Co to jest SLS i SLES? Może aby Was uspokoić, zaczniemy o tego, że według Komitety Naukowego do spraw Bezpieczeństwa Konsumentów oraz Komisji Europejskiej są bezpieczne dla naszego zdrowia i życia. Co oznacza, że nie są rakotwórcze i nie znajdziemy ich na liście znajdującej się w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Radu (WE) nr 122/2009 z dnia 30.11.2019 dotyczącym produktów kosmetycznych i potencjalnych alergenów. Uff. Ale to, że SLS i SLES oficjalnie nie są czymś, czego trzeba się obawiać, nie oznacza, że należy je lekceważyć. W dobie coraz bardziej świadomego konsumpcjonizmu, gdzie czytanie etykiet na produktach staje się codziennością, a nie tylko okazjonalnymi praktykami, zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki, warto wiedzieć czym są SLS i SLES. I dlaczego niektórzy uważają, że to samo zło, a inni nie widzą w nich nic złego.

SLS i SLES - co to jest?

Na pewno podczas zakupów w drogerii czy supermarkecie, szczególnie w poszukiwaniu szamponu, płynu do kąpieli lub farby do włosów, wiele razy natknęliście się na informację na opakowaniu: „nie zawiera SLS”. Lub „bez SLS”. Co to jest i dlaczego producentom kosmetyków zależy na tym, by podkreślać, że w składzie danego produktu nie znajdziemy tego składnika? Zacznijmy od początku. SLS to skrót od Sodium Lauryl Sulfate, czyli laurylosiarczan sodu. Jest to związek należący do anionowych substancji powierzchniowo czynnych z grupy siarczanów alkoholi tłuszczowych. Bez wchodzenia w szczegóły – to, za co odpowiada ten składnik, to fakt, że produkty, w jakich się znajduje, dobrze się pienią, rozpuszczają tłuszcz oraz inne zanieczyszczenia, a także łatwo dają spłukiwać się ze skóry. Czyli najczęściej występują we wspomnianych wcześniej szamponach, płynach do kąpieli, mydłach, a także płynach do mycia naczyń, do prania, odplamiaczy, środków do czyszczenia dywanów, a także w farbach do włosów.

Jest też SLES. I jak możecie się domyślać, jest to coś bardzo podobnego. A dokładnie Sodium Lauteth Sulfate, czyli sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego. Tak, wiemy, że to bardzo trudna do zapamiętania nazwa, dlatego funkcjonuje jako skrót. Skrót, którego nie rozwinięcie, a działanie warto znać. SLES pełni funkcję podobną do SLS, choć nieco łagodniejszą. Dlaczego jednak najczęściej wspomina się tę substancję właśnie w kontekście SLS i szkodliwego działania? Już spieszymy z odpowiedzią.

Zobacz także: SLS w szamponach. Co to jest i czy naprawdę jest takie groźne jak nam mówią? 

SLS i SLES - dla kogo mogą być szkodliwe?

Cosmetic Ingredient Review Expert Panel przeprowadził badania, na podstawie których stwierdzono, że SLES można używać w kosmetykach niespłukiwanych nawet do stężenia 50%, a jego stężenie w produktach zmywalnych może być z kolei dowolna. Natomiast w przypadku SLS jest to składnik bezpieczny, gdy jego zawartość nie przekracza 1%. Co więc, gdy w stosowanym przez nas szamponie, który uwielbiamy m.in. za to, że się pieni i wydaje nam się wówczas, że lepiej myje nasze włosy, na etykiecie widnieją oba te składniki? Odłożyć na półkę czy kupić i używać bez wahania? Cóż, szampon nie jest kosmetykiem, który utrzymuje się na naszej skórze dłużej, niż kilka minut. Można więc wyjść z założenia, że zawarte w nim SLS i SLES nie powinny zrobić nam żadnej krzywdy. To fakt, nie muszą, ale mogą naruszyć warstwę lipidową naszej skóry i doprowadzić do jej przesuszenia. Najwięcej problemów mogą mieć więc osoby z cerą już z założenia suchą i bardzo suchą, ale również trądzikową i tłustą. Wówczas zadzieje się rzecz najgorsza z możliwych – nasza problematyczna skóra będzie broniła się przed SLS i SLES, wydzielając łój. A przecież nie o to chodzi w pielęgnacji w tym jakże trudnym przypadku. Walczycie z łupieżem? To też może być efekt SLS i SLES. Zanim udacie się do specjalisty, może najpierw przeczytajcie etykietę produkty, który używacie. Odpowiedź może być na wyciągnięcie ręki.

SLS i SLES - komu nie zaszkodzą?

Jeżeli nigdy nie zaobserwowaliście żadnych niepokojących zmian na Waszej skórze, łupież to dla Was pojęcie obce, podobnie jak wysyp, co tu dużo mówić – jesteście szczęściarzami. A zatem mało prawdopodobne, aby SLS czy SLES w składzie kosmetyku zadziałało u Was w sposób negatywny.

Zobacz także: Co to jest keratyna, baking czy joga twarzy – oto słownik pojęć beauty, które powinniście znać!