Pielęgnacja stóp została zepchnięta na dalszy plan? Nie tylko w Waszym przypadku. W dzisiejszej rozmowie o zdrowiu i wyglądzie stopy zostały niejako pominięte. Skupiamy się na twarzy i ciele ogólnie, przywiązujemy uwagę do włosów, ćwiczeń i tego, co jemy. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że przez większość roku stopy zasłaniamy i ukrywamy w butach, by pokazać je dopiero w okresie wiosny i lata. Wtedy też zaczyna się panika i gorączkowa próba doprowadzenia ich do ładu i składu. Lub naszą uwagę zwracają tylko wtedy, gdy zacznie się coś z nimi dziać. Wtedy cierpimy. Ale powiedzmy sobie szczerze większość problemów – uczucie dyskomfortu i bólu, pękająca skóra pięt i ogólna szorstkość – to najczęściej wyłącznie nasza zasługa. Efekt codziennego zaniedbania i braku regularności. O ile oczywiście wykluczymy tu takie choroby jak niedoczynność tarczycy, otyłość, cukrzyca czy brak konkretnych witamin, które powodują m.in. odwodnienie skóry stóp.

Codziennie jednak kąpiemy się, myjemy zęby, dbamy o włosy. Używamy kremów nawilżających, balsamów, a raz w tygodniu aplikujemy sobie maseczkę na twarz. Tak jak każda z tych rzeczy jest naszym rytuałem, oczywistością, tak stopy powinny mieć oddzielne miejsce w naszym urodowym harmonogramie. Przez cały rok potrzebują bowiem należytej uwagi. I żeby odpowiednio o nie zadbać, wcale nie musicie odwiedzać salonu kosmetycznego. Jest tylko jedno ale... trzeba wiedzieć, jak się za to zabrać.

Jakie są rodzaje skóry i jak je pielęgnować?
 

Błędy w pielęgnacji stóp i wszystkie krzywdy, które sami sobie wyrządzamy

Nie tylko pielęgnacja stóp nie zajmuje dużo czasu, jest bardzo prosta i do wykonania w domu, ale przede wszystkim nie jest droga. Produkty jak tarka czy pilniczek są wielokrotnego użytku, a specjalistyczne preparaty np. marki Flexitol kosztują nie więcej niż 30 zł. Starczają na długo i gwarantują wydajną pielęgnację. Nim jednak zamkniemy się w łazience i urządzimy sobie domowe SPA należy poznać kilka podstawowych zasad, by nie wyrządzić sobie po raz kolejny krzywdy. Czasem bowiem można... zwyczajnie przesadzić. Nawet jeśli mamy dobre intencje.

Do najczęściej popełnianych błędów zaliczają się przede wszystkim zła pielęgnacja, brak wiedzy i regularności. Należy do tego dorzucić jeszcze wszystko to, co robimy wcześniej (często zupełnie nieświadomie), a co ma często drastyczny wpływ na nasze stopy. Jak na przykład niewygodne, za ciasne, generalnie nieodpowiednie obuwie. Większość dostępnych na rynku butów zwęża się w okolicach palców, co powoduje ich ucisk i czasem nawet przygniatanie (a przecież stopa akurat w tym miejscu jest najszersza!), ale nikogo to wystarczająco nie zraża. Niestety takie uczucie dyskomfortu na dłuższą metę może skutkować nie tylko odciskami, ale także dotkliwymi schorzeniami jak halluksy. Nie mówiąc już o tym, że na przykład nasze ulubione czółenka z odkrytą piętą nie zapewniają odpowiedniej stabilności, co także może powodować dodatkowe otarcia. Wybierając obuwie należy zwrócić więc uwagę nie tylko na usztywnienie pięty, ale również na materiał, z którego jest wykonane, czy pozwala stopie oddychać, nie zaparza jej. Zwykle poleca się modele wykonane z prawdziwej skóry, dopasowującej się do kształtu stopy, ale przede wszystkim przepuszczającej powietrze. Zamiast więc kupować kilka tańszych par, warto zainwestować dla zdrowia w jedną porządną. Narażanie tej części ciała na nadmierne temperatury, zagrzanie się i niewygodę już na etapie butów to jedne z powodów występowania problemów z pęcherzami czy deformacjami, co później znacząco wpływa na wygląd stóp i ogólną estetykę. A skoro jesteśmy przy butach, także skarpetki powinniśmy wybierać z głową. Podobnie jak obuwie powinny zapewnić nam komfort, zapobiegać poceniu się stóp, dobrze leżeć i nie zsuwać się podczas chodzenia, ani zbytnio nie uciskać nas na wysokości łydki. Polecamy zakup tych wykonanych z bawełny z domieszką włókna syntetycznego.
 

Mycie stóp – to także można robić źle...

Kto by pomyślał, że to właśnie od tego zaczyna się prawidłowa pielęgnacja stóp. W końcu myjemy się bez zastanowienia, jest to dla nas naturalne, nie dokładamy do tego zbędnej filozofii, bo robimy to z przekonaniem, że należy być po prostu czystym, stosować podstawowe zasady higieny. A jednak stopy mają swoje specjalne wymagania. Przede wszystkim lubią letnią wodę (wspominałam już o zbyt wysokiej temperaturze, która im szkodzi) i delikatne kosmetyki (o niezbyt wysokim pH). Gorące kąpiele i nieodpowiednie, silnie działające mydło mogą wysuszać i pozbawić skórę naturalnych substancji, które chronią ją przed pękaniem. Warto przynajmniej raz w tygodniu sprawić im 15-minutową relaksacyjną kąpiel w letniej wodzie z olejkami eterycznymi lub solą kosmetyczną. Po każdym takim namoczeniu dokładnie osuszamy stopy ręcznikiem, pamiętając o przestrzeni międzypalcowej. Tutaj należy zachować szczególną ostrożność i nie pocierać zbyt mocno wilgotnych miejsc, które mogą uszkodzić się i w niedługim czasie stać się siedliskiem dla grzybicy i bakterii.
 

Peeling stóp – jak często należy go robić?

Ile razy w życiu robiłyście peeling stóp? Nigdy? Raz? Zapominamy o nim, choć nie mamy problemu z traktowaniem nim ciała czy twarzy. A to on doskonale pozwala na usunięcie martwego naskórka. Wygładza i zapobiega powstawaniu odcisków redukując zgrubienia, zrogowacenia. Oprócz tego poprawia krążenie, relaksuje i przygotowuje pod kolejny krok – nawilżenie. Jest dużo lepszy i bezpieczniejszy niż skarpetki złuszczające (generalnie sporo podologów odradza korzystanie z nich), bo nie narusza zdrowego naskórka. Przez to, że stopy całymi dniami noszą nasz ciężar, od spodu wydają się być twardymi podeszwami, nie traktujemy ich zbyt delikatnie. A powinnyśmy, bo intensywne ścieranie martwego naskórka, inwazyjne preparaty i nieumiejętne ich stosowanie może wyrządzić nam sporo krzywdy. Dlatego raz, dwa razy w tygodniu po kąpieli stosujemy peeling, najlepiej ten gruboziarnisty i sprawdzonej marki (lub domowej roboty). Masujemy nim stopy, a następnie zmywamy wodą i dokładnie osuszamy, szczególnie miejsca między palcami, co już wiemy z wcześniejszej części o myciu stóp. Ważne by peeling nie rozmiękczał nadmiernie skóry.

Peeling do rąk – jakie są rodzaje i czy warto go stosować
 

Zrogowaciały naskórek i ścieranie pięt – zapomnij o pumeksie!

Każdy z nas zna ten moment, kiedy popękaną skórę pięt, szorstką i nieprzyjemną w dotyku próbował ratować energicznym ścieraniem pumeksem. Niestety później było jeszcze gorzej. Raz na zawsze należy więc zapamiętać, że choć nasze pięty wyglądają na solidne i twarde, wymagają delikatności. Dlatego pumeks to najgorsze, co możemy im zafundować. Szczególnie, że w jego porach (malutkich dziurkach w jego strukturze) mogą rozwijać się bakterie i drobnoustroje. Ale nie to jest najstraszniejsze. Pumeks przede wszystkim za bardzo narusza naskórek, szarpiąc go i ścierając do granic możliwości. Przez to nie tylko może powodować rany, zaczerwienienia, ale przy nadmiernym ścieraniu nasz organizm otrzyma sygnał, który skłoni go do jeszcze większego narastania twardego naskórka.

Co w takich sytuacjach polecają podolodzy? Przede wszystkim rezygnację z pumeksu na rzecz tarki drobnoziarnistej lub specjalnego pilnika z dwoma rozmiarami ziaren. Grube przeznaczone są do pięt i skóry palucha (duży palec), a drobne pozwalają na dokładne usunięcie zrogowaciałego naskórka. Czynność należy powtarzać co trzy tygodnie. Podsumowując – z mechaniczną pielęgnacją pięt nie należy przesadzać.

I uwaga! W ten sposób nie usuniecie odcisków czy bardzo dużych zgrubień. Pomoże Wam jedynie wizyta w specjalistycznym gabinecie. Eksperci często powtarzają, że używanie plastrów na odciski pomaga w naprawdę niewielkich zmianach na stopach. Dużych odcisków o mocnych korzeniach nie usuniemy tak łatwo, co więcej możemy tylko zaszkodzić zdrowej skórze wokół, naruszyć ją i narazić na infekcje.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja skóry wokół oczu?
 

Sucha skóra na piętach – jak się jej pozbyć i zapobiegać pęknięciom?

Zatrzymajmy się przy tej kwestii trochę dłużej, ponieważ jest to najczęściej spotykany i najbardziej uciążliwy problem z którym mierzymy się bez względu na porę roku. I ścieranie nie zawsze jest w stanie nam pomóc. Na szczęście jest szereg rzeczy, które możemy zrobić by nie dopuścić do zbytniego przyrostu zrogowaciałego naskórka w tych okolicach.

Suche i zgrubiałe pięty prowadzą do bolesnych powikłań pod postacią głębokich i bolesnych pęknięć, które bardzo trudno się leczy. I które – co gorsza – mogą przysporzyć nam jeszcze infekcji. Skóra na spodzie stopy jest zdecydowanie grubsza niż w innych częściach ciała (nawet 3-krotnie) i dostosowuje się do obciążenia, które każdego dnia narzuca jej nasza waga, ale pozbawiona jest gruczołów łojowych. Występują w niej jedynie potne. Co to oznacza? Że nie może liczyć na żadne naturalne natłuszczenie. Stąd cała odpowiedzialność za to spada na nas. Pięty pozbawione nawilżenie tracą elastyczność, a nadmierne rogowacenie prowadzi do pęknięć. Duży wpływ na to ma także wzmożony wysiłek fizyczny, czy wysiłek związany z pracą, temperatura i wilgotność spowodowana złym (za ciasnym) obuwiem. Organizm nie nadąża ze złuszczaniem skóry, pojawiają się otarcia i odciski.

By zapewnić stopom maksymalne uczucie komfortu i dobrą kondycję należy więc zadbać nie tylko o dobre buty, higienę (myjemy stopy codziennie), ale także kontrolować masę ciała (tutaj dochodzi kwestia nadmiernego obciążenia) i poziom cukru we krwi (cukrzyca zmniejsza produkcję potu na stopach). Jednak zupełną podstawą dbania o pięty jest ich skuteczne nawilżenie. Na rynku dostępna jest cała gama produktów, które mogą nam w tym pomóc, jednak nim zdecydujemy się na ich zakup, warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę. Ale spokojnie, nie musicie zaczynać od czytania niezrozumiałego składu. Wystarczy, że zapytacie farmaceutę o produkt, który przyspieszy proces złuszczania zrogowaciałego naskórka i będzie zawierać substancje nawilżające skórę, zmniejszające utratę wody i – co najważniejsze – o właściwościach keratolitycznych.

By jednak czuć się pewnie, że preparat, który otrzymacie spełni wszystkie Wasze oczekiwania, należy zainteresować się zawartością mocznika. Sama jego nazwa może nie być zachęcająca, za to jego właściwości potrafią zdziałać cuda. Zresztą przez lata opór w stosowaniu mocznika ze względu na jego nazwę mieli sami farmaceuci i kosmetolodzy, a pierwszy zawierający go krem powstał dopiero w latach 40. XX wieku. Dziś jest podstawą niemalże każdego dobrego preparatu dermatologicznego do stóp ze względu na swoje unikalne właściwości. Odpowiada za utrzymanie i związanie wody w skórze, jest kluczowym składnikiem związków chemicznych występujących w warstwie rogowej naskórka. W stężeniu powyżej 20% posiada właściwości keratolityczne, co w przypadku pięt oznacza usuwanie martwych komórek naskórka i wygładzenie ich skóry w tym obszarze. Ogólnodostępnym wyrobem medycznym do kupienia w aptekach, który zawiera aż 25% mocznika, ale przede wszystkim jest przebadany klinicznie pod kątem leczenia suchej i popękanej skóry pięt i stóp, jest chociażby maść Flexitol. Ze względu na duże stężenie mocznika, a także inne składniki głęboko wnikające w skórę (lanolina, parafina, gliceryna, masło Shea i pantenol) działanie jest widoczne już po jednym dniu stosowania. Skóra staje się bardziej nawilżona (zmniejsza się utrata wody) i odżywiona na poszczególnych warstwach, martwy naskórek zostaje usunięty. Wystarczy używać jej 1-2 razy dziennie. Ja zwykle robię to przed snem i w krytycznych momentach, kiedy zwyczajnie już zasypiam zakładam na posmarowane stopy bawełniane skarpetki. Zawsze to jakiś sposób, z braku czasu a konieczności zadbania o siebie!

Co ważne, eksperci marki Flexitol zwracają szczególną uwagę, by kupować takie produkty, które nie tylko pomogą nam zapobiec nadmiernemu rogowaceniu, ale w przypadku już pękających i suchych pięt zadziałają nawilżająco i keratolitycznie. I takie kompleksowe preparaty (jak maść czy krem Flexitol), które nie mają statusu kosmetyków, a wyrobu medycznego (mające udokumentowane działanie i skład!) najlepiej kupować w aptekach. Wtedy mamy całkowitą gwarancję jakości, skuteczności i bezpieczeństwa.

Leczenie przesuszonej i pękającej skóry to jedno, drugie to profilaktyka. Regularne nawilżanie skutecznie zapobiega zgrubieniom, wspomaga regenerację i działa kojąco, chroni nas przed dyskomfortem i bólem. Tak jak powtarzamy Wam, że pielęgnacja to podstawa zdrowej cery, tak w tym przypadku intensywne nawilżenie suchej skóry (szczególnie przed sezonem sukienek, szortów i sandałków!) to podstawa zadbanych stóp. By zwiększyć stopień odżywienia skóry, zmniejszyć utratę wody przez warstwę naskórka zamiast maści z 25% stężeniem mocznika wystarczy nam krem z 10% zawartością tej substancji. Flexitol proponuje wyrób wzbogacony o witaminę E, lanolinę i glicerynę, który intensywnie zmiękcza i nawilża suchą skórę stóp i nóg. Natychmiast się wchłania, można stosować go miejscowo od 2 do 3 razy dziennie.
 

Pielęgnacja stóp w domu – paznokcie i skórki

Kiedy już zadbamy o nasze stopy, pozbędziemy się zrogowaciałej skóry, odpowiednio je nawilżymy, czas na paznokcie i skórki. Choć to one są powodem podstawowego naszego błędu, bo zwykle dbamy o perfekcyjny pedicure, ale zapominamy o nieestetycznych i popękanych piętach... Podobnie jak w przypadku ogólnej pielęgnacji stóp, także skracanie paznokci rządzi się kilkoma zasadami, o których należy pamiętać. Ich nieprzestrzeganie może prowadzić do rozwijania się stanów zapalnych. Dlatego po pierwsze: obcinamy, ale nie za krótko. Naruszenie opuszek może grozić dostaniem się tam bakterii i drobnoustrojów. Do pielęgnacji paznokci używamy cążków lub pilniczka, który najmniej je uszkadza. Najczęstszy błąd? Stosujemy nożyczki lub obcinacz, a w obu przypadkach przyrządy te zgniatają paznokcie. Za to ostre nożyczki mogą powodować skaleczenia, które z kolei prowadzą do rogowacenia skóry. W najlepszym wypadku robimy to pilnikiem metalowym rozdwajającym krawędzie paznokcia...

Zobacz także: Najmodniejsze kolory paznokci na wiosnę-lato 2019

Jak więc poprawnie skracać paznokcie? Przede wszystkim obcinamy je lub piłujemy na prosto, dzięki czemu unikniemy wrastania paznokci w skórę i nie robimy tego naraz. Stopniowo usuwamy fragment po fragmencie. Kształt dopasowujemy do opuszki, ostre boki dobrze, jeżeli potraktujemy pilniczkiem.

Teraz czas na skórki, a to bardzo delikatna sprawa (dosłownie!). Ile razy zdarzyło Wam się nie trafić i wyciąć je za bardzo, aż do krwi? Dlatego, by uniknąć skaleczeń, które są świetnym miejscem do łapania wszelakich grzybów i bakterii, najpierw moczymy stopy (to samo dotyczy dłoni) w ciepłej wodzie. Skórki zmiękną i łatwiej będzie nam się ich pozbyć. Jednak tyle ile osób, tyle opinii. Część kosmetologów nie poleca ich całkowitego usuwania (w dużej mierze to kwestia osobistych preferencji i higieny), ale radzi by najpierw odsunąć je delikatnie z płytki lub za pomocą specjalnych preparatów usunąć bez zbytniej ingerencji.