Wybrałam się ostatnio na testowanie makijażu pewnej znanej marki w drogerii. W zasadzie w ogóle nie zaniepokoił mnie fakt, że wizażystka wycierała pędzle w mleczko i osuszała je chusteczką (cóż innego miała robić w perfumerii). Wieczorem wściekle swędziały mnie oczy, ale jak zawsze powiedziałam sobie: „Winiarska, czas przestać udawać, że nie masz alergii na krewetki”. Gdy jednak nazajutrz w pracy moja koleżanka z działu poskarżyła się na bakteryjne zapalenie oka i zdradziła, że również była w drogerii na makijażu pokazowym, wszystko nagle stało się jasne.

Stendy z kosmetykami w perfumeriach oczywiście są do malowania, ale… trzeba wiedzieć, jak z nich korzystać. „Co to znaczy?” - zapytasz. Że nie chodzi o to, by wpaść tam i bez zahamowań używać całego dobrodziejstwa inwentarza oraz „zrobić się” na wieczorna imprezę. Dlaczego? Bo w tych pięknych, kusząco kolorowych szminkach, egzotycznych kredkach do powiek i tuszach „mieszka” mnóstwo bakterii – te kosmetyki maja kontakt ze śluzówką wszystkich innych testujących je przed tobą dziewczyn.

Zobacz także: Jedna z Waszych ulubionych marek kosmetycznych będzie dostępna w drogeriach Rossmann!

Jak korzystać z kosmetyków do testowania?

Jeżeli chcesz korzystać w produktów do testowania, nie ponosząc przykrych konsekwencji, idź do zatrudnionej w perfumerii wizażystki, która wie, że szminkę do wypróbowania dla każdej klientki trzeba nabrać na jednorazowy patyczek i dopiero wtedy nałożyć na usta, a do przetestowania maskary należy użyć jednorazowych (zero waste’owcy, wiem, co myślicie) szczoteczek do malowania.

Inne pułapki? Jeśli malują cię pędzlami, upewnij się, że zostały one odkażone środkiem antyseptycznym. Sama na własnych oczach się przekonałam, jak bardzo jest to ważne.

Zobacz także: Jak dobrać kolor szminki do typu urody?