokazują przykłady z życia wzięte.

W 2009 roku niespełna dwunastoletnia Malala Yousafzai zaczęła prowadzić bloga na stronie BBC URDU. Opisywała na nim niezwykle trudną sytuację panującą w Pakistanie – przejęcie władzy przez talibów oraz wprowadzenie zakazu edukacji wśród dziewcząt. Pisząc swój dziennik poruszyła serca ludzi na całym świecie, zwróciła uwagę na istotne problemy i doprowadziła do realnej zmiany, choć ściągnęła na siebie niebezpieczeństwo i gniew talibów, przez których została postrzelona w głowę w wieku 14 lat. Za swoją heroiczną postawę i walkę na rzecz praw wszystkich dzieci do edukacji, sprzeciw przeciwko ich prześladowaniom została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla jako najmłodsza osoba w historii. Dzisiaj jest jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie, działaczką na rzecz praw kobiet, a założona przez nią fundacja Malala Fund walczy po dziś dzień z wykluczeniem dziewcząt z edukacji.

Przykładów Wielkich młodych jest naprawdę wiele, choćby 19-letni Michał Rogalski z Torunia, który koordynuje pracę grupy wolontariuszy zbierających dane dotyczące zachorowań na koronawirusa. Są też Katarzyna Smętek, która utworzyła Młodzieżową Radę Klimatyczną i Michał Raczkowski, który jeszcze w gimnazjum wydrukował dla swojej nauczycielki protezę. Nie można zapominać także o bezimiennych działaczach: tysiącach nastoletnich wolontariuszy kwestujących co roku na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, dzieciach i młodzieży wyprowadzającej psy ze schronisk na spacery i o każdej osobie, która jest wrażliwa na drugiego człowieka i stara się coś dla niego zrobić. Ich są nie setki, nie tysiące, a miliony. I oni właśnie mogą być realną zmianą, jeśli dostaną szansę i wsparcie.

Myślę jednak, że jedną z pośrednich przyczyn marnowania przez młodych potencjału jest nie tylko brak wiary we własne możliwości (co ja jeden sam mogę zrobić?), ale także fakt, że nierzadko dorośli zmuszają dzieci do spełniania nie swoich marzeń. Ile razy słyszeliśmy historie, że ktoś zrezygnował z otworzenia własnego biznesu, bo rodzice przekonali go, że najlepiej będzie dla niego jak skupi się na nauce i zostanie lekarzem czy prawnikiem? Kariera w najlepiej płatnych i szanowanych zawodach jest dobrą decyzją, jeżeli dana osoba sama... ją podejmie. W przeciwnym razie grozi to wieczną frustracją i zniszczeniem relacji z rodzicami.

Dajcie więc sobie szansę na pójście własną drogą, szukanie, popełnianie błędów i czasem robienie kroku w tył. Nie zawsze musicie przeć do przodu. Ale za parę lat to Wy będziecie decydować o losach innych ludzi, a nawet świata. Cała nadzieja w Was, że pójdziecie za głosem serca. Niech nie przestaje się Wam... chcieć.

Artykuł powstał w ramach programu mentoringowego organizowanego przez fundację Girls Future Ready, którego Karolina Tulik jest uczestniczką.