Na pewno znajdą się tutaj tacy, którym Muminki czy Smerfyzawsze będą kojarzyć się z dzieciństwem. Nie jesteśmy jednak pewni czy ich powroty w kinowych wersjach były już tak samo ekscytujące, jak oryginały niegdyś prezentowane w telewizji w ramach Dobranocki w Telewizji Publicznej. Jesteśmy jednak przekonani, że zwłaszcza ci, którzy szczególnym sentymentem darzą niebieskie stworki w białych czapkach docenią fakt, że ich ukochani bohaterowie powracają na mały ekran w oryginale. I to na jedną z najpopularniejszych platform streamingowych w sieci.

Zobacz także: „The Crown” 3: Znamy datę premiery nowego sezonu serialu Netflixa

Netflix zdecydował się przypomnieć nam losy uroczych postaci stworzonych w formie animacji na podstawie komiksu belgijskiego ilustratora Pierre’a Culliforda tworzącego pod pseudonimem Peyo. Co więcej, Smerfy będą do nas mówić takimi głosami, jakie zapamiętaliśmy będąc dziećmi. Czyli Papa Smerf ponownie przemówi za sprawą Wiesława Michnikowskiego, Laluś głosem Zbigniewa Suszyńskiego, a Sasetka - Barbary Bursztynowicz.

Oprócz polskiego dubbingu Smerfy dostępne są także w angielskiej, niemieckiej oraz rosyjskiej wersji językowej. Niestety, Netflix wykorzystał oryginalną czołówkę animacji, co oznacza, że nie pokusił się o tą w wykonaniu Wiktora Zborowskiego. Szkoda. Na Netflixie znajdziecie 57 odcinków trwających od 22 do 24 minut. Figurują one jako 1. sezon, co daje szansę na pojawienie się kolejnych epizodów. Obejrzycie? 

Zobacz także: „Kevin sam w domu” - powstanie nowa wersja filmu! Wystąpi w niej Macaulay Culkin?