Zastanawiacie się czasami, czy twórcy mają jakieś alternatywne zakończenia dla swoich filmów? Albo co byłoby, gdyby dany wątek rozwinął się inaczej? Weźmy na przykładDiabeł, ubiera się u Prady, niekwestionowany hit, który otworzył drzwi do kariery Anne Hathaway i dał nominację do Oscara Meryl Streep. Czy jesteście w stanie sobie wyobrazić moment, który zmienia wydźwięk całego filmu, albo obraz jednej z głównych postaci? Taką właśnie scenę, wyciętą z filmu w reżyserii Davida Fankela, opublikował ostatnio na Twitterze Spencer Althouse, redaktor serwisu BuzzFeed i napisał, że dla niego, zmienia ona cały film. A przede wszystkim stawia w zupełnie innym świetle bohaterkę graną przez Streep, czyli Mirandę Priestly.

Na pewno przypominacie sobie od razu fragment, który ostatecznie znalazł się w produkcji. Kiedy naczelna magazynu Runway rozmawia z gośćmi podczas imprezy, nagle zjawia się jej mąż, ewidentnie po kilku wypitych drinkach, i zaczyna obrażać jedną z osób z towarzystwa. W tym momencie do akcji wchodzi Andy Sachs i ratuje szefową z niezręcznej sytuacji. A co byłoby, gdyby Miranda, jak w tej niewykorzystanej scenie, jej podziękowała? No cóż, na pewno ociepliłoby to wizerunek Priestly i wyszłoby na to, że nie taki diabeł (ubierający się u Prady) straszny, jak go malują.

A co Wy na to? Uważacie, że ta scena faktycznie zmieniłaby cały film, a może Waszym zdaniem byłaby nieszczególnie istotna?

Zobacz także: Emily Blunt zdradziła, co myśli o kontynuacji „Diabieł ubiera się u Prady”. Fani filmu mogą mieć mieszane uczucia... >>>