O tym, że korektor to jeden z tych kosmetyków, który nigdy nie zniknie z listy tych najbardziej niezbędnych, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jeśli dobrze się zastanowić, z powodzeniem dałby sobie radę jako ten jedyny – ukrycie drobnych zaczerwienień, niespodziewanych niedoskonałości czy wreszcie cieni pod oczami tak naprawdę wcale nie wymaga arsenału produktów, a jedynie miejscowej ingerencji, z którą ten z powodzeniem sobie poradzi. Ale dobór koloru i odpowiedniej konsystencji to nie jedyne trudności przy jego wyborze. Jest kilka trików, o których warto pamiętać, zanim postawimy na takie minimum. 

Ten korektor jest hitem sieci i kosztuje grosze >>>

Błędy w aplikacji korektora – źle przygotowana skóra

Skóra pod oczami jest najdelikatniejsza i najcieńsza na całej twarzy. Zanim zabierzemy się za tuszowanie cieni trzeba zadbać o to, by była solidnie nawilżona i natłuszczona. I ten punkt warto sobie wziąć do serca w codziennej pielęgnacji, bo znacznie trudniej będzie ratować przesuszoną skórę jednorazowym szotem nawilżającego koktajlu, niż podziałać, jeśli przemyślana pielęgnacja to nasza codzienna rutyna. Jeśli chodzi o te okolice, długodystansowe działanie i zapobieganie popłaca tak samo jak w przypadku wszelkich innych dysfunkcji skóry.

Błędy w aplikacji korektora – odpowiedni odcień

Tak naprawdę jedna sztuka to mało. Po inny kolor sięgniemy tuszując cienie pod oczami (ten powinien zawierać tony oranżu lub lekko brzoskwiniowy pigment), a inny do zamaskowania wyprysków. Nie mówiąc już o tym, jakie fantastyczne efekty można uzyskać miksując różne odcienie w jeden. Najlepiej sprawdzi się więc… cała paleta korektorów – taka inwestycja zwróci się z nawiązką.

Błędy w aplikacji korektora – aplikacja

Niby nic prostszego, ale jak się okazuje już ten etap może obfitować w niespodzianki. Korektor inaczej zachowa się aplikowany na nieumalowaną skórę, a inaczej na podkład czy krem bb. W pierwszym przypadku, zamiast ukryć pryszcz, może go dodatkowo podkreślić. Dlatego, jeśli rezygnujemy z innych kosmetyków, warto sięgnąć po bazę, a jeśli aplikujemy podkład pod korektor, powinno się dopilnować, by dobrze go rozprowadzić; korektor nie tylko będzie niewidoczny, ale też pozostanie tam, gdzie powinien o wiele dłużej. Jeśli decydujecie się na kilka sztuk, pod oczy wybierzcie taki o bardziej płynnej konsystencji. Za to ten do maskowania niedoskonałości może być gęstszy, bardziej tępy.

Błędy w aplikacji korektora – jaki kolor wybrać?

Do kamuflowania większych zmian powinno się sięgnąć po odcień nieznacznie jaśniejszy niż obszar, który chcemy ukryć. Jeśli przykrywamy czerwone zmiany, z pomocą przyjdzie dodatek zielonego pigmentu, który zneutralizuje przebarwienia. Warto zaopatrzyć się w zestaw pędzelków – gama najcieńszych, tych średnich i grubszego pozwalającego potraktować większe partie twarzy dadzą znacznie większe pole manewru niż walka z różnymi zmianami za pomocą jednego narzędzia.

Korektor a trądzik

Wyzwaniem jest nie tylko ukrycie czynnych zmian. Także te w ostatniej fazie mogą nastręczać kłopoty – sucha, ściągnięta skóra przykryta korektorem jest jeszcze bardziej widoczna, niż gdy zostawimy ją w spokoju. Jak się za takie zmiany zabrać? Wystarczy odpowiednio przygotować skórę – delikatny peeling pozwoli pozbyć się złuszczającego się naskórka, a jeśli na ten jeszcze za wcześnie, kropelka olejku (koniecznie niekomedogennego!) uczyni cuda.

Korektor pod oczy i korektor na wypryski – to absolutne minimum. Korektor rozświetlający, ten do brwi i do paznokci albo do paznokci – to już całkiem inna historia. Macie swoje faworyty?