Drodzy Czytelnicy! Robicie masę ciekawych rzeczy, o których dowiadujemy się właśnie od was – od jakiegoś czasu aktywna jest Skrzynka na Listy Glamour.pl. Piszecie do nas o ciekawych inicjatywach, w które się angażujecie, o fajnych projektach, które realizujecie w swoich miastach, a także o sukcesach w ramach własnej działalności, dlatego z myślą o was tworzymy nowy cykl. Oddajemy wam przestrzeń online i wyróżniamy działania, które uważamy, że zasługują na to, by dotrzeć do szerszego grona. Na pierwszy ogień idzie warszawski Mech Vintage, czyli najbardziej wyjątkowe miejsce z używaną odzieżą w mieście!

ZOBACZ TEŻ: Czytelniczki Glamour polecają: najlepsze kosmetyki do 20 zł >>>

Już samo hasło vintage jest modne – na Instagramie pod tym hashtagiem znajdziemy prawie 70 milionów postów. To jednak dużo więcej, niż tylko moda. Znacie to uczucie, gdy pojawiacie  się na targu staroci albo odkrywacie na swojej stałej trasie nowy lumpeks albo ogłoszenie o zbliżającym się swapie? Jeśli tak – z pewnością trafiliście już pod ten adres.

Mech Vintage narodził się z prawdziwej pasji. I nie o same ciuchy chodzi. Włóczenie się, szperanie, radość z łupów – tej magii i klimatu nie da się wytłumaczyć, jeśli się tego po prostu nie doświadczyło. I nie wpadło po uszy - jak sprawa się miała w przypadku Karoliny Więcek i Katarzyny Tarapaty.  

Rok temu dla dziewczyn stało się jasne, że czas postawić wszystko na jedną kartę i związać się na poważnie z tym, co dla nich najważniejsze. Poważniejsze kariery – odpowiednio stewardessy i pracownika agencji reklamowej - nie stanęły na przeszkodzie zmaterializowaniu zamiłowania do starych rzeczy w postaci sklepu. Używane ubrania wyszperane pod tylko im znanymi adresami, z całym ich ładunkiem w postaci historii, a także z całym swym potencjałem (jako skarb w kolejnych rękach), wypełniły po brzegi pracownię na Mokotowie.

Decyzja o powołaniu Mech Vintage do życia nie wzięła się znikąd – coweekendowe wyprawy z rodzicami na warszawskie Koło, czyli w najbardziej kultowe zagłębie staroci w mieście, to jedno z wyraźniejszych wspomnień. Także jedno z tych, które chcąc nie chcąc pobrzmiewa w późniejszych, dorosłych wyborach.

Warto dodać, że Mech Vintage ma jeszcze jedno oblicze i jest nim dbałość o naturę – slow fashion to naturalne przedłużenie idei pozostawania w zgodzie z naturą, poszanowania jej zasobów i korzystania z nich we wszystkich możliwych aspektach życia – także w formie ekologicznego odżywiania się. Poza tym, ekologia stoi w sprzeczności z konsumpcjonizmem i to też jeden z jej pociągających dziewczyny aspektów. 

Projekt Karoliny i Kasi jest żywym organizmem i podlega nieustannym zmianom, a twórczynie Mchu odpowiadają na zainteresowanie rosnącego grona fanów marki. Dlatego na wiosnę z okazji pierwszych urodzin planują totalną wyprzedaż, a na wietrzenie mokotowskiej pracowni zaproszeni są wszyscy zainteresowani – szczegóły tego zdarzenia dostępne będą na social mediach brandu. Póki co, mają za sobą dwie edycje Kulturalnych Targów Vintage na terenie Cafe Kulturalnej w Pałacu Kultury i Nauki oraz kolejne w najbliższych planach, bo już 14 kwietnia. Jeśli jeszcze nie znacie Mech Vintage, zajrzyjcie na @mechvintage i stacjonarnie na Kwiatową 1/3/5 w Warszawie!

ZOBACZ TAKŻE: Skrzynka na listy Glamour.pl >>>