Najpierw ustalmy: co łączy Ninę Andrycz, Margaret Thatcher, Marlenę Dietrich i Jana Kiepurę? Wszyscy są ikonami swoich generacji i wszyscy lata temu byli gośćmi hotelu Bristol. Dziś to bohaterowie wystawy “Goście Honorowi”, która przedstawia kolaże gwiazd z dawnych lat. Ich kultowe zdjęcia po przeróbce jeszcze do 10 maja będą wisieć na marmurowych murach (z 1901 roku!) w Bristol Wine Bar w Warszawie.

Za sprawą Piotra Krzymowskiego, Marlena Dietrich zamiast dymu, z papierosa wydmuchuje... bąbelki. Skojarzcie je z szampanem, który był ulubionym trunkiem słynnej femme fatale. Za to Margaret Thatcher - po ozdobieniu jej kolorowymi grafikami - jest nie tylko “Peace”, ale i “Flower Power”. To jednak nie retusz i nie Photoshop. Krzymowski ukończył Wydział Sztuk Pięknych londyńskiego Central Saint Martins. W swoich kolażach wykorzystał więc fragmenty antykwarycznych polskich czasopism, papier, farbę oraz zaskakujące elementy jak winylowe naklejki. Jego styl pracy wyklucza planowanie i zbędne analizowanie. Mówi o sobie: “Gdy rzuca mi się w oczy ciekawe zdjęcie, działam bardzo spontanicznie. Od razu wiem, jak to zdjęcie będzie wyglądało po przeróbce. Pracuję szybko, impulsywnie.”

Pewnie dlatego też Piotr świetnie odnajduje się na pełnych dynamiki sesjach zdjęciowych. Bez jego opieki artystycznej, studyjna sesja okładkowa VOGUE Portugal z Barbarą Palvin (fot. Marcin Tyszka) nie wyglądałaby równie efektownie. To on doczepił topmodelce dwie naklejki w miejsce brwi, czy odcisnął chusteczkę na jej ustach. To jedne z takich pomysłów, które wprawiają mnie w zakłopotanie - “to takie proste - dlaczego nie wpadłam na to pierwsza?!”. Piotr w trakcie sesji zdążył też wymyślić i nagrać konceptualny krótki film z planu, czym wpisuje się w mocny trend fashion videos popularyzowany przez domy mody takie jak Lanvin czy Dior.

Nie moda, a filmy to kolejna pasja Krzymowskiego: “Jestem bardzo wizualny, lubię korzystać z obrazu, montować go, a szczególnie korzystać ze znalezionych zdjęć, tych starych, często anonimowych. Zarówno zagranicznych jak i polskich - choćby Burdy, którą zresztą kiedyś zbierała moja babcia.”. Kolaże – wielka miłość 25-letniego artysty, to nieskończona forma artystyczna. Mimo to, on wciąż zaskakuje. Kto inny mógł z okazji Bożego Narodzenia wysłać dziennikarzom ich przerobione zdjęcia (na przykład z dołożonymi okularami przeciwsłonecznymi a'la Anna Wintour), czy wielkanocne życzenia złożone z powycinanych reklam i gier słownych (bezcenne!)...?

Czekamy na kolejne niespodzianki. A w międzyczasie opuszczamy redakcję i kierujemy się na lampkę wina do Bristolu!

 

relację przygotowała Magda Jagnicka