Od kiedy przetestowałam krem brązujący wegańskiej marki Fuemo, wiedziałam, że moja przygoda z tymi kosmetykami nie skończy się na nim. Jeżeli chcecie przedłużyć opaleniznę po wakacjach, ten produkt sprawdzi się świetnie. Skóra po urlopie, wysokich temperaturach i słonej wodzie, a także od klimatyzacji wymaga odpowiedniego zaopiekowania. Jako posiadaczka cery wrażliwej i suchej nie rezygnuję z głębokiego odżywienia nawet podczas lata i upałów. Mimo wszystko, po tym intensywnym okresie wiedziałam, że muszę zregenerować swoją skórę. Po tym, jak poznałam markę Fuemo wiedziałam już, że internautki polecają nie tylko balsam brązujący, ale również maskę nawilżającą z komórkami macierzystymi ALTITUDE. Wegański kosmetyk świetnie sprawdzi się jako domowe spa i przygotuje cerę na jesień. 

Maska nawilżająca z komórkami macierzystymi ALTITUDE – recenzja

Jestem fanką polskiej pielęgnacji, dlatego jeżeli tylko mam okazję, sprawdzam nowości i testuję kosmetyki rodzimych brandów. Fuemo to młoda marka, która ma w ofercie tylko 4 produkty, które są dopracowane pod każdym względem, od minimalistycznych, szklanych opakowań po receptury i formułę. Maska nawilżająca z komórkami macierzystymi ALTITUDE to zbawienie dla suchej skóry, a efekty są widoczne już po pierwszym użyciu. 

 

 

Zacznijmy od tego, że każda skóra – niezależnie od rodzaju – potrzebuje regularnego nawilżenia. Wraz z wiekiem tracimy zdolność do regeneracji, a włókna kolagenowe, odpowiedzialne za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia, słabną. Dlatego tak ważne jest, aby dbać o to codziennie. Maska nawilżająca Fuemo to świetny booster, który dzięki zawartości naturalnych i prawidłowo dobranych składników, dba o skórę kompleksowo. Komórki macierzyste regenerują naskórek i poprawiają funkcje bariery skóry. Dodatkowo receptura z kompleksem AQUAXTREM™ zapobiega utracie wody z naskórka, dzięki czemu dba o prawidłowe nawilżenie. To wszystko prowadzi do widocznie wygładzonych zmarszczek i długotrwałego nawodnienia. 

Maska nawilżająca, zamknięta w słoiczku, ma aksamitną konsystencję, a po zaaplikowaniu jej na skórę, uczucie ulgi przychodzi natychmiast. To świetny pretekst, aby regularnie wykonywać domowe spa. Odkąd stosuję tę maskę, staram się wykonywać ten rytuał 2 razy w tygodniu. Po zmyciu, nakładam na twarz ulubione serum i krem. Najbardziej widoczne jest nawilżenie, brak uczucia ściągnięcia i piękne, naturalne glow, którego mojej cerze od jakiegoś czasu brakowało. Skóra jest miękka w dotyku, świetnie absorbuje inne kosmetyki, a naturalny make-up na wypielęgnowanej twarzy wygląda lepiej niż zazwyczaj. Już teraz wiem, że maska nawilżająca zostanie ze mną nie tylko jesienią, ale będzie również wybawieniem podczas wymagającej dla skóry zimy.