Niewiele ponad miesiąc temu wyemitowano ostatni odcinek trzeciego sezonu Riverdale, a my poznaliśmy tożsamość Króla Gargulców. Dowiedzieliśmy się również, że stworzyła go Penelope Blossom, która chciała pomścić swojego tragicznie zmarłego syna – Jasona. Musimy przyznać, że nie spodziewaliśmy się takiego zakończenia i jesteśmy bardzo ciekawi, co twórcy Riverdale szykują dla nas w czwartym sezonie. Największą zagadką jest nadal to, w jaki sposób zakończy się wątek Freda Andrewsa. Przypomnijmy, że Luke Perry, który wcielał się w rolę ojca Archie'ego, zmarł 4 marca 2019 roku w wieku 52 lat. Scenarzyści długo zastanawiali się nad tym, co zrobić z postacią Freda Andrewsa, a to ze względu na szacunek, którym darzą aktora. Postanowili, że ojciec Archie’go wyjedzie z miasta, a opiekę nad nastolatkiem przejmie jego mama. Oczywiście to rozwiązanie tymczasowe. O tym, jak dokładnie zakończy się wątek Freda Andrewsa przekonamy się 9 października. Właśnie wtedy Riverdale powróci do telewizji CW, a (jak przyznali twórcy serialu) pierwszy epizod kolejnego sezonu ma uczcić pamięć zmarłego Luke’a Perry’ego.

Riverdale 4: Twórcy serialu złożą hołd Luke’owi Perry’emu w pierwszym odcinku kolejnego sezonu

Twórca serialu, Roberto Aguirre-Sacasa, opublikował na swoim Twitterze post, w którym zdradził, że pierwszy odcinek czwartego sezonu Riverdale będzie najważniejszym w całej historii produkcji. Dlaczego? Otóż, właśnie w tym epizodzie – zatytułowanym In Memoriam - cała produkcja złoży hołd zmarłemu Luke’owi Perry’emu. Prawdopodobnie, dowiemy się wtedy również tego, jak zakończy się wątek jednej z najbardziej lubianych postaci serialu – Freda Andrewsa. Wciąż pozostaje to tajemnicą, jednak Roberto Aguirre-Sacasa zdradził w wywiadzie z Entertainment Tonight, że twórcy serialu planują „uśmiercić” bohatera.

Camila Mendes zdradziła, dlaczego zakochała się w Charlesie Meltonie >>>