Pomysł na markę narodził się w głowie Eweliny Gudra, założycielki GUEVE, kilka lat temu. Przełomowy okazał się rok 2019 roku, kiedy to w ramach noworocznych postanowień, których zwolenniczką nigdy nie była, Ewelina powiedziała sobie: teraz albo nigdy. Ostateczna decyzja zapadła podczas ostatniego dnia jej tygodniowego pobytu we włoskich Alpach, a w drodze powrotnej w głowie miała już nazwę (GUEVE tworzą dwie pierwsze litery nazwiska i Eve, bo tak zazwyczaj mówią do niej znajomi), logo, a także konto na Instagramie, Facebooku oraz kilkadziesiąt kontaktów do szwalni i hurtowni. 


fot. Łukasz Dziewic

Marka była dla mnie sposobem na stworzenie czegoś swojego od początku do końca. Czegoś, co da mi więcej satysfakcji niż to, co robiłam do tej pory – mówi Ewelina, która jest odpowiedzialna za 90% działań GUEVE w tym tego, co dzieje się w social mediach, ale jak podkreśla na produkt końcowy działa cały niezastąpiony team, czyli konstruktorzy oraz panie krawcowe. Projekty GUEVE powstają w limitowanych ilościach w małej szwalni w Warszawie, a jedną z wyróżniających je rzeczy jest fakt, że klientki mają również możliwość spersonalizowania swojego zamówienia. - Jeśli na przykład podoba im się krój sukienki CAIRO, ale wolałyby ją dostać we wzorze/kolorze, dostępnym na jakiejkolwiek innej sukience w naszym sklepie, żaden problem! Klientki mogą również przesłać nam materiał, które same wybrały, i z którego to my odszyjemy wybrany model sukienki. Mamy już za sobą kilkadziesiąt takich projektów i efekt za każdym razem jest powalający – zdradza Ewelina Gudra. 

Założycielkę GUEVE inspiruje wszystko to, co kojarzy się jej z latami 80. i 90., czyli z jednej strony to, jak wyglądały wtedy supermodelki, jak podkreślona była talia i ramiona, a z drugiej muzyka elektroniczna, stare edytoriale czy albumy modowe. A poza tym spotykane przez Ewelinę kobiety – ich styl i sposób życia. Jak przyznaje, wizja marki na pewno ewoluuje, ale główne założenia się nie zmieniają: - Chcemy tworzyć rzeczy piękne, podkreślające i przede wszystkim pokazujące sylwetkę, które dodają pewności siebie. Pytam Ewelinę, do kogo kierowane są projekty GUEVE? - Do odważnych dziewczyn, które ja osobiście definiuję jako „magiczne”. Klientki GUEVE są pewne siebie, swojej urody i inteligencji. Nie boją się walczyć o swoje, nawet jeśli czasami trzeba pójść mocno "pod górkę" albo... wybrać ten "trudniejszy wariant". Po czym dodaje, że girl power to dla niej nie tylko chwytliwy slogan, ale coś, w co naprawdę mocno wierzy. 


fot. Łukasz Dziewic

Ewelina hołduje również uniwersalności i ponadczasowości, dlatego podkreśla, że projekty GUEVE nie są sezonowe. - Zawsze, gdy projektuję daną rzecz, myślę o tym, że ona musi pasować na co najmniej 5 różnych okazji. Bardzo cieszy mnie, gdy widzę jak dziewczyny bawią się naszymi projektami i w zależności od okazji łączą je z szpilkami, kowbojkami czy trampkami – wyznaje moja rozmówczyni i dodaje: - W obecnej rzeczywistości musimy przywiązywać wagę do tego, by kupowane ubrania służyły nam jak najdłużej. Uważam, że zarówno forma, jak i wzór na projekcie mają na to ogromny wpływ. Pozostając przy wzorach, patrząc na sukienki czy bluzki z metką GUEVE nietrudno zauważyć, że założycielka marki ma słabość do printów. - Ten na sukience GUEVE BLUE to nasz autorski wzór, który w tym roku na sezon wiosna/lato już po raz trzeci zagości na nowych projektach – mówi Ewelina i zdradza, że obecnie pracuje nad wypuszczeniem kolejnego wzoru i kolekcji. Oprócz tego w planach ma własny butik w Warszawie (obecnie projekty GUEVE można kupić online oraz w Locum Concept Store w Warszawie i w ROMA concept store w Poznaniu) oraz chce wyjść z projektami GUEVE poza Polskę. 

Co daje Ewelinie najwięcej satysfakcji w prowadzeniu własnej marki? - Kiedy z zarysu projektu zrodzonego w mojej głowie, rodzi się idealnie skrojona oraz odszyta sukienka i kiedy widzę ją potem na ulicy na jednej z „magic girls”. Sukcesem jest dla niej też każda nowa klientka, bo jak przyznaje, bez nich marka GUEVE byłoby tylko moim pomysłem z kontem na Instagramie.