Jeśli body, to Undress Code!

Nigdy nie nosiłam body. Albo było mi w nim niewygodnie albo czułam się w nim niekompletnie ubrana. Ewidentnie było nam nie po drodze. Wszystko się zmieniło, kiedy poznałam ich (to właśnie za takie momenty najbardziej lubię swoją pracę) – Izę i Kacpra Zielińskich, młode małżeństwo, które stoi za marką Undress Code. „Przymierz!” – powiedzieli, podając mi body z metką własnej marki. A konkretnie model It Suits You (nomen omen). To był strzał w dziesiątkę!

Uszyte z czarnej półtransparentnej siateczki i eleganckiego aksamitu w ceglastym kolorze (do wyboru są też inne odcienie) leżało na mnie świetnie. Lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić, bo skrojone jest tak, by optycznie wysmuklać sylwetkę. Nie dziwi więc, że zachwyciłam się nim nie tylko ja, ale i dziewczyny na całym świecie – w tym topowe influencerki i gwiazdy (m.in. Lara Gessler czy Julia Wieniawa). A także paryskie it-girls: Taylor LaShae czy Jeanne Ducourau. Bo, co ciekawe, marka Undress Code najpierw zrobiła furorę za granicą, by dopiero w następnej kolejności zachwycić polski rynek. Jak to możliwe? Musicie poznać tę historię.

Undress Code – początki marki

Iza i Kacper markę Undress Code założyli z miłości do sztuki i silnej potrzeby tworzenia. A także z pasji do mody, którą Kamil „zaraził” Izę. Na pomysł, by projektować bieliznę, bo właśnie w niej specjalizuje się Undress Code, Iza wpadła podczas studiów na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie, gdzie uczyła się zarządzania modą (po tym jak – podobnie jak Kacper – skończyła warszawską Szkołę Główną Handlową, w której się zresztą poznali). 

„Zauważyłam wówczas, że oferta znanych marek jest bardzo klasyczna, wszędzie można kupić seksowną bieliznę, ale brakuje ciekawych, sensualnych projektów, które byłyby przede wszystkim komfortowe” – powiedziała Iza w rozmowie z Glamour. I dodała: „Zanim pokazaliśmy markę światu, półtora roku zastanawialiśmy się, czym będzie Undress Code, uczyliśmy się, jak powstaje bielizna i co chcemy proponować, nie powielając schematów”. 

Nie jest więc zakoczeniem, że kiedy ruszyli, zrobili to z przytupem. Zaraz po tym, jak marka założyła konto na Instagramie, została dostrzeżona przez organizatorów prestiżowych targów w Paryżu, na które otrzymała zaproszenie. Choć na przygotowanie mieli zaledwie 2 tygodnie, dali radę! To była trampolina do sukcesu. 

Undress Code – zagraniczne sukcesy polskiej marki bieliźniarskiej

„Udział w targach wiązał się z pop-upem w Galeries Lafayette” – wspomina Iza. „Jesteśmy tam do dzisiaj, ze stałą kolekcją w 18 lokalizacjach we Francji. Od tamtego momentu, mogąc pochwalić się tak prestiżowym klientem, staliśmy się rozpoznawalni i interesujący dla kupców z całego świata” – tłumaczy. „Zainteresowanie sklepów przerosło nasze oczekiwania i było tak angażujące, że nie mieliśmy czasu na to, aby przez pierwsze dwa lata istnienia marki rozwijać się na naszym rodzimym rynku” – śmieje się. Na szczęście, marka Undress Code już nadrobiła te zaległości. Doczekała się także stacjonarnego flagowego butiku przy jednej z najmodniejszych warszawskich ulic – Mokotowskiej. 

Za swój największy sukces uważa jednak to, że nie tylko przetrwała najgorsze czasy pandemii, ale i urosła w siłę – powiększyła zespół i poszerzyła gamę produktową. Bo choć znakiem rozpoznawczym jest body (obok It Suits You kupić można wiele innych modeli), marka oferuje także miękkie staniki, topy, figi, a także kostiumy kąpielowe. I nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. 

„Ogromnym sukcesem jest też to, na czym zależało nam od samego początku, że jesteśmy w stanie działać, z troską o środowisko. Wdrożyliśmy politykę, która zapobiega nadprodukcji, zaczęliśmy wykorzystywać naturalne materiały albo dawać im drugie życie – poprzez wykorzystywanie poliestru z recyklingu do kostiumów kąpielowych. W przesyłkach używamy wyłącznie papieru z odzysku, a wszystkie produkty wykonane są z materiałów od włoskich i francuskich producentów i szyte wyłącznie w polskich szwalniach” – cieszy się założycielka Undress Code. A Wy już wiecie chyba, dlaczego kibicujemy marce. Wy też?