Julia Wieniawa to jedna z najpopularniejszych gwiazd młodego pokolenia w Polsce. Zagrała w wielu rodzimych filmach i serialach, a jej konto na Instagramie obserwuje blisko dwa miliony osób. Nic więc dziwnego, że stała się inspiracją (szczególnie) dla młodych dziewczyn. W mediach społecznościowych pokazuje m.in. jak wygląda praca na planach filmowych czy sesjach zdjęciowych od kuchni, co ubiera, jak ćwiczy i jakich kosmetyków używa. Kilka miesięcy temu została ambasadorką linii kosmetyków SORAYA plante, bo jak sama mówi, są naturalne i bardzo skuteczne. Julia Wieniawa to również gwiazda marcowego numeru magazynu Glamour. Właśnie dlatego porozmawiałyśmy z młodą aktorka o kwestie związane z urodą. Jak dba o siebie Julia Wieniawa? Sprawdźcie poniżej.

Asia Twaróg: Masz piękną, świetlistą cerę – oglądając Twoje relacje na Instagramie, zawsze zwracam na to uwagę. W jaki sposób osiągasz efekt naturalnego glow?

Julia Wieniawa: Podstawa to zdrowa dieta. Jeśli nie dbam o to, co jem, na mojej skórze od razu pojawiają się pryszcze lub inne niedoskonałości, kondycja cery od razu się osłabia. Niezwykle ważna jest również odpowiednia pielęgnacja. Bardzo lubię maski w płachcie, które świetnie nawilżają skórę – używam ich m.in. przed wielkimi wyjściami. To takie działanie bankietowe. Natomiast na co dzień staram się nie malować, nakładam tylko krem nawilżający. Z kolei na noc nakładam bardzo tłuste serum. Dzięki niemu budzę się następnego dnia z rozświetloną, turbo nawilżoną i przygotowaną pod ewentualny makijaż skórą.

Wspomniałaś o zdrowej diecie. Powiesz, co jesz i jakich produktów starasz się unikać na co dzień?

Staram się jeść wszystko. Unikam tylko glutenu i laktozy. Po zjedzeniu nabiału, a także innych produktów odzwierzęcych na mojej twarzy bardzo często pojawiają się niedoskonałości. Ograniczam spożycie mięsa do minimum i staram się przejść na wegetarianizm – dieta pudełkowa, którą wybrałam, także jest wegetariańska. Natomiast mięso jem raz, ewentualnie dwa razy w miesiącu, gdy mam na to ochotę. Co więcej, unikam alkoholu. Od zawsze mało go piłam, ale niedawno postanowiłam całkowicie z niego zrezygnować. Na imprezach piję wodę. Zdecydowałam się na taki krok, ponieważ po alkoholu strasznie puchnę, mam podkrążone oczy, a stan mojej cery bardzo się pogarsza. Wpływa na to również choroba Hashimoto, z którą zmagam się od kilku lat.

Czy znasz inne sposoby na zmniejszenie opuchlizny?

Tak! Zimny prysznic to mój sprawdzony sposób na zmniejszenie opuchlizny. Poza tym od razu stawia mnie na nogi. Oprócz tego staram się pić dużo wody.

Ile pijesz wody dziennie?

Powinnam pić 2,5 litra wody dziennie, ale totalnie tego nie przestrzegam. Wydaje mi się, że dziennie piję litr wody. Do tego dochodzą oczywiście soki. Nie jestem w stanie tego kontrolować, bo żyję w ciągłym biegu. Czasami piję za mało – to duży błąd. Staram się go naprawić.

Jesteś ambasadorką naturalnych kosmetyków SORAYA plante. Czy masz ulubiony kosmetyk z tej linii?

Cała linia SORAYA plante jest świetna, dlatego nie potrafiłabym wybrać jednego kosmetyku. Bardzo lubię krem nawilżający na noc. Używam także roślinnego żelu do mycia twarzy. Lubię te kosmetyki, ponieważ są naturalne, nie uczulają mnie i naprawdę dobrze działają.

fot. materiały prasowe

Jak wspomniałaś, kosmetyki z linii SORAYA plante są naturalne. Czy zwracasz uwagę na składy produktów do pielęgnacji, których używasz?

Używam głównie kosmetyków naturalnych i nietestowanych na zwierzętach – zwracam na to coraz większą uwagę. Moim zdaniem produkty naturalne są najbardziej skuteczne. W swojej kosmetyczce mam m.in. naturalne serum do twarzy, które (własnoręcznie!) robi moja koleżanka Ula. Można dodać do niego kropelkę ulubionego olejku, dzięki czemu otrzymujemy spersonalizowany kosmetyk. Super sprawa!

Masz jakieś rytuały i triki pielęgnacyjne?

Codziennie rano – pół godziny przed śniadaniem piję wodę z cytryną, kurkumą, pieprzem cayenne i miodem manuka. To mój „eliksir bogów”, który świetnie oczyszcza. Niedawno odkryłam herbatę z pokrzywy, która pomaga mi pozbyć się nadmiaru wody z organizmu. Piję pokrzywę codziennie lub raz na dwa dni (nie można robić tego zbyt często). Jeżeli chodzi o rytuały pielęgnacyjne, lubię nakładać peeling na usta. Gdy nie mam go w kosmetyczce, mieszam odrobinę cukru z naturalnym miodem. Przygotowaną w ten sposób miksturę nakładam na spierzchnięte usta – działa cuda. To super trik.

Jak przygotowujesz swoją skórę na wielkie wyjścia?

O bardzo ważnych eventach czy sesjach zdjęciowym wiem zazwyczaj wcześniej, dlatego mogę się do nich odpowiednio przygotować. Regularnie ćwiczę i zwracam szczególną uwagę na dietę. Kilka dni przed wielkimi wyjściami rezygnuję z czekolady – powoduje, że na mojej twarzy natychmiastowo pojawiają się niedoskonałości. Natomiast tego samego dnia wykonuje drenaż limfatyczny i profesjonalne zabiegi nawilżające u kosmetyczki. Jeśli nie mam na to czasu, sama nakładam mocno nawilżający krem albo maseczkę i rolluję twarz masażerem jadeitowym. Mam ich kilka (około 10), bardzo je lubię. Taki masaż sprawia, że moja skóra jest rozświetlona, odprężona, a opuchlizna znika.

Must have w Twojej kosmetyczce, to…

Krem to mój totalny must have. Poza tym rozświetlacz i bronzer.

Na czerwonym dywanie pokazujesz się w delikatnym makijażu, natomiast na co dzień całkowicie z niego rezygnujesz. Pamiętam Twój apel do obserwatorek, w którym wspomniałaś, że makijaż w stylu Kylie Jenner to przeżytek i stawiasz na naturalność. Dlaczego to dla Ciebie ważne?

Obawiam się, że w tych czasach zapominamy o indywidualności i oryginalności. Dziewczyny mocno konturują twarz, nakładają korektor pod oczy, rysują sobie brwi, a przez to wszystkie wyglądają tak samo. Nie podkreślają swojej naturalnej urody, ale malują sobie zupełnie nową twarz – chyba nie o to chodzi w makijażu. Faceci również tego nie lubią. Oczywiście nie chcę nikogo pouczać. Chciałabym jednak przekonać młode dziewczyny do akceptacji siebie i swoich mankamentów. Mogą okazać się naszym walorem! Każda z nas będzie miała czas na zakrywanie zmarszczek. Teraz podkreślajmy to, co mamy najpiękniejsze, czyli młodą skórę.

Czasem spotykam się z krytyką. Zdaniem niektórych osób łatwo mi o tym mówić, bo mam ładną cerę. Owszem, ale dlatego, że o nią dbam. Zwracam uwagę na to, co jem, uprawiam sport, używam odpowiednich kosmetyków. Do tego regularnie się badam! To bardzo ważne. Dziewczyny często nie wiedzą, że problemy skórne często wiążą się z jakąś chorobą, hormonami albo nietolerancjami pokarmowymi.

Oczywiście nie można popadać w skrajności. Jeżeli na mojej twarzy pojawia się pryszcz, to zakrywam go. Pamiętajmy jednak o tym, żeby nie przesadzać – podkreślajmy, a nie maskujmy swojej urody.

Twój ulubiony trend beauty na 2020 rok, to…

Monochromatyczne, neonowe i nieregularnie rozprowadzone cienie na powiekach.

 

W naszej galerii (na górze strony) znajdziecie piękne zdjęcia z kampanii SORAYA plante, której twarzą została Julia Wieniawa. Natomiast w kioskach i dobrych salonach dystrybucji prasy w całej Polsce kupicie już marcowy numer Glamour z młodą gwiazdą na okładce!