Od prawie dwóch lat stawiam tylko na świadomą pielęgnację. Co to znaczy? Sięgam po produkty, które nie tylko dopasowane są do potrzeb mojej cery – mieszanej, wrażliwej i problematycznej – ale również maja naturalne składy. Dzięki temu moja cera odzyskała blask, w końcu jest nawilżona i wyrównał się jej koloryt. Oczywiście nie od razu tak było. Trafienie na najlepsze kosmetyki to metoda prób i błędów – niektóre od razu okażą się strzałem w dziesiątkę, inne niekoniecznie. I choć znalazłam już kilku swoich faworytów, nadal poszukuję nowości, które skradną moje serce. Ostatnio miałam okazję przetestować kilka produktów ze sklepu internetowego NABEA. To idealne miejsce, jeżeli chcecie zacząć swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami. Ja wybrałam kilka, w tym parę nowości, i miałam nosa – to istne perełki!

Serum Algolight Sensum Mare – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl


Już od dawna przymierzałam się do kosmetyków Sensum Mare, aż w końcu w moje ręce trafiło rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe serum tejże marki. Dedykowane jest właśnie cerze mieszanej oraz tłustej, a za zadanie ma redukcję zmarszczek, ujednolicenie kolorytu skóry, wygładzenie, odświeżenie oraz redukcję wydzielania sebum. Wszystko to za sprawą potężnej dawki 18 składników aktywnych, w tym połączenia alg z wodą z lodowca, niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego, wyciągu z pereł czy trafiającej do najgłębszych warstw skóry w celu ich nawilżenia i wzmacniającą barierę lipidową argininy. Serum ma lekką żelową konsystencję, szybko się wchłania i jest bardzo wydajne. No i ma piękne, eleganckie opakowanie. Tym produktem po prostu trzeba się chwalić na swojej łazienkowej półce!

Liftingująca maska do twarzy owies & bambus Mokosh – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl

Miłość od pierwszego nałożenia – te słowa najlepiej opisują moje pierwsze wrażenia po wypróbowaniu maski liftingującej polskiej marki Mokosh. Miałam z nią już wcześniej do czyniena, bo ma produkty o świetnych składach, ale maseczka z owsa i bambusa wręcz przerosła moje oczekiwania. To nowość i jak dla mnie – nowy bestseller. Maska ma obłędny zapach, bardzo delikatną konsystencję, ale przede wszystkim niezawodne działanie. Efekty widoczne są zarówno po ekspresowej aplikacji, czyli na 30 min, ale przede wszystkim po ten całonocnej – ja wypróbowałam oba warianty. Cera jest wyraźnie ujędrniona, przyjemnie gładka i nawilżona. Jeżeli w ten sposób mam zmniejszać obecność i widoczność zmarszczek, ten produkt mogę używać dożywotnio!

Bio maska-esencja kurkuma & papaja Orientana – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl

Skusiłam się również na inną maskę (jestem ich wielką zwolenniczką), tym razem całonocną od marki Orientana. Ma ona w składzie same dobrodziejstwa, dzięki którym skóra natychmiast nabiera energii. To m.in. odżywiająca, odświeżająca i wyrównująca koloryt papaja, działająca łagodząco i rozjaśniająca przebarwienia kurkuma, regenerujący i zmiękczający skórę owiec, genialny antyoksydant, czyli rozmaryn czy naturalny antyutleniacz, a mianowicie trehaloza. Maska-esencja dzięki ultralekkiej żelowej konsystencji ekspresowo się wchłania (nic więc nie zostanie na poszewce w ciagu nocy, bez obaw!), intensywnie nawilża, faktycznie rozjaśnia i niweluje przebarwienia, a także wygładza i oczyszcza. Przekonajcie się same!

Peeling Super Acai Exfoliato Eco by Sonia Driver – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl


Miałam okazję wypróbować kilka peelingów, ale te, które dawały zadowalające efekty mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Konkurencję bez dwóch zdań zdeklasowało moje nowe odkrycie, czyli produkt australijskiej marki Eco by Sonia Driver (o której wcześniej nie słyszałam i nadrabiam zaległości!). To peeling z jagód Acai, mających rewelacyjne właściwości antyoksydacyjne i rozświetlające, połączonych z kokosem i solami magnezowymi, co w efekcie daje skuteczne usunięcie martwego naskórka, wygładzenie i odświeżenie skóry. Peeling wystarczy stosować raz w tygodniu i to zupełnie wystarcza, aby dostrzec rezultaty. Uwaga – już po pierwszym użyciu!

Peeling Natural micro- dermabrasion peel d'Alchemy – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl

Innym peelingiem z oferty sklepu NABEA, jaki miałam okazję przetestować, to produkt marki d'Alchemy. Chociaż nazwa nie wskazuje, jest to polski brand wyróżniający się na rynku przepięknymi opakowaniami i identyfikacją graficzną, ale przede wszystkim składami swoich produktów. Na próżno szukać w nich parabenów, silikonów i innej szkodliwej dla skóry chemii. Za to mnóstwo składników aktywnych. W przypadku peelingu, który wypróbowałam, jest to na przykład działający regeneracyjnie i spowalniający procesy starzenia się skóry olej z pestek winogron, wyciąg z owoców granatu mający właściwości antybakteryjne, mnóstwo hydrolatów, m.in. z oczaru, werbeny czy cytryny, a także białą glinkę i puder ryżowy – doskonale usuwa obumarłe komórki naskórka, poprawia jego strukturę i matowi skórę.

Odżywczy balsam do ciała Słodka pomarańcza Iossi – KUP TUTAJ

fot. nabea.pl


Oprócz produktów do pielęgnacji działa ze sklepu NABEA wybrałam też coś do ciała – odżywczy balsam Słodka pomarańcza marki Iossi. Pomarańcza znajduje się oczywiście nie tylko w nazwie tego kosmetyku, bo ten olejek eteryczny czuć od razu po zaaplikowaniu na skórę. Oprócz tego są to także ekstrakty z kokosa, kakaowaca i chia, ferment z bambusa, masło kakaowe czy oleje m.in. z pestek granatu i ze słodkich migdałów. Balsam bardzo szybko się wchłania, więc jeśli (podobnie jak ja), zawsze wystrzegałyście się stosowania tego typu produktów rano, możecie szybko zmienić zdanie! Po zastosowaniu skóra jest nie tylko pachnąca, ale przede wszystkim nawilżona, miękka i jędrna. Warto także wspomnieć o działaniach anti-pollution. Pamiętajcie, że trzeba chronić skórę przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrzych. Polecam robić to właśnie z takimi produktami, jak ten od Iossi – czysta przyjemność!