W lipcu nie będziecie skazani tylko na platformy streamingowe. Sezon ogórkowy przestał obowiązywać i w kinach naprawdę jest co zobaczyć. Spośród wszystkich premier, jakie zaplanowano na ten miesiąc, wybraliśmy sześć, których na pewno nie możecie przegapić. Na ekranach m.in. filmowa wersja jednej z najbardziej kultowych bajek Disneya, horror z przepięknymi zdjęciami, których autorem jest Polak, a także nowe filmy Jima Jarmuscha i Woody’ego Allena. Naszym zdaniem to w zupełności wystarczy, by lipcowe wieczory zaplanować sobie właśnie na sali kinowej.

Filmowe premiery lipiec 2019: na co warto iść do kina w tym miesiącu? 

Midsommar. W biały dzień, reż. Ari Aster, premiera: 5.07

Ari Aster określany jest wizjoner i jeden z najciekawszych reżyserów współczesnej kinematografii. A o jego Dziedzictwie. Hereditary mówiło się, że to jeden z najstraszniejszych horrorów, jakie do tej pory powstały. Jeżeli lubicie się bać, musicie zobaczyć jego najnowsze dzieło Midsomamar. W biały dzień. To historia Dani i jej chłopaka Christiana, którzy wraz ze znajomymi decydują się na wakacyjny wypad na północ Szwecji, by w odciętej od świata wiosce wziąć udział w prastarym święcie związanym z letnim przesileniem. Pobyt w scenerii jak ze snu szybko okazuje się być koszmarem. W jednej z głównych ról świetnie zapowiadająca się aktorka młodego pokolenia Florence Pugh, a autorem zdjeć jest Polak, Paweł Pogorzelski.

Zobacz także: Filmy o tematyce LGBTQ, które warto zobaczyć (nie tylko podczas Pride Month)

Moja Gwiazda: Teen Spirit, reż. Max Minghella, premiera: 5.07

Reżyserski debiut Maxa Minghelli, większości znanego głównie z roli Nicka w serialu Opowieść podręcznej, to kolejna międzynarodowa produkcja z udziałem jednego z naszych najlepszych "aktorskich towarów eksportowych”, Agnieszki Grochowskiej. Wciela się ona w rolę Marii, matki głównej bohaterki. Tę z kolei gra Elle Fanning. Jej Violet, to nastolatka marząca o muzycznej karierze. Jak wiele młodych osób z ambicjami zgłasza się do talent show, który ma zrobić z niej kolejną gwiazdę muzyki pop. A to oznacza, że w filmie usłyszymy, jak młodsza z sióstr Fanning radzi sobie wokalnie, a w jej wykonaniu hity m.in. Ellie Goulding, Robyn czy Annie Lennox.

Yesterday, reż. Danny Boyle, premiera: 12.07

Kiedy siły łączą reżyser Slumdog. Milioner z ulicy czy Trainspoting (Danny Boyle) oraz scenarzysta Cztery wesela i pogrzeb, a także To właśnie miłość (Richard Curtis), obok efektów ich pracy nie wypada przejść obojętnie! 12 lipca do polskich kin wchodzi zapowiadający się na jeden z najzabawniejszych filmów tego roku, gdzie akcja rozgrywa się w świecie bez... Beatlesów. Choć ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której nikt nie kojarzy takich legendarnych numerów, jak Hey Jude czy tytułowego Yestreday, właśnie taki los spotyka Jacka (w tej roli świetny Himesh Patel, który co ciekawe nie jest spokrewniony z Devem Patelem, odtwórcą głównej roli w Slumdogu, ale obaj dorastali na przedmieściach Londynu i zaczynali swoją karierę w brytyjskiej telewizji). To zwiastuje wiele kuriozalnych sytuacji, w których nie zabraknie miejsca nawet dla Eda Sheerana.

Król Lew, reż. Jon Favreau, premiera: 19 lipca

Po niekoniecznie udanych powrotach na wielki ekran Dumbo i AlladynaKról Lewma szanę przerwać tę złą passę. Już sama oryginalna obsada zapowiada się nieźle. Donald Glover podłożył głos Simbie, Seth Rogen Pumbie, a Chiwetel Ejiofor Skazie. Z kolei głosem Beyoncé mówić będzie Nala, a wokalistka oprócz dubbingu jednej z postaci wykonała, zresztą wspólnie z Donaldem Gloverem aka Childishem Gambino, wielki hit Eltona Johna Can You Feel The Love Tonight, czyli muzyczny motyw przewodni bajkowej wersji z lat 90. Jeśli wolicie wersją z polskim dubbingiem, szykujcie się z kolei na dialogi w wykonaniu Wiktora Zborowskiego, Maciej Stuhra, Danutę Stenkę, Piotra Polka czy Artura Żmijewskiego.

Zobacz także: Wiemy, która aktorka zagra Arielkę w filmowej wersji „Małej Syrenki”. Fani nie są zachwyceni

Truposze nie umierają, reż. Jim Jarmusch, premiera: 26 lipca

Nowy film Jima Jarmuscha podczas tegorocznego festiwalu w Cannes zebrał mieszane recenzje. Nie sadzimy jednak, żeby miłośnicy dorobku jednego z najważniejszych współczesnych reżyserów odpuścili sobie jego najnowszy obraz, sugerując się nawet dość kiepskimi opiniami. Jesteśmy też przekonani, że znajdą się tacy, którzy z kolei pójdą do kina dla Seleny Gomez. Oprócz idolki nastolatek w rolach głównych zobaczymy aktorów z najwyższej półki, ulubieńców Jarmuscha, m.in. Billa Murraya, Adama Drivera i Tildę Swinton. Ta ostatnia zagrała już u niego wampira w Tylko kochankowie przeżyją. Teraz będzie miała do czynienia z zombie.

W deszczowy dzień w Nowym Jorku, reż. Woody Allen, premiera: 26 lipca

Komu w tym miesiącu będzie mało Elle Fanning i Seleny Gomez na dużym ekranie, może wybrać także na najnowszy film innego wybitnego reżysera. Woody Allen zaprosił do współpracy kilku młodych i zdolnych - oprócz Elle i Seleny również Timothée’ego Chalameta, co zdarzało mu się już parę razy uczynić. Z różnym skutkiem. Od razu przypominają nam się Zakochani w Rzymie, gdzie sami musieliśmy sobie wyobrazić chemię między bohaterami granymi przez Jesse’ego Eisenberga i Ellen Page, bo na ekranie raczej jej nie wyczuliśmy. Oby w tym przypadku, bo jak się domyślacie możemy spodziewać się trójkąta pt. Fanning-Chalamet-Gomez, emocji było nieco podczas scen rozgrywających się w wyjątkowo deszczowym, ukochanym przez reżysera mieście.

Zobacz także: Smutne filmy, przy których można sobie popłakać